Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 08:47
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Muszę to opowiedzieć...

Kazimiera Piotrowska przyszła do naszej redakcji z życzeniem utrwalenia swoich przeżyć z czasów II wojny światowej. - Póki jeszcze żyję, muszę opowiedzieć, co przeszłam. To nie daje mi spokoju
Podziel się
Oceń

Ścinawa. Świadek historii

82-latka ze Ścinawy mieszkała przed wojną w miejscowości Wiewiórów koło Radomska. Od najwcześniejszych lat zapamiętała koegzystencję społeczności polskiej i żydowskiej. - Kupowaliśmy lemoniadę u żydowskiego sklepikarza. Dwa razy w tygodniu, kiedy Żydzi jeździli na targ do Radomska, można było dostać chałwę, albo chlebek. Przychodziła do nas Gusia, młoda dziewczyna z sąsiedztwa.

Czemu pani smutna?

Ojciec Kazimiery doszedł w Wojsku Polskim do stopnia porucznika, a potem prowadził gospodarstwo. On także utrzymywał żywe kontakty z żydowskimi sąsiadami. Użyczał im koni, kiedy potrzebowali tego w drodze na targ, handlował z nimi. Podczas prac leśnych tatę Kazimiery przygniotło drzewo. Z początku nie chciał się do tego przyznać przed rodziną, ale jego stan się pogarszał. Piotrowski musiał iść do szpitala w Częstochowie. Leżał tam wiele miesięcy, co mocno nadwyrężyło domowe finanse. Nie dosyć tego, leczenie nie powiodło się. W sierpniu 1937 wrócił do domu, umarł na początku września. Rozpaczy matki dopełniła myśl, że nie ma z czego opłacić pogrzebu. Wtedy spotkała ją życzliwość ze strony Żydów z Radomska, którzy znali jej męża. Przyjechała razem z kuzynem po trumnę. - Pani Marczewska, czemu pani płacze? - przywitał ją Okulorka, właściciel zakładu.
- Jednak pani mąż umarł, nic nie dało się zrobić...
I nie zważając na skargę kobiety, że nie ma nawet za co kupić trumny, zabrał ją do pomieszczenia obok, kazał wybrać najładniejszą i powiedział, że można ją spłacić w ciągu kilku lat.

Rozstrzelali ich za wsią

Po wybuchu wojny 12-letnia Kazia była świadkiem cierpień żydowskich sąsiadów. - Panie, ilu tu ich było. U nas w wiosce mieli rybołówstwo i torfowisko. Zjeżdżali się na targi do Radomska. A jak wszedł Niemiec, musieli uciekać i ukrywać się, bo inaczej czekało ich getto i obóz.
Kazimiera przypomina sobie, jak któregoś dnia zobaczyła kolumnę żydowskich nastolatków z łopatami, prowadzonych przez Niemców. Wyprowadzili ich na pola za wioskę. Po pewnym czasie dało się słyszeć strzały. Dziewczyna wymknęła się z domu i pod pozorem wyprowadzenia gęsi przedostała się w pobliże miejsca egzekucji. Widok ciał wrzuconych do rowu był przerażający.

Jak oni dziękowali

Matka Kazi nie zapomniała o pomocy ze strony Okulorki. Odważyła się udzielać pomocy napiętnowanym sąsiadom. - Przechowywaliśmy Żydów w stodole i na poddaszu, choć za to groziła kula w łeb. Mama dwukrotnie pomagała ciężarnym kobietom przy porodzie.
Pod koniec wojny Kazia odkryła, że w ich oborze ukrywa się znajomy rodziców, Mosiek. Mama zabrała go do domu, poczęstowała zupą, umył się i dostał nowe ubranie. W latach powojennych, przy okazji odwiedzin  siostry w Norymberdze, Kazimiera spotkała się z krewnymi Żyda. - Wiedzieli, że mu pomogliśmy. Jak oni mi dziękowali, jak całowali po rękach... to było niesamowite.

Xawery Piśniak

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama