Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 21:30
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Grzegorz Klekot: - Muzyka jest jak matematyka, ale łączy ludzi

Trzeba to wydobyć w odpowiednim momencie, we właściwej chwili, żeby włożyć w to, co robimy, swoje duchowe dziedzictwo
Podziel się
Oceń

Tekst jest częścią projektu "Jelczańskie HIStorie", zrealizowanego przez Miejsko-Gminne Centrum Kultury.

Na początku był akordeon. A były to lata 60. ubiegłego wieku, gdy Grzegorz Klekot uczył się na nim grać w filii wrocławskiej Szkoły Muzycznej, która mieściła się w Laskowicach Oławskich. Wtedy w głównym nurcie preferowana była muzyka ludowa, tryumfy święciły zespoły "Śląsk", "Mazowsze".

Potem była gitara, która w tamtych latach kojarzyła się z awangardą, długie włosy, The Beatles, na przekór społecznym oczekiwaniom i tak zwanej "normalności". Grzegorz też przez to przeszedł, podobnie jak przez wiele innych gatunków muzycznych. Grał w zespole, który - jak mówi - grał muzykę młodzieżową, zafascynowany gitarą, słuchał rocka. Wiadomo - Led Zeppelin, Deep Purple, dziś klasyka. Muzyczna droga zaprowadziła go w końcu do korzeni, czyli muzyki ludowej. To bowiem z niej wszystko bierze swój początek. Ona jest źródłem.

 I tak to biegnie

 Muzyka ludowa pojawiła się w jego życiu ponownie na początku lat. 90.. Zespół, w którym grał, o wdzięcznej nazwie "Rapsodia", spotkał się z mającymi próbę "Świteziankami", śpiewającymi repertuar ludowy. Zespół akompaniował paniom i to był początek zespołu "Świtezianie".

- To się jakoś spięło i trwa do tej pory - opowiada Grzegorz Klekot, wieloletni muzyk zespołu "Świtezianie". - Wtedy zaczęliśmy współpracę, zespół zaczął się rozwijać muzycznie. Gmina dała nam instruktorów, wspinaliśmy się po drabince coraz wyżej, wprowadziliśmy tańce i choreografię, pracowaliśmy nad dykcją i przekazem. Każdy instruktor wniósł coś nowego, gdy to się skumulowało, postęp był coraz bardziej widoczny. O tym, co się dzieje w zespole, decydujemy razem, wszyscy członkowie.

I tak to biegnie, na ludowo. Utwory, które są kanonem tej muzyki, takie jak "Szła dziewczynka przez las", "Cyt, cyt", "Kukułeczka" dostają autorskie aranżacje i nowe życie.

- Nie chcemy niczego powielać, bo wiadomo, że oryginału się nie podrobi - mówi Grzegorz. - Wykorzystujemy swoją przygrywkę. Ja gram na gitarze, koleżanka na skrzypcach, pozyskaliśmy kolegę, który przeprowadził się z Wałbrzycha i gra na akordeonie.

 Z pokolenia na pokolenie

 Muzyka w jego życiu... Raz w tygodniu próby w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach, zawsze trwają dłużej niż jest w planie. Niedawno zespół nagrał koncert, wydał dwie płyty, popularność rośnie. To także wyjątkowa promocja gminy.

Czy to, co robi zespół "Świtezianie", jest ważne dla lokalnej społeczności?

- Ważne, wręcz potrzebne - odpowiada. - Kultura ludowa powoli zanika, nie jest rozpropagowana tak, jakby się chciało. Brakuje koncertów, ostatnio graliśmy w Dębinie z okazji kolejnej gwiazdy w "Alei Gwiazd", a później spotkaliśmy się pod dębem "Słowianin" i zagraliśmy koncert. Podobało się!

Są jednak inicjatywy, które pozwalają ujrzeć światełko na krętej drodze kultury ludowej, takie jak Lista Przebojów Ludowych Radia Wrocław, spotkania zespołów ludowych, kiermasze produktów lokalnych oraz rzemiosła artystycznego, co cieszy naszego bohatera. Jednak ogólny trend, wzmocniony przez postępującą homogenizację kultury i społeczeństwa, jest niekorzystny dla wszystkiego, co ludowe.

- Społeczeństwa wiejskie i miejskie scalają się i wynaturzają - uważa. - Dzieje się to w rozwiniętych gospodarkach, gdzie szybko rozwija się technika. W Polsce jest jeszcze przekaz z pokolenia na pokolenie, tradycje są podtrzymywane, ale zaczyna to zanikać. Szkoda, bo przecież kołysanki, pieśni żołnierskie, kościelne, weselne, kolędy, pastorałki - to wszystko muzyka ludowa. Niektórzy artyści sięgają do tego. Gdy ktoś otarł się o szkołę, to grał też klasykę, a klasyka jest fundamentem. Kujawiak, mazurek, polonez, oberek, krakowiak to najważniejsze polskie tańce ludowe. Czerpał z nich Chopin, Moniuszko i inni. To są nasze korzenie!

 Wymiana pokoleniowa

 Ta spuścizna jest niedoceniana. Możliwe, że wpływ na to ma zbyt duże tempo życia, zmiany w strukturze społecznej, przenikanie się kultur. Nie od dziś wiadomo, że dominująca kultura narzuca swoje wzorce. No i wymiana pokoleniowa, młodzi nie garną się do muzyki ludowej. Grzegorz Klekot podkreśla, że muzyka łączy pokolenia, a tam gdzie muzyka, są dobrzy ludzie. Tak, sięga do przysłów ludowych, bo one są mądrością. Oczywiście, nie tylko muzyka, także rzeźba, malarstwo, ogólnie kultura.

- Muzyka jest ważna podczas celebrowania uroczystości, świąt i tu można jeszcze dostrzec ludowe tradycje - twierdzi Grzegorz. - Wraca w różnych wersjach, nie zawsze dobrych, często widać przewartościowanie, nadinterpretację. Jak jest tradycyjna kolęda, zagraj ją tradycyjnie!

 Duchowe dziedzictwo

 W rodzinie Grzegorza były tradycje muzyczne. Mama grała na skrzypcach, brat też chodził do szkoły muzycznej, w święta było wspólne muzykowanie. Jego ulubione utwory ludowe to "Czerwone jabłuszko", "Stoi grusza w polu", "Cyt, cyt". Ale zespół "Świtezianie" potrafi też grać z rockową nutą, wystarczy dobrze posłuchać...

- To zostało, to wszystko jest w nas, ta muzyka - mówi muzyk. - Trzeba ją wydobyć w odpowiednim momencie, we właściwej chwili i wpleść w nasze utwory, żeby poszerzyć spectrum i włożyć w to, co robimy swoje duchowe dziedzictwo. Dzięki muzyce ludzie lepiej myślą, bo muzyka ma to w sobie, że uczy pamięci słuchowej, wzrokowej, koncentracji, wyliczania i współpracy zespołowej. To czynniki ważne w szkole, procentują na przyszłość.

***

Grzegorz Klekot zastanawia się, czy pierwsza była muzyka czy matematyka. Muzyka to przecież organizacja dźwięków w czasie, wszystko jest zharmonizowane, a nuty są jak alfabet. Ale jest jeszcze radość z grania i śpiewania, przekaz energii. Tego nie da się przeliczyć

 Monika Gałuszka-Sucharska

 

 



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Nata Treść komentarza: Najpiękniejszy prezent na Mikołajki... Data dodania komentarza: 28.10.2026, 19:58 Źródło komentarza: "Dziadek do orzechów", czyli ponadczasowy spektakl dla całych rodzin Autor komentarza: Obywatel Treść komentarza: Jaka narodowwość? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 18:13 Źródło komentarza: Fałszywe zgłoszenie bójki i zniszczenia za blisko 14 tys. zł. 34-latek zatrzymany Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Chwila minęła.. a nawet dwa lata... i jakie efekty? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:53 Źródło komentarza: OŁAWA Ulica Cicha w błocie. Halo, jest tu jakiś zarządca? Autor komentarza: JANEK Treść komentarza: DRAMAT - proszę o natychmiastową interwencje u wykonawców. Każdy kto porusza się opisywanymi drogami dostrzega: bałagan, niewielką liczbę pracowników - co wpływa na tempo prac, brak logiki w poruszaniu się lewym pasem gdy prawy jest gotowy, brak remontu lewej nitki na trasie Oława - Janików, fatalna nawierzchnia przy mostach - kocie łby na (a idą opady). Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:15 Źródło komentarza: A co z nami, gdy zamkną trasę Oława-Janików? Będziemy odcięci od świata? Autor komentarza: * Treść komentarza: Brawo! Kolejny raz radny powiatowy zwraca się z petycjami dotyczącymi miasta. Szkoda, że tej aktywnej działalności pana radnego nie widać w powiecie. No ale cóż, nie po to się wybiera radnego do RP, żeby cokolwiek robił w powiecie. Takie życie. A do meritum. Kolejny raz pisze pan bezosobowo, że w „imieniu mieszkańców”. Proszę napisać czyim, konkretnie. Niech się okaże, czy rozmawiał pan z jakimkolwiek mieszkańcem, bo jakoś panu nie wierzę. A po drugie, jako długoletni pracownik PKP, proszę wszystkim wyjaśnić, jakie są procedury dotyczące załatwiania jakichkolwiek spraw związanych z koleją. Jakie są terminy, jak i z kim można się „dogadać”, kto się przyzna, że jest właścicielem terenu, kto podejmie i kiedy decyzję itd itp. Przecież pan wie jakim „betonem” jest firma pt. PKP. Data dodania komentarza: 28.10.2026, 13:04 Źródło komentarza: Radny Drabiński: - Mieli dwa lata, żeby się dogadać Autor komentarza: Nic? Treść komentarza: A co w tej sprawie zrobiła radna z PiS która mieszka tam w pobliżu? Data dodania komentarza: 28.10.2026, 12:33 Źródło komentarza: Radny Drabiński: - Mieli dwa lata, żeby się dogadać
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama