Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 02:29
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Czasem zadaję sobie pytanie: - Jak to się stało, że ja przeżyłam, a inni nie?

10 lutego minie 80 lat od pierwszej deportacji Polaków na Sybir przeprowadzonej w ramach represji przez Sowietów w czasie II wojny światowej. Z Eugenią Waszewską, którą przeżyła zsyłkę, rozmawia Piotr Turek
Czasem zadaję sobie pytanie: - Jak to się stało, że ja przeżyłam, a inni nie?
Eugenię Waszewską wywieziono wgłąb ZSRR podczas pierwszej fali zsyłek, 10 lutego 1940 roku
Podziel się
Oceń

- Zacznijmy od przyszłości. Powoli odchodzą osoby, które doświadczyły koszmaru deportacji w głąb ZSRR. Czy kiedy zabraknie ostatniego świadka tej trudnej historii, ludzie będą pamiętali o państwa cierpieniach?

- Jestem pewna, że tak. Pozostanie po nas wiele relacji, wspomnień, książek i innych publikacji. Każdy zainteresowany może i w przyszłości będzie mógł sięgnąć po to, co go interesuje. Niemal w każdym mieście, gdzie funkcjonuje koło sybiraków, wybudowaliśmy też piękne pomniki, które przypominają o naszym losie, jak ten we Wrocławiu, czy nieco mniejszy w Oławie na cmentarzu przy ul. Zwierzynieckiej. Świadomość tego, co nas spotkało, jest duża, i myślę, że tak pozostanie.

- Kiedyś nie można było mówić o zsyłkach...

- Przez długie lata skazywano nas na milczenie i w konsekwencji na zapomnienie. Właściwie do końca lat osiemdziesiątych nie mogliśmy wspominać o tym, że byliśmy sybirakami. Po prostu nie można było o tym mówić. Gdy np. w swoim życiorysie zawarłam taką informację, to przekreślano mi ją. Oczywiście, w gronie przyjaciół i rodziny rozmawialiśmy o przeszłości. Później powoli odkrywano prawdę, ale nie każdy chciał ją znać. Słyszałam o takich przypadkach, że gdy jeden z kolegów sybiraków starał się o rentę z powodu utraty zdrowia podczas zsyłki, to lekarz orzekający z pretensjami pytał, po co w ogóle... wyjechał tak daleko. To pokazuje, że nawet wykształceni ludzie mogli nie znać historii i naszej sytuacji. My przecież nie mieliśmy wyboru. Teraz czasy się zmieniły i świadomość też jest większa. Nie musimy już milczeć. Dużą rolę odgrywa również edukacja. Spotkania z młodzieżą szkolną są dla nas i dla nich bardzo ważne. Ja się nie spodziewałam takiego zainteresowania. Serce rośnie, kiedy widzi się młodych ludzi autentycznie przejętych historią podczas obchodów np. Dnia Sybiraka. Bardzo lubię opowiadać uczniom o swoich przeżyciach. Teraz udzielam się nieco rzadziej, ze względów zdrowotnych, ale takie lekcje ładują mnie pozytywną energią. Zawsze, kiedy mówię, jest cisza i realne zainteresowanie tematem. Pojawiają się mądre pytania, dyskusje. Takie spotkania z autentycznym świadkiem historii są dla młodych ludzi czymś więcej niż zwykła lekcja. Wierzę, że nasze opowieści przetrwają w tych uczniach. Dlatego jestem spokojna o przyszłość i pamięć.

- Jaka jest pani historia?

- Przyszłam na świat 7 listopada 1934 roku w Dernowie województwo tarnopolskie, obecnie to teren należący do Ukrainy. Moje nazwisko rodowe to Rudko, rodzice Jadwiga i Paweł prowadzili nieduże gospodarstwo rolne. Do wybuchu wojny było spokojnie. Po 1 i 17 września wszystko się zmieniło, ale najgorszy dla nas dramat miał dopiero nadejść.



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama