Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 stycznia 2026 18:55
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski

Ociera się o piekło

Z Maximilianem Krykiem, oławianinem, który właśnie zadebiutował na rynku książkowym horrorem/thrillerem "Sina umbra" rozmawia Jerzy Kamiński
Podziel się
Oceń

- Ile pan ma lat?

- 26.

- Związki z Oławą?

- Dojrzewałem tutaj, potem na jakiś czas przeprowadziłem się do Wrocławia, ale z Oławą jestem cały czas związany. Tu chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 4. Potem wyjechałem za granicę, przez 4 lata mieszkałem w Niemczech, potem wróciłem do Oławy i dwa lata chodziłem do Liceum Ogólnokształcącego na Placu Zamkowym.

- Wiem, że wcześnie zainteresował się pan sportami walki.

- Tak, już w szkole podstawowej miałem styczność z karate - to dzięki ojcu. Potem sztuki walki trenowałem amatorsko w Oławie, gdy ksiądz Kacper Radzki prowadził zajęcia dżudżitsu. Był wtedy proboszczem parafii pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła. Pamiętam, jak wtedy w waszej gazecie było jego zdjęcie w polu z mieczem samurajskim. Następnym krokiem było oławskie Rio Grappling Club, a potem inne sekcje wrocławskie do chwili obecnej, gdzie ćwiczę w klubie 23evolution.

- Co było po liceum?

- Studia, jeden kierunek, drugi... Pierwszym była polonistyka, choć z magisterki zrezygnowałem. Drugi to informatyka.

- Jak można łączyć polonistykę z informatyką?

- Da się. Na początku na pewno konieczne było zerwanie z postrzeganiem siebie jako polonisty, aby zacząć coś całkowicie innego. Studia polonistyczne mnie troszkę rozczarowały, potem przez jakiś czas zdecydowałem się zawodowo związać z branżą fitness, co też było jakimś rozczarowaniem, więc uznałem, że nauczę się programowania i zostanę programistą. Wybrałem informatykę świadomie, choć wiedziałem, że nie mam ani żadnych uzdolnień w tym kierunku, ani umiejętności. Byłem zainteresowany poznaniem od podstaw jakiejś dziedziny, w której jestem słaby, ale chciałem zdobyć w niej pewną biegłość.

- Polonistyka to różnorodność interpretacji, a językowo to setki wyjątków, natomiast informatyka jest przeciwieństwem tego, tu wszystko jest zero-jedynkowe.

- Na pewno są to dwa różne sposoby myślenia, ale połączenie tego daje pełniejsze poznanie świata. Na wszystko można przecież spojrzeć na dwa sposoby. I ten model zero-jedynkowy jest czasem przydatny, kiedy liczy się jedynie efektywność, i ten drugi sposób, kiedy wszystko jest trochę bardziej płynne, za to daje czasem zupełnie inny pogląd na te same rzeczy czy sprawy. Dla mnie taka zmiana myślenia była bardzo ciekawa.

- Czy z dzisiejszej perspektywy może pan uznać, że taka fuzja polonistyki i informatyki, do tego jeszcze branża fitness - to wszystko było dla pana dobre?

- Nie wiem, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym podjął jakiekolwiek inne decyzje, więc myślę, że stało się tak, jak powinno w tamtym momencie. Na pewno teraz podejmowałbym inne decyzje, mając tę wiedzę, jaką mam, ale tak jest chyba zawsze. Wolałbym być więc bardziej zachowawczy, nic nie zmieniać, nawet gdybym miał taką możliwość.

- To jeszcze kilka słów o tym fitnessie? Był pan trenerem?

- Tak, pracowałem w siłowni, także w tamtejszym dziale sprzedażowym.

- I to też pana rozczarowało, podobnie jak polonistyka?

- Miałem bardzo idealistyczne podejście do życia. Gdy zaczynałem pracę jako trener, chciałem zmieniać nawyki ludzi... Okazało się, że pracuje się cały czas z klientem, ale on nie zawsze współpracuje tak, jak tego oczekiwalibyśmy. Możemy więc odpowiadać tylko za swoją pracę, a nie za wkład klienta. To było rozczarowujące. Poza tym nie widziałem w tej branży dalszych możliwości rozwoju poza promowaniem siebie, kreowaniem swojego wizerunku, a to jakoś mnie zbytnio nie zachęcało, choć taka jest naturalna droga dla trenera. Promocja nazwiska jako marki i zdobywanie coraz większej liczby klientów. To się cały czas wiąże z promocją siebie, a ja nawet nie mam żadnych kont w mediach społecznościowych. Nie była to więc droga, w której czułbym się dobrze.

- Ale teraz, gdy napisał pan książkę, i tak musi pan promować siebie i swoje nazwisko.

- To prawda, ale ten temat raczej zostawiłem wydawnictwu. Zrezygnowałem też z promocji siebie w kanałach społecznościowych. Usłyszałem oczywiście wiele opinii, żeby jednak założyć i prowadzić jakiś profil. Zdaję sobie sprawę, że być może ogranicza to potencjał sprzedażowy i popularności książki, ale nie chciałem tego robić, nie będąc o tym całkowicie przekonanym.

- Pochodzi pan z dość znanej rodziny oławskiej...

- To prawda. Moją babcią jest Bronisława Kryk - znana przede wszystkim w gminie Oława, tato to Adam Kryk, swego czasu związany ze starostwem powiatowym, mamą jest Małgorzata Urbańska - siostrzenica księdza Waldemara Irka. Obecnie poza babcią wszyscy przebywają poza granicami Polski.  No i jest jeszcze narzeczona Wioletta.

- To, że mama jest siostrzenicą tak znanego księdza jak Waldemar Irek, jest dla pana czymś fajnym, ciekawym, czy bardziej obciążeniem? 

ROZMOWA W CAŁOŚCI w e-wydaniu: DOSTĘPNE TUTAJ


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: BarbieTreść komentarza: Ile już makabrycznych zdarzeń nad stawem w Jelczu. Morderstwa, gwałty, pobicia , wandalizm itp. czarny niechlubny punkt, a powinien być ostoja spokoju, ładu i wypoczynku. Włodarze niech przemyślą nad zmianą wizerunku. Współczuję mieszkańcom bałbym się tam mieszkać.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 17:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: **Treść komentarza: Powinni takim dawać 20 lat więzienia. Tyle że jak wyjdzie to czeka go bezdomność.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: Bajlando1312Treść komentarza: Niezłe KWIATKI :] Wreszcie debila zatrzymano...Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:23Źródło komentarza: Nie reagował na sygnały do zatrzymania, uciekał przed policyjnym patrolemAutor komentarza: cześTreść komentarza: HAHAHAHAAHAH :DData dodania komentarza: 27.01.2026, 14:14Źródło komentarza: Ocena od hakera i zaproszenie na... "bal z prostytutkami"Autor komentarza: abuTreść komentarza: Indoktrynacja od najmłodszych lat . Planeta płonie....Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:20Źródło komentarza: Młodzi naukowcy z Marcinkowic w Międzynarodowym konkursie Climate Detectives!Autor komentarza: JelczTreść komentarza: Może w końcu Policja zacznie działania prewencyjne: zacznie sprawdzać wszelkie noclegownie gdzie są cudzoziemcy, reagować na łamanie prawa od tego drobnego za zaśmiecanie poprzez picie alkoholu w miejscach publicznych , nieustanny hałas tak uciazliwy , kontrolę jeżdzacych wraków, napitychh rowerzystów. Przejdzie się po po dzielnicy Jelcz i zauważy to co powinna. Dzielnicowy to Yeti.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:18Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe fakty
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama