Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 22:07
ZOBACZ:
Reklama
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

O Breslau, mieście złota... w Jelczu-Laskowicach

MGCK zaprasza na wieczór z dobrą literaturą! Podczas spotkania, Krzysztof Tokarz – ze swadą i niebanalnie – przedstawi swoją powieść pt. „Renn. Breslau miasto złota i miłości”. Są ciekawe lokalne wątki. Jest niemiecka Oława, a także ówczesny Jeltsch
  • Źródło: Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach
O Breslau, mieście złota... w Jelczu-Laskowicach

Autor: Jerzy Kamiński

Podziel się
Oceń

Kiedy i gdzie? Niedziela 28 lutego 2021, godz. 17.00, sala kameralna MGCK.

Książka opisuje losy dwojga ludzi uwikłanych w wojnę. „Renn. Breslau miasto złota i miłości” jest powieścią, chociaż można odnieść wrażenie, że to fabularyzowany dokument. Perypetie Hauptmanna Edwina Renna są pretekstem do podróży po Breslau i innych miejscowościach, których już nie ma. Wraz z Rennem przenosimy się do czasów, kiedy Wrocław nazywał się Breslau, Trzebnica – Trebnitz, Żmigród – Trachenberg, Oława – Ohlau, a Oleśnica Oels. Nie było wtedy Jelcza-Laskowic, ale był Jeltsch i zakłady Kruppa. Dzięki młodemu Hauptmannowi będziemy mieli okazję „zobaczyć”, jak wyglądała sytuacja w Breslau, który w czasie II wojny światowej był jednym z niewielu miast III Rzeszy przez ponad 80 dni broniącym się przed Armią Czerwoną. Konsekwencje tej zaciekłej walki były tragiczne dla miasta i jego mieszkańców. Ale zanim miasto zostanie zmienione w kompletną ruinę, a ludzie – również główni bohaterowie tej powieści – przeżyją prawdziwą gehennę, „przespacerujemy się” po Breslau i jego okolicach. W tym w dawnym Jelcz-Laskowicach i Oławie.

Ważną rolę dla obrony Festung Breslau odgrywał również Jelcz i zakłady Kruppa. Za czasów Hauptmanna Edwina Renna to właśnie za zakładach Kruppa produkowano najnowocześniejsze w Rzeszy haubice. To tutaj znajdował się największy schowek depozytowy na Dolnym Śląsku.

Wstęp na wydarzenie jest wolny, przed przyjściem prosimy pobrać bezpłatne wejściówki dostępne na stronie www.mgck-jl.pl/bilety

*

Fragment rozmowy Jerzego Kamińskiego z Krzysztofem Tokarzem, autorem powieści "Renn. Breslau - miasto złota i miłości" (2017 r.):

- I kolejna powieść z nazwą "Breslau" w tytule. Pozazdrościł pan Krajewskiemu sławy i pieniędzy?

- Po pierwsze - moja książka nie jest kryminałem. Oczywiście, pan Marek Krajewski jest najbardziej znanym wrocławskim pisarzem, ale moją motywacją nie był ani on, ani jego twórczość, tylko mój własny pomysł. Z napisaniem tej książki nosiłem się bardzo długo, a że Breslau, że wojna, że Niemcy... To mnie zawsze interesowało. Książka była na początku planowana jako czysto dokumentalna praca o obronie Festung Breslau. Najbardziej interesował mnie okres 1944 - 45, bo to wtedy naprawdę decydowały się losy Wrocławia, ale podczas prac przy zbieraniu materiałów pomysł zaczął ewoluować w stronę beletrystyki.

- Bo spotkał pan swojego bohatera Edwina Renna?

- Tak. I wtedy się wszystko zmieniło. On pozwolił mi wyjść z tych czystych faktów w kierunku żywego człowieka.

- Czy pański Renn miał swojego odpowiednika w rzeczywistości?

- Dotknął pan tu bardzo ciekawego tematu. W specjalnych strukturach Wehrmachtu ktoś taki jak Renn mógł istnieć, ale to jest trochę jak z filmowym Jamesem Bondem. To postać fikcyjna, ale złożona  z wielu postaci, które mogły faktycznie istnieć. A dlaczego z wielu? Taki oficer, który brał udział w ukrywaniu skarbów III Rzeszy, dożywał  mniej więcej do trzech transportów, po czym jego rola się kończyła, nierzadko fizycznie. Niemcy rozpoczęli chowanie cennych rzeczy w okolicy Breslau mniej więcej od 1940 roku. Tym zajmowały się różne struktury, poprzez gremia kierownicze, związane z konserwatorem zabytków, po SS czy Wehrmacht, gdzie właśnie ktoś taki jak Renn mógł działać.

- W jakim stopniu oni chowali dla III Rzeszy, a w jakim po prostu chcieli, jak to na wojnie,  ukraść dla siebie?

- Takie coś było oczywiście zagrożone karą śmierci, ale to często zależało od tego, kto ukradł. Zwykły żołnierz był rozstrzeliwany, a generał... To już różnie. Opisuję w swojej powieści taką prywatną akcję, co jest oparte na faktach, kiedy to ciężarówki ze srebrem jadą do Jelcza, ale po drodze giną, gdzieś w okolicach Strzegomia.

- Skąd jechały?

- Dobre pytanie, ale na razie bez dobrej odpowiedzi. Proszę pamiętać, że to były ściśle tajne akcje, owiane tajemnicą. Zwykle chodzi o zestaw kilku ciężarówek z silną ochroną.

- Myślałem, że raczej wywozili pociągiem.

- No tak, do powszechnej świadomości przebiły się głównie dwa pojęcia: złoto Wrocławia i złoty pociąg. Ale tu jest problem, bo Niemcy głównych skarbów nie wozili pociągami. Owszem, to mogło się zdarzyć, bo faktycznie gdzieś tam w Niemczech i Austrii takie pociągi znaleziono, natomiast większość transportów była czyniona transportem kołowym. Pociągiem np. wywożona akta Abwehry, co jest udokumentowane. Chodzi o co najmniej dwa potężne składy, wypełnione nie tylko złotem, ale dokumentami, m.in. agentury niemieckiej, działającej częściowo w Wielkiej Brytanii, Francji, Polsce czy w Indochinach. Po tym, jak już było wiadomo, że wojska alianckie miały tu lądować, dowództwo niemieckie zdecydowało się na przetransportowanie tych archiwów. Po wojnie mogłyby być nader cennym dobytkiem, bo wielu francuskich, polskich czy sowieckich polityków miało tam swoje dossier. Dla wielu takie dokumenty były cenniejsze niż złoto. Zresztą do dzisiaj nie zostały odnalezione. Wiadomo tylko, że dwa pełne  składy odjechały z obecnego Dworca Świebodzkiego, ale gdzie dojechały, nie wiemy. A wracając do złota Wrocławia, to badałem tę sprawę i najbardziej mnie zdziwiło to, że polska Służba Bezpieczeństwa i Urząd Bezpieczeństwa oparły się na zeznaniach jednego człowieka. Tylko jednego, słynnego Herberta Klose. To było niebezpieczne, aby opierać się tylko na jednym źródle osobowym. Polacy nie potrafili dotrzeć do innych, a takowi na pewno w Niemczech gdzieś byli. I to dziwi, że tamto państwo tak łatwo odpuściło, zadowalając się zeznaniami jednego człowieka...

Krzysztof Tokarz pisał też w "Gazecie Powiatowej" o skarbach III Rzeszy.

Tu więcej informacji na ten temat:

/artykul/3994,tajemnice-krupp-bertha-werke-w-jelczu-1

/artykul/3979,tajemnice-krupp-bertha-werke-w-jelczu-2



Napisz komentarz

Komentarze

Teresa Nierusz 21.02.2021 13:08
Za mnogość natrętnych, samootwierających sie reklam pójdziecie do piekła

bingo 18.02.2021 10:54
Breslau miasto złota i miłości a obecny Wrocłąw to miasto drożyzny i śmierdzących korków ulicznych

rafa 18.02.2021 11:15
To twoje zdanie, kmieciu.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca Autor komentarza: pacjent Pana Doktora Treść komentarza: Pytanie-do kogo mam sie teraz zapisac na kontrole po zawale,do Stajszczyka czy do Zalubskiego?.Prosze o termin wizyty.Robcie tak dalej,a my zrobimy z Wami porzadek. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:27 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama