Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 stycznia 2026 18:59
ZOBACZ:
Reklama BMM
Reklama Jaśnikowski

Nasz lekarz rodzinny z misją na Madagaskarze

- Większość pacjentów, których tam spotkałem, widziała lekarza pierwszy raz w życiu - mówi Zbigniew Tyszkowski, na co dzień lekarz rodzinny z Bystrzycy
Nasz lekarz rodzinny z misją na Madagaskarze
Z żoną Jolantą przed przychodnią na Madagaskarze oraz podczas przyjmowania pacjentów

Źródło: arch. prywatne

Podziel się
Oceń


Od 22 lat leczy w Bystrzycy, gdzie mieszka. Z misją pomocy lekarskiej wybrał się na 5 tygodni na Madagaskar jako wolontariusz

- Z takim pomysłem, a nawet pragnieniem nosiłem się od dawna - przyznaje Zbigniew Tyszkowski, lekarz rodzinny z Bystrzycy. - Zawsze podobał mi się praca na misjach.

To jego pierwszy taki wyjazd. Rok temu natrafił w internecie na stronę prowadzoną przez Ojców Oblatów - to jeden z zakonów misjonarskich, które pracują m.in na Madagaskarze. Zainteresował się propozycją wyjechania na misję i napisał do nich, zwłaszcza że zna język  francuski, więc wyjazd akurat na Madagaskar był możliwy. 

- To był wyjazd w ramach jednego z moich najdłuższych urlopów w życiu - mówi lekarz - bo ja zwykle mogę sobie pozwolić na parę dni urlopu w ciągu roku.

Co na to żona? Na początku czekała, aż mu przejdzie, ale ponieważ nie przechodziło, postanowiła wziąć w tym udział. Pojechali razem, z tym że pani Jolanta na własny koszt, już nie jako wolontariusz, którym organizatorzy opłacają przelot i pobyt.

- Nie, nie na pewno nie żałuję, to był wspaniały wyjazd - mówi lekarz - choć kosztował wiele trudu, bo organizacyjnie przygotowywałem się przez rok. Musiałem ukończyć kurs medycyny tropikalnej, podszkolić język francuski w zakresie medycznych terminów fachowych, oboje z żoną musieliśmy przyjąć wymagane szczepienia, np. na wściekliznę czy dur brzuszny.

Zetknięcie się z madagaskarską służbą zdrowia do najłatwiejszych doświadczeń nie należała, bo tam rzeczywistość jest diametralnie inna niż tutaj. Po pierwsze - nie ma bezpłatnej służby zdrowia. Państwo refunduje jedynie leki na trąd i gruźlicę.

- Jeżeli tam ktoś przychodzi do szpitala, to, pierwsze pytanie nie dotyczy tego, co dolega, tylko kto za niego zapłaci - opowiada Tyszkowski. - Madagaskar jest państwem, fasadowym. 1-2% to ludzie bogaci, uczestniczący w sferze rządowej. Są urzędnikami, mają pieniądze i interesy z różnymi korporacjami, reszta ludzi żyje w prawdziwej nędzy. Bodajże ponad 60% Malgaszy - to autochtoniczna część ludności Madagaskaru - je zaledwie jeden posiłek dziennie.

Lekarz z Bystrzycy pracował w wiosce Befasy, liczącej około 600 osób, na skraju buszu, na zachodnim wybrzeżu wyspy, w przychodni zbudowanej w 2019 roku przy pomocy Fundacji Redemptoris Missio, Caritasu i Polskiej Fundacji dla Afryki.

Ponieważ zabrał ze sobą z Polski trochę sprzętu, w tym przenośny aparat USG, część z tego pozostawił w przychodni w ramach dodatkowej pomocy. Podczas 5 tygodni na Madagaskarze przyjął ponad 260 pacjentów.

- Większość to przypadki internistyczne, pediatryczne, bardzo zabiedzone - mówi. - Gdy przyszła pacjentka z kaszlem i pytam ją jak długo kaszle, odpowiedziała, że od... trzech lat. U nas się mówi, że ktoś kaszle od 3-4 dni, a tam...Gdy przychodzili ci z buszu, a szli nawet 15-20 km, to oni byli najbiedniejsi. Widziałem dziewczynkę, która miała porwaną koszulkę, całą powiązaną w węzełki, aby nie spadła... To naprawdę robi wrażenie. Takiej biedy nigdy wcześniej nie widziałem. Bardzo się cieszyli. Dla nich lekarz jest na wagę złota. Byli bardzo wdzięczni, że się ktoś nimi zainteresował, że mieli możliwość przebadania się czy zrobienia USG. 

 Teoretycznie powinno być tak, że gdy wyjedzie z tej przychodni jeden lekarz-wolontariusz, zaraz powinien być kolejny, aby pomoc była stała, lecz nie zawsze tak  jest. - Po pierwsze nie ma tak dużo chętnych - mówi Tyszkowski. - Nie znam na przykład żadnego lekarza z powiatu oławskiego, który byłby na takich misjach. Po drugie - jest mało lekarzy znających język francuski, który nie jest tak popularny wśród medyków, a w przypadku Madagaskaru konieczny. Poza tym największa trudność dla nas, lekarzy z Europy, to jest wzięcie sobie wolnego. Też miałem poważne kłopoty ze znalezieniem kogoś na zastępstwo w Bystrzycy, bo przecież moi pacjenci nie mogą czekać 5 tygodni. Ostatecznie znalazłem, ale przecież oni też zwykle kosztują...

Oczywiście - jak przyznaje lekarz - taki wyjazd gdzieś daleko pozostawia pewien urok egzotyki, bo to też spotkanie z inną kulturą, z innymi ludźmi, ale główną motywacją była chęć niesienia bezinteresownej pomocy lekarskiej najuboższym na krańcach świata.

- Tak, gdybym miał jeszcze raz taką możliwość wybrałbym się ponownie - mówi bez zastanowienia. - To jest coś wspaniałego. Praca w takim kraju, w takich warunkach, gdzie bardzo realnie można pomoc, gdzie w ogóle ta potrzeba niesienia pomocy jest sto razy większa niż u nas...

*

Więcej na ten temat, w tym bardzo ciekawy raport lekarza z misji - w "Gazecie Powiatowej" dostępnej na terenie powiatu oławskiego lub TUTAJ:

 



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: BarbieTreść komentarza: Ile już makabrycznych zdarzeń nad stawem w Jelczu. Morderstwa, gwałty, pobicia , wandalizm itp. czarny niechlubny punkt, a powinien być ostoja spokoju, ładu i wypoczynku. Włodarze niech przemyślą nad zmianą wizerunku. Współczuję mieszkańcom bałbym się tam mieszkać.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 17:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: **Treść komentarza: Powinni takim dawać 20 lat więzienia. Tyle że jak wyjdzie to czeka go bezdomność.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: Bajlando1312Treść komentarza: Niezłe KWIATKI :] Wreszcie debila zatrzymano...Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:23Źródło komentarza: Nie reagował na sygnały do zatrzymania, uciekał przed policyjnym patrolemAutor komentarza: cześTreść komentarza: HAHAHAHAAHAH :DData dodania komentarza: 27.01.2026, 14:14Źródło komentarza: Ocena od hakera i zaproszenie na... "bal z prostytutkami"Autor komentarza: abuTreść komentarza: Indoktrynacja od najmłodszych lat . Planeta płonie....Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:20Źródło komentarza: Młodzi naukowcy z Marcinkowic w Międzynarodowym konkursie Climate Detectives!Autor komentarza: JelczTreść komentarza: Może w końcu Policja zacznie działania prewencyjne: zacznie sprawdzać wszelkie noclegownie gdzie są cudzoziemcy, reagować na łamanie prawa od tego drobnego za zaśmiecanie poprzez picie alkoholu w miejscach publicznych , nieustanny hałas tak uciazliwy , kontrolę jeżdzacych wraków, napitychh rowerzystów. Przejdzie się po po dzielnicy Jelcz i zauważy to co powinna. Dzielnicowy to Yeti.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:18Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe fakty
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama