Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 16 września 2026 08:49
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ulepieni z innej gliny

O tym, jak portrety oławskich Ormian znalazły się na wystawie w Domu Spotkań z Historią w Warszawie, o sile rodzinnych tradycji i wrażeniach ze spotkania z emigrantami z Armenii - opowiada Zbigniew Kordys w rozmowie z Xawerym Piśniakiem
Podziel się
Oceń

Oława/Warszawa
Ormianie

- W Warszawie otwarto wystawę poświęconą polskim Ormianom, jej częścią jest cykl 70 portretów pańskiego autorstwa. Proszę opowiedzieć szerzej o tej ekspozycji.

- Projekt jest autorstwa Moniki Agopsowicz z Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich. Pokazuje on losy zarówno starej emigracji ormiańskiej, od XIII wieku, jak i nowej - Ormian, którzy przyjechali do Polski niedawno. Finałem tej opowieści jest ich współczesny portret. Zdjęcia 70 osób w bardzo różnym wieku. Tworzą one mozaikę, o rozmiarach 4 na 4 metry.

- Jaki był klucz do znalezienia bohaterów, kogo można określić dziś w Polsce Ormianinem?

- To pytanie trzeba zadać każdej z tych osób ze starej emigracji, czy się czują Ormianami, czy nie? Dla mnie argumentem, żeby zaangażować się w taki projekt, jest to, że chcemy pielęgnować naszą przeszłość, tradycje...

- Mówi pan „chcemy”.

- Ja nie czuję się Ormianinem, w moich żyłach płynie bardzo mało krwi ormiańskiej. Jesteśmy Polakami, wychowaliśmy się tu, ale nasi dziadkowie mieli trochę inną kulturę i obyczaje niż polscy sąsiedzi. Z tego względu czujemy się trochę inni, ale to nie oznacza, że odpowiemy twierdząco - „tak, jesteśmy Ormianami”. Pewnie większość ludzi młodych, pozujących do tych zdjęć, odpowiedziałaby tak jak ja. Zresztą spotkałem się z taką sytuacją, że przychodzili rodzice, dziadkowie, a młodzi nie chcieli wziąć udziału w projekcie.

- Ilu oławian pan sfotografował? Jak przyjęli zaproszenie?

- W projekcie wzięło udział 18 oławian, myślę że zrobili to świadomie i z przyjemnością. Identyfikują się ze swoją ormiańskością i chcą to pokazać.

- Czy dla pana udział w tym przedsięwzięciu był jednak czymś w rodzaju odkrywania własnych korzeni?

- Nie, świadomość z jakiej rodziny pochodzę, mam od zawsze, to był temat często poruszany w domu przez babcię, ciocię i tatę. Zaangażowałem się teraz, bo chyba dojrzałem do tego, żeby oprócz mojej pracy zawodowej zająć się czymś jeszcze. Zawsze marzyłem o tym, żeby moje fotografowanie przydało się nie tylko do robienia pieniędzy. To był bardzo dobry krok, bardzo świadomy, staram się to konsekwentnie kontynuować, biorąc udział w projektach organizowanych przez fundacje ormiańskie.

- Jaka była koncepcja portretów, które pan wykonywał? Miał pan wolną rękę, czy organizatorzy narzucili pewne ramy?

- Sama idea, żeby sfotografować Ormian, wyszła od fundacji, ale myślałem już o tym od jakiegoś czasu. Chciałem jeździć po Polsce i fotografować ludzi, których znam, z którymi jestem spokrewniony, w konwencji klasycznej czarno-białej fotografii srebrowej, bez specjalnych aranżacji i przygotowań. Najważniejsze jest ich spojrzenie, twarz, emocje które płyną z fotografii. Myślę, ze w zdecydowanej większości wypadków ten przekaz jest bardzo pozytywny. Moi modele patrzą bardzo ciepło, otwarcie, można z tego wyciągnąć taki wniosek, że dobrze im z ich ormiańskością.

- Jakie miał pan wrażenia ze spotkań z tymi osobami?

- Najsilniejsze związane są z osobami narodowości ormiańskiej, które przyjechały do Polski całkiem niedawno. To są ludzie ulepieni z innej gliny. Inaczej nawiązują pierwszy kontakt, inaczej ściskają dłoń, inaczej patrzą do kamery obiektywu... Robiłem pierwsze zdjęcie i najczęściej było udane. Ci ludzie patrzą z taką otwartością, ciepłem, zaufaniem i oddają w ten sposób bardzo dużo dobrej energii.

- Jakimi środkami posługują się fotografowie przy wykonywaniu portretu zdjęciowego? Malarzowi jest chyba o wiele łatwiej wydobyć charakterystyczne cechy modela?

- Fotograf portrecista ma dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że będzie bacznym obserwatorem, po prostu zarejestruje rzecz dziejącą się na jego oczach. Druga j - że sprowokuje pewną sytuację i potem ją zarejestruje, dokonując świadomej kreacji. Portretując Ormian, starałem się postawić na spontaniczność i naturalność, co było również wymuszone czasem, jaki mogłem poświęcić każdej fotografowanej osobie.

- Pańskie zdjęcia zostały pokazane na Dniach Ormiańskich w Warszawie, 17 i 18 października. Jakie echa dotarły do pana ze stolicy?

- Wystawa spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo tam wiele osób włożyło w nią bardzo dużo pracy, więc trudno, żeby taka impreza się nie udała. Słyszałem, że ludzie, którzy występowali na moich zdjęciach, fotografowali się na tle tej instalacji, więc chyba świadczy to o pozytywnym odbiorze. Te zdjęcia były zresztą wizytówką Dni Ormiańskich, pokazywano je w prasie i telewizji.

- Czy jest szansa, aby obejrzeć pańskie portrety w Oławie?

- Do końca listopada wystawa będzie pokazywana w Warszawie, a potem zacznie wędrować po Polsce. Są prowadzone rozmowy, aby trafiła również do Oławy. Bardzo istotną sprawą jest aranżacja przestrzeni. Warto wspomnieć, że od strony aranżacyjnej zajęło się tym małżeństwo Kłaputów, ci ludzie zaprojektowali Muzeum Powstania Warszawskiego. Mamy tu więc do czynienia z określoną, przemyślaną formą. To nie są plansze na podstawkach, czy przywieszone do ściany. Tutaj tworzy się jakąś historię, wchodzi się w osobno zaaranżowaną przestrzeń. Nie wiem, jak organizatorzy wyobrażają sobie zaaranżowanie tej przestrzeni w innych miastach w Polsce, bo została ona stworzona specjalnie pod kubaturę Domu Spotkań z Historią w Warszawie.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Zakład Pracy Chronionej Treść komentarza: I chociażby zgłosił z 1000 razy, to lenie z Kopernika i tak z tym nic nie zrobią, oni umieją tylko nic nie robić albo umarzać, a jak się trafi taki policjant co coś robi to próbują go zwolnić (też nieudolnie). Data dodania komentarza: 16.09.2026, 08:40 Źródło komentarza: Sierpień na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Sporo zgłoszeń Autor komentarza: Pomocny Treść komentarza: Gosia nie działaj pod wpływem emocji. W przyszłym roku wybory parlamentarne, więc Leszczyńska będzie szukała przyjaciół i współpracy. Radni opozycji przestaną atakować burmistrza i jego otoczenie, nawet Szponar i Kaczor nagle staną się dla Leszczyńskiej przyjacielami od serca, licząc, że będzie mogła wieszać swoje bannery na płotach, a i burmistrz może coś ugrać na współpracy z partią rządzącą. Leszczyńska przynajmniej będzie liczyła, że jej nie będą przeszkadzać. Gdzieś od stycznia albo i wcześniej zaczną się gesty pojednawcze ze strony opozycji, oczywiście przewodniczącego z PIS będą atakować na zasadzie polaryzacji PO - PIS, ale ogólnie masz rok spokoju Gosia. Może jedynie Bartek i Albert mogą urwać się ze smyczy, ale za cenę umieszczenia na liście KO nawet oni mogą przestać atakować. Leszczyńska liczy na wyborców BBS, burmistrza, Pilawę, powie coś miłego o Kaczorze i Szponarze, by ten elektorat był jak największy na wybory parlamentarne. Takiej kampanii, jaką zrobi Leszczyńska nie zrobił jeszcze nikt w powiecie. Zobaczysz Gosia, wszelkie animozje zaczną zanikać i nastąpi wyciszenie eskalacji, gdyż burmistrz i BBS ma swój elektorat, na który liczy Leszczyńska. Data dodania komentarza: 16.09.2026, 08:39 Źródło komentarza: Plac dla osób z niepełnosprawnościami dopiero w drugim etapie Autor komentarza: Cieć cmentarny Treść komentarza: nie trzeba pod lasem, można za cmentarzem, tam straż miejska tylko pouczenia daje Data dodania komentarza: 16.09.2026, 08:37 Źródło komentarza: Sierpień na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Sporo zgłoszeń Autor komentarza: wujek Treść komentarza: jak się dobrze z tym czuje i nikomu nie robi krzywdy, to jest to wyłącznie jej prywatna sprawa Data dodania komentarza: 16.09.2026, 07:56 Źródło komentarza: Sukces Oli Kucharskiej w zawodach kulturystycznych w USA Autor komentarza: Referendum Treść komentarza: Mieszkańcy dziękują burmistrzowi za kolejny bałagan, który im zafundował. Najwyższy czas pogonić partaczy z BBS. Data dodania komentarza: 16.09.2026, 07:33 Źródło komentarza: Bez odpowiedniego napisu/naklejki na kuble mogą wam odpadów nie odebrać Autor komentarza: EmerytPol Treść komentarza: Z tym „maniakalnym nabijaniem” to trochę za daleko idący wniosek. Zanim zacznie się obrażać ludzi i sugerować im choroby, może warto najpierw spojrzeć, jak te zgłoszenia są później obsługiwane. Nie raz jest tak, że człowiek zgłasza ten sam problem, bo problem nadal istnieje, a służby zgłoszenie odrzucają albo oznaczają jako „niepotwierdzone”. I co wtedy? Ma przestać zgłaszać, mimo że problem dalej występuje? Liczba zgłoszeń może być właśnie sygnałem, że w danym miejscu coś się regularnie dzieje, a nie dowodem na to, że ktoś sobie „nabija statystyki”. Co więcej, sposób napisania tego komentarza i zaciekłość w podważaniu zgłoszeń sprawiają, że można odnieść wrażenie, że jego autor może być w jakiś sposób związany z komendą, której dotyczy opisywany problem. Nie twierdzę, że tak jest, ale takie podejrzenie trudno całkowicie wykluczyć. Jeśli autor jest osobą postronną, tym bardziej powinien przedstawić konkretne dane, zamiast obrażać ludzi zgłaszających problemy. Jeżeli już ktoś chce oceniać wiarygodność danych, to najpierw powinien sprawdzić, ile zgłoszeń faktycznie zostało rzetelnie zweryfikowanych, a ile po prostu zamknięto jako „niepotwierdzone”. Bo robienie z każdego, kto wielokrotnie zgłasza ten sam problem, „maniaka” jest zdecydowanie łatwiejsze niż uczciwe przeanalizowanie, skąd te zgłoszenia się biorą. Data dodania komentarza: 16.09.2026, 07:08 Źródło komentarza: Sierpień na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa. Sporo zgłoszeń
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama