Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 13:24
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ulepieni z innej gliny

O tym, jak portrety oławskich Ormian znalazły się na wystawie w Domu Spotkań z Historią w Warszawie, o sile rodzinnych tradycji i wrażeniach ze spotkania z emigrantami z Armenii - opowiada Zbigniew Kordys w rozmowie z Xawerym Piśniakiem
Podziel się
Oceń

Oława/Warszawa
Ormianie

- W Warszawie otwarto wystawę poświęconą polskim Ormianom, jej częścią jest cykl 70 portretów pańskiego autorstwa. Proszę opowiedzieć szerzej o tej ekspozycji.

- Projekt jest autorstwa Moniki Agopsowicz z Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich. Pokazuje on losy zarówno starej emigracji ormiańskiej, od XIII wieku, jak i nowej - Ormian, którzy przyjechali do Polski niedawno. Finałem tej opowieści jest ich współczesny portret. Zdjęcia 70 osób w bardzo różnym wieku. Tworzą one mozaikę, o rozmiarach 4 na 4 metry.

- Jaki był klucz do znalezienia bohaterów, kogo można określić dziś w Polsce Ormianinem?

- To pytanie trzeba zadać każdej z tych osób ze starej emigracji, czy się czują Ormianami, czy nie? Dla mnie argumentem, żeby zaangażować się w taki projekt, jest to, że chcemy pielęgnować naszą przeszłość, tradycje...

- Mówi pan „chcemy”.

- Ja nie czuję się Ormianinem, w moich żyłach płynie bardzo mało krwi ormiańskiej. Jesteśmy Polakami, wychowaliśmy się tu, ale nasi dziadkowie mieli trochę inną kulturę i obyczaje niż polscy sąsiedzi. Z tego względu czujemy się trochę inni, ale to nie oznacza, że odpowiemy twierdząco - „tak, jesteśmy Ormianami”. Pewnie większość ludzi młodych, pozujących do tych zdjęć, odpowiedziałaby tak jak ja. Zresztą spotkałem się z taką sytuacją, że przychodzili rodzice, dziadkowie, a młodzi nie chcieli wziąć udziału w projekcie.

- Ilu oławian pan sfotografował? Jak przyjęli zaproszenie?

- W projekcie wzięło udział 18 oławian, myślę że zrobili to świadomie i z przyjemnością. Identyfikują się ze swoją ormiańskością i chcą to pokazać.

- Czy dla pana udział w tym przedsięwzięciu był jednak czymś w rodzaju odkrywania własnych korzeni?

- Nie, świadomość z jakiej rodziny pochodzę, mam od zawsze, to był temat często poruszany w domu przez babcię, ciocię i tatę. Zaangażowałem się teraz, bo chyba dojrzałem do tego, żeby oprócz mojej pracy zawodowej zająć się czymś jeszcze. Zawsze marzyłem o tym, żeby moje fotografowanie przydało się nie tylko do robienia pieniędzy. To był bardzo dobry krok, bardzo świadomy, staram się to konsekwentnie kontynuować, biorąc udział w projektach organizowanych przez fundacje ormiańskie.

- Jaka była koncepcja portretów, które pan wykonywał? Miał pan wolną rękę, czy organizatorzy narzucili pewne ramy?

- Sama idea, żeby sfotografować Ormian, wyszła od fundacji, ale myślałem już o tym od jakiegoś czasu. Chciałem jeździć po Polsce i fotografować ludzi, których znam, z którymi jestem spokrewniony, w konwencji klasycznej czarno-białej fotografii srebrowej, bez specjalnych aranżacji i przygotowań. Najważniejsze jest ich spojrzenie, twarz, emocje które płyną z fotografii. Myślę, ze w zdecydowanej większości wypadków ten przekaz jest bardzo pozytywny. Moi modele patrzą bardzo ciepło, otwarcie, można z tego wyciągnąć taki wniosek, że dobrze im z ich ormiańskością.

- Jakie miał pan wrażenia ze spotkań z tymi osobami?

- Najsilniejsze związane są z osobami narodowości ormiańskiej, które przyjechały do Polski całkiem niedawno. To są ludzie ulepieni z innej gliny. Inaczej nawiązują pierwszy kontakt, inaczej ściskają dłoń, inaczej patrzą do kamery obiektywu... Robiłem pierwsze zdjęcie i najczęściej było udane. Ci ludzie patrzą z taką otwartością, ciepłem, zaufaniem i oddają w ten sposób bardzo dużo dobrej energii.

- Jakimi środkami posługują się fotografowie przy wykonywaniu portretu zdjęciowego? Malarzowi jest chyba o wiele łatwiej wydobyć charakterystyczne cechy modela?

- Fotograf portrecista ma dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że będzie bacznym obserwatorem, po prostu zarejestruje rzecz dziejącą się na jego oczach. Druga j - że sprowokuje pewną sytuację i potem ją zarejestruje, dokonując świadomej kreacji. Portretując Ormian, starałem się postawić na spontaniczność i naturalność, co było również wymuszone czasem, jaki mogłem poświęcić każdej fotografowanej osobie.

- Pańskie zdjęcia zostały pokazane na Dniach Ormiańskich w Warszawie, 17 i 18 października. Jakie echa dotarły do pana ze stolicy?

- Wystawa spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo tam wiele osób włożyło w nią bardzo dużo pracy, więc trudno, żeby taka impreza się nie udała. Słyszałem, że ludzie, którzy występowali na moich zdjęciach, fotografowali się na tle tej instalacji, więc chyba świadczy to o pozytywnym odbiorze. Te zdjęcia były zresztą wizytówką Dni Ormiańskich, pokazywano je w prasie i telewizji.

- Czy jest szansa, aby obejrzeć pańskie portrety w Oławie?

- Do końca listopada wystawa będzie pokazywana w Warszawie, a potem zacznie wędrować po Polsce. Są prowadzone rozmowy, aby trafiła również do Oławy. Bardzo istotną sprawą jest aranżacja przestrzeni. Warto wspomnieć, że od strony aranżacyjnej zajęło się tym małżeństwo Kłaputów, ci ludzie zaprojektowali Muzeum Powstania Warszawskiego. Mamy tu więc do czynienia z określoną, przemyślaną formą. To nie są plansze na podstawkach, czy przywieszone do ściany. Tutaj tworzy się jakąś historię, wchodzi się w osobno zaaranżowaną przestrzeń. Nie wiem, jak organizatorzy wyobrażają sobie zaaranżowanie tej przestrzeni w innych miastach w Polsce, bo została ona stworzona specjalnie pod kubaturę Domu Spotkań z Historią w Warszawie.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: bolTreść komentarza: Ty głupi mądralo, nie rozumiesz tematu.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 11:52Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: cześTreść komentarza: Autoliv, Electrolux... Jest wiele możliwościData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:29Źródło komentarza: W Sobieskim mają klucz do kosmosuAutor komentarza: NataTreść komentarza: RIPData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:25Źródło komentarza: Zmarł Wiesław "Mateo" Golec. Wierny kibic Moto-JelczaAutor komentarza: RedaktorTreść komentarza: Ciekawy temat. Ale sposób jego przedstawienia... tragikomiczny, żeby nie powiedzieć gimnazjalny. Tak czy inaczej, szkoda, że taki sam los jak "pterodaktyla" nie spotkał też "mózgu naczelnika".Data dodania komentarza: 16.03.2026, 07:43Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: XyzTreść komentarza: Przyjemnie się czyta co Pan Jadczak ma do powiedzenia, widać, że to równy koleśData dodania komentarza: 15.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: TataTreść komentarza: Niektóre osoby z ówczesnego aktywu są nadal obecne w oławskiej rzeczywistości - były np. na otwarciu tzw. Centrum Edukacji Historycznej w piwnicy ratusza. Duch PZPR/PRL wiecznie żywy. Marszałek Czarzasty daje wzór. Historia się powtarza?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 20:46Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakterem
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama