Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 05:26
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Nie mamy czasu się starzeć

Mówią, że jak jest cel, to wszystkie trudności da się pokonać. Cel mają zawsze, a obowiązków tyle, że nie mają czasu się gniewać. Podczas 50 lat małżeństwa Marii i Romana Gromadzińskich na pewno nie było nudno. Wychowali czworo biologicznych dzieci, a od 18 lat są rodziną zastępczą dla kolejnej czwórki
Podziel się
Oceń

Historia tej miłości ma początek na torze żużlowym. Z humorem wraca do tego pan Roman. - To było bardzo dawno, ale prawda. Jechaliśmy z kolegami na żużel, i tam u kolegi na motorze siedziało coś takiego fajnego... - śmieje się. - Ale tylko raz pojechała z kolegą, później motorem jeździła już ze mną. 

- Od razu z panem wracała z tego żużla? - pytam. 

- Hola, hola, nie tak szybko! To nie te czasy. Ale coś od razu zaiskrzyło.

Pani Maria wspomina, że przyszły mąż mieszkał w małym ładnym miasteczku, Wąsoszu: - Przyjeżdżałam na zakupy, bo były tam pierwsze większe sklepy, a moi rodzice mieli gospodarstwo trochę oddalone od Wąsosza, na wsi. No i spotkaliśmy się kolejny raz, gdzieś tam się mijając. Umówiliśmy się i tak to się zaczęło na dobre.

Kobieta mówi, że jej rodzice mieli gospodarstwo z pięknym krajobrazem. Kochała te widoki, naturę, była szczęśliwa, że pierwszą randkę spędziła w takim otoczeniu. - Kiedyś to było tak, że na pierwsze spotkanie kawaler musiał do panny przyjechać - mówi. - Tamta okolica była naprawdę piękna, kiedyś bywał tam hrabia, miał piękną posiadłość, pałac, stawy. Była też piękna kasztanowa aleja, w niej spotykali się wszyscy zakochani. Natura była urzekająca, piękne miejsce z wysepkami na wodzie, łabędzie pływały...

Skoro było tak pięknie, to co ich ściągnęło do Oławy? Pan Roman bez namysłu odpowiada: "Gazeta Robotnicza", kochana... Napisano w niej: "Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych potrzebuje fachowców - takich a takich, mieszkanie gwarantujemy!". Wsiadłem w pociąg i w ten sam dzień podpisałem umowę na mieszkanie na pięć lat, a później kolejną o pracę, to był 1974 rok. Była praca, mieszkanie i tyle nam do szczęścia było potrzeba.

28 lat mieszkali na placu Zamkowym, teraz mają dom na Zwierzyńcu Dużym. Oboje dobrze wspominają swoje początki, bo firma załatwiła również przedszkole dla dzieci, co było sporym ułatwieniem. - Mieliśmy wtedy dwójkę - syna, który jest teraz generałem Wojska Polskiego i córkę, która obecnie jest w Stanach Zjednoczonych., a później urodziły się jeszcze bliźniaczki, które teraz są w Irlandii - mówi pan Roman.

- Wszystkie dzieci poszły w świat, ale teraz mija 18 lat, od kiedy prowadzimy rodzinę zastępczą - mówi Maria. - Wszystkie dzieci są od malutkiego u nas, starsze mają nasze nazwiska, sądownie to wywalczyliśmy i można bez wahania powiedzieć, że te dzieci też wychowaliśmy jak swoje. 

Gromadzińscy są rodziną specjalistyczną, czyli tylko dla dzieci chorych. Podczas jubileuszu najbardziej byli skupieni właśnie na dzieciach, ich historii. Widać było, że właśnie tworzenie domu dla tej młodzieży jest fundamentem ich szczęścia i miłości. - Adrianek przyszedł do nas 8 lat temu, od początku jego życie było zagrożone, przeszedł dwie poważne operacje serca - mówi pani Maria. - Ciągle jest pod opieką lekarzy, czasem trzy dni w tygodniu siedzimy we Wrocławiu. 

- Cały czas jesteśmy zajęci, opiekujemy się dziećmi, mamy co robić i dlatego nie mamy czasu się starzeć! - wtrąca pan Roman. - I to jest sekret, że jesteśmy udanym małżeństwem. Ale... Żonie przyrzekłem jeszcze jedną pięćdziesiątka z nią i koniec - śmieje się. - Na pewno trzeciej nie wytrzymam...

- Co pan ceni w żonie?

- Nie powiem, bo będzie na mnie krzyczała.

Zgodnie podkreślają, że są tak zajęci, że nie mają czasu na kłótnie. Czworo dzieci, które wymagają badań, opieki specjalistów, to duże wyzwanie. - Życie nas pochłania do reszty - mówi kobieta.

Roman dodaje, że starają się żyć według starych, sprawdzonych zasad. Podstawą szczęśliwego domu są posiłki z dziećmi i rozmowa o wszystkim, również o problemach. - Teraz często jest tak, że rodzice mówią "masz 10, 20, 50 złotych i idź, masz komputer, telefon, zajmij się" i... nie ma rozmowy - dodaje. - To nie jest dobre. Niektórzy mają też takie podejście do małżeństwa, że jak coś się psuje, to się wymienia... A u nas było tak - jak się coś psuło, to się naprawiało. A w sekrecie pani powiem, ta naprawa była najfajniejsza... Życie ich nie rozpieszczało, bywały też ciężkie momenty. Jedna z bliźniaczek, córek biologicznych, urodziła się z porażeniem mózgowym. - To była tragedia, ale udało nam się ją postawić na nogi i jak dziewczynki miały półtora roczku, to mąż dużo wyjeżdżał do pracy. Nie było czasu się nawet kłócić, od razu trzeba było się godzić, bo za dużo było do zrobienia.

- A paradoksem jest to, że jak mieliśmy odebrać bliźniaczki ze szpitala, gdy się urodziły, to pani doktor podsunęła papierek i powiedziała: "podpiszcie, to tę chorą zabierzemy do hospicjum", bo miała nie chodzić. Ale nie zrobiliśmy tego. Zmieniłem pracę, zmieniłem wszystko i... ta córka wyszła za mąż, skończyła trzy kierunki studiów. 

 Ich recepta na dobre życie w małżeństwie?

- Mąż ciągle coś budował, jak nie sobie, to dzieciom, a ja ciągle byłam pomocnikiem murarza - mówi Maria 

- Recepta? Po prostu trzeba wiedzieć, kiedy ustąpić - wtrąca Roman.

- U nas nie można nie ustąpić, bo każdego dnia mamy wspólnie coś do zrobienia i bez tego nie da rady. U nas nawet jedną dobę nie można się gniewać. A poza tym jak jest cel, to wszystkie trudności się pokonuje. Mówią "miej marzenia, a kiedyś się spełnią". I to prawda... 

Państwo Gromadzińscy mają czworo dzieci biologicznych i czworo przysposobionych, oraz siedmioro wnuków. Najstarszy wnuk ma 26 lat, a najmłodszy miesiąc. Podkreślają, że są bardzo dumni z wszystkich dzieci. 

(AH)



Napisz komentarz

Komentarze

X 21.08.2021 11:01
Szacunek i podziw

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Żeby mu tylko życi nie rozerwało od tego przeczyszczenia. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 21:12 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera Autor komentarza: Bober Treść komentarza: Od jak dawna pani Joanna zbiera w miłoszyckim lesie grzyby? Nie dla siebie pytam, a w imieniu fauny w tego lasu. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 20:27 Źródło komentarza: Mieszkanka: - Chcemy ratować Las Miłoszycki! Autor komentarza: Głowa Treść komentarza: Kolejna kompromitacja oławskiej policji i oławskiej prokuratury. Trzeba pogonić tych niedouczonych pseudoprokuratorów oławskich do tarcia chrzanu, a nie do poważnej pracy. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 19:25 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera Autor komentarza: Zrównoważony Treść komentarza: Jak robili niedawno u nas w Chrząstawie drogę przecinającą las do Chrząstawy, to jakoś nie protestowaliście. Napiszcie wprost. Zależy wam, by pociągi nie jeździły w pobliżu waszych domów, które jak budowaliście, to nie zależało wam na przyrodzie. W d.pie macie las i ochronę przyrody. Wam zależy jedynie na was samych. Ale fakt faktem, że inwestycja średnio potrzebna, by nie powiedzieć wcale. Będą wycinać, wycinać, aż przyjdzie czas, że nie będzie już co wycinać. Firmy budowlane naciskają, producenci torów, podkładów, tartaki, spółki kolejowe, one na tym zarobią sporo pieniędzy, więc lobbują u polityków, premiera, pewnie i samorządy, wójtowie dostają mocne argumenty, by nie sprzeciwiali się. Fakt jeden plus, że podróż do Warszawy skróciła by się, ale już obecnie pociągi jeżdżą szybko, naprawdę czy warto tak dewastować przyrodę, by być szybciej o te dwie godziny w Warszawie? Chyba nie. A muszą być to proste tory, by pociągi rozwijały maksymalną dużą prędkość, więc żadnych kompromisów środowiskowych by nie było, im bardziej prosto, tym szybciej. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 19:12 Źródło komentarza: Mieszkanka: - Chcemy ratować Las Miłoszycki! Autor komentarza: GENIUSZ Treść komentarza: Kiedy ktoś myśli inaczej niż on, to według geniusza - idiota i koń. Dyplom? Nie trzeba. Doświadczenie? Po co? Wystarczy przekonać , że jest się pomocą. A kiedy mu życie pokaże wyniki, winni są wszyscy - koledzy, przypadki i statystyki. I tak geniusz codziennie się trudzi...... Bo prawdziwy geniusz -rzecz niesłychana najwięcej o sobie gada. W głowie echo, a mina jak z bajki. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 18:41 Źródło komentarza: 9:7 dla przewodniczącego Mazurka Autor komentarza: Mayhem Treść komentarza: Nie strasz gościa lekarzem, wiesz że podnieśli o 100 zł ceny za wizytę. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 18:12 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama