Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 06:35
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Randki małżeńskie bez... walenia krzyżem po głowie

Z Roksaną i Andrzejem Cwynarami z "Fundacji dla Rodziny", organizatorami trwających właśnie Randek Małżeńskich, rozmawia Jerzy Kamiński
Randki małżeńskie bez... walenia krzyżem po głowie
Roksana i Andrzej Cwynarowie podczas zdjęciowej sesji promocyjnej do aktualnej edycji Randek Małżeńskich

Autor: Jaśminowa Kraina Klaudia Jaskulska

Podziel się
Oceń

- Zanim opowiecie o randkach, które organizujecie innym, opowiedzcie, jak wyglądała wasza pierwsza randka.

Roksana: - Bez słów. Ale to nie była może jeszcze randka, tylko pierwsze spotkanie. Mieszkałam wtedy w Krakowie, Andrzej w Oławie, ale oboje pojechaliśmy do Jezuitów na rekolekcje o rozeznawaniu powołania. A u Jezuitów takie sesje są w milczeniu. Chodzi o to, żeby mieć głębsze refleksje, większe nastawienie na słuchanie... 

- Skoro "rozeznawanie powołania", to znaczy, że myśleliście o wstąpieniu do zakonu, do seminarium?

R:  - Byłam w jakimś zawirowaniu życiowym, więc przyjechałam z pytaniem: - Panie Boże, gdzie mnie chcesz?

Andrzej: - Ja też byłem wtedy na zakręcie i chciałem zapytać o dalszą drogę.

- To znaczy, że oboje spytaliście Boga, co dalej, o On zwrócił Was ku sobie...

A: - No nie (śmiech), chyba jednak zbyt świecko podchodzimy do życia.

R: - Mój mąż zachwycił się mną (śmiech).

A: - Zobaczyłem swoją przyszłą żonę. Siedzieliśmy razem na stołówce, a ona nalała mi fasolkę po bretońsku. To był ten moment, w którym zwróciłem na nią uwagę: - O, wow! To była jedna z nielicznych osób, które się wtedy uśmiechały.

- Czyli połączyła was fasolka po bretońsku? Rozumiem, że to dziś podstawowe danie w Waszym domu?

A: - Niekoniecznie.

R: - (szeptem) Raczej nie przepadamy.

A: - Wtedy miałem już Roksanę na końcu oka. Trudno tu jeszcze mówić o randce, ale wytrwaliśmy w ciszy, bo to jest bardzo głębokie i sensowne u Jezuitów. To była, pamiętam, sobota. I do niedzieli, do śniadania należało być w ciszy. Dopiero potem można było się odezwać.

R: - Z tego, co pamiętam, zaprosił mnie na ciastko.

- I co?

R: - Miałam taką wyrywną koleżankę, która od razu powiedziała: - Tak, pewnie, super, przyjdziemy.

A: - Roksana nie chciała, ale koleżanka zadecydowała za nie obie.

R: - Potem poszła do zakonu. Ale na te ciastka wtedy przyszłyśmy.

A: - Tak, byliśmy wtedy na delicjach szampańskich. Potem zaprosiłem Roksanę na spacer po Częstochowie. To już była pierwsza randka. Chodziliśmy po wałach, byliśmy w kaplicy.

R: - Była zima, więc jeszcze stajenka na Jasnej Górze stała, żywe zwierzęta. On ofiarnie niósł moje bagaże.

- Wiedzieliście już wtedy, że to jest randka?

R: - To takie enigmatyczne było, aczkolwiek Andrzej zaprosił mnie do znajomej w zakonie karmelitańskim i gdy nam otwierała drzwi, nazwała mnie jego dziewczyną. Zaczęliśmy się tłumaczyć, że jeszcze nie...

A: - Roksana wtedy jednak jakoś zwróciła na mnie uwagę. Potem się rozjechaliśmy. Ona do Krakowa, ja do Wrocławia czy Oławy. Wydawało się, że to jest koniec. Ona daleko, ja daleko. To, co dostałem, to jedynie maila. Późno wieczorem powiedziałem w domu, że poznałem fajną dziewczynę, ale jest z Krakowa, więc raczej nic z tego nie będzie. Historia dalej jest taka, że w poniedziałek poszedłem do pracy, do banku, a koleżanka przyszła do mnie z gorącą prośbą: - Andrzej, jutro muszę jechać do Krakowa na szkolenie, ale syn mi się rozchorował, więc czy mógłbyś za mnie pojechać? Nie można było koleżance odmówić. I we wtorek już jechałem do Krakowa, pisząc do Roksany, że chętnie bym się spotkał. Udało się. Spotykaliśmy się zresztą codziennie do czwartku. Wreszcie zadałem konkretne pytanie, czy myśli poważnie o mnie, czy jest sens, żebym przyjeżdżał... Roksana jakoś to zaakceptowała i... poszło.

R: - I tak do mnie przyjeżdżał, przyjeżdżał przez 1,5 roku, stojąc w Warsie, bo był tłok.

- Wam się udało. To teraz może o tych randkach, które organizujecie dla innych. Ile osób randkuje obecnie z Wami, a trwa właśnie druga edycja Randek Małżeńskich w wersji na kanale YouTube, bo wcześniej były w tzw. realu?

A: - Aktualnie mamy zapisanych około 2000 osób.

- Wiem, że można te randki oglądać także poza oficjalnymi zapisami.

A: - To prawda, każdy filmik jest dostępny w sieci przez 7 dni. Nie śledzimy statystyk tak dokładnie, bo chodzi nam o coś innego, ale tę pierwszą randkę obejrzało ogółem ok. 10 tys. osób. W całej poprzedniej edycji było ponad 120 000 wyświetleń filmów, ponad 4000 osób podało e-maila, 8700 pozytywnych komentarzy (podoba mi się) i ponad 100 świadectw i pozytywnych opinii. ROZMOWA W CAŁOŚCI w TUTAJ

 

Zaproszenie na randki małżeńskie

 



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama