Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 23:35
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

60 lat temu na Odrze w Oławie walczył z wielką krą

Niesamowita historia. Wtedy Adam Stec jako żołnierz walczył z napierającym lodem, potem trafił do Oławy na stałe, gdzie do dziś mieszka z żoną Stefanią
60 lat temu na Odrze w Oławie walczył z wielką krą
To on 60 lat temu nad Odrą w Oławie walczył z wielką krą
Podziel się
Oceń

O tym, jak dramatyczne to były chwile, najlepiej przekonać się czytając relację z "Gazety Robotniczej", dostępnej w Izbie Muzealnej Ziemi Oławskiej. 12 marca 1963 roku gazeta ostrzegała, że czołowy zator zagraża mostowi drogowemu w Oławie. 13 marca sprawę relacjonował Julian Bartosz w tekście "Bombardowanie zatorów powyżej Wrocławia": - Walka z lodem na Odrze trwa bez przerwy do kilku już dni. W nocy z niedzieli na poniedziałek zagrożona była Oława. W godzinach wieczornych zdawało się, że budowany jeszcze w czasie działań wojennych most w Oławie runie. Tylko dzięki wielkiej ofiarności saperów udało się w ciągu nocnych godzin uratować most. Zator spłyną niżej Oławy i woda mogła bezpośrednio zagrażać Jelczańskim Zakładom Samochodowych. Na ten odcinek skierowano więc w dniu wczorajszym grupy operacyjne saperów. (...) Ogółem na terenie naszego województwa należy "obronić" - kto widział walkę o most w Oławie, wie, że słowo "bronić" jest w pełni uzasadnione - około 60 obiektów gospodarczych i komunikacyjnych. W akcji bierze udział ponad 1000 żołnierzy...

Jednym z takich żołnierzy-saperów był wówczas Adam Stec, dziś 80-letni oławianin, wtedy mieszkaniec powiatu nowosądeckiego.

- Przyjechaliśmy wtedy razem z pięcioma kolegami ze Świdnicy, gdzie był batalion saperów - opowiada. - Mieliśmy uratować drewniany most i wysadzać krę na rzece, krusząc lód. W nocy poszedłem zobaczyć, co tam się dzieje, a to była zima stulecia, lód miał grubość około 50 cm i piętrzył się bardzo, niemal na brzeg wychodził. Rzeką szła akurat tak wielka i gruba bryła, że nie zmieściłaby się między przęsłami. Janek, mówię wtedy do kolegi, szybko idziemy po ładunek, bo jak ta wielka kra zejdzie niżej, to most pójdzie całkiem. Jeden słup, na którym stał most, już był uszkodzony. Dajcie nam większą kostkę trotylu, mówię do kolegów, nie 200 gramów tylko 400, bo taka potężna kra idzie... Na brzegu był przyczółek, z którego można było rzucić ładunek na lód, innej możliwości nie było. Gdyby było 200 gramów, to rzuciłbym an połowę Odry, bo rzucałem daleko, ale 400 to rzuci się niedaleko. Dałem 60 cm lontu. Ty uciekaj w jedną stronę, ja w drugą, na Rybacką, mówię do kolegi.

Jacyś cywile powiedzieli mu, że wcześniej byli tu saperzy radzieccy, ale im się nie udało. Im tak.

- Jak rzuciłem tę kostkę, uciekłem aż pod rzeźnię, bo tak prało deskami z mostu... - wspomina pan Adam. Trotyl trafił na krę, lód się skruszył, woda ruszyła, ale most już był tylko do rozbiórki. - Ale gdybym tego nie zrobił, to ta wielka kra z pół mostu by porwała. A tam i tak już nic nie było do uratowania, bo wszystko trzeba było robić od początku.

Początkowo niektórzy jeszcze próbowali przechodzić uszkodzonym mostem na drugą stronę. Nawet oferowali flaszkę, aby ich żołnierze przepuścili. Ci czasem pozwalali, tylko mówili, aby się trzymać liny, którą rozciągnięto jako swego rodzaju poręcz. Ostatecznie dowódca zakazał takiego przechodzenia. Most był zamknięty, a za akcję z wysadzeniem kry na wieczornym capstrzyku Adama Steca nagrodzono.

27 marca 1963 roku "Gazeta Robotnicza" podsumowywała: - Stary most na Odrze, na trasie Oława-Jelcz nie zniósł naporu wody i kry lodowej i choć nie doszło do najgorszego (jak obawiano się tego w krytycznych dniach walki z lodem), część obiektu załamała się i osiadła w wodzie. Przez pierwsze trzy dni rejony powiatu (a i niektóre ulice miasta) położone po prawej stronie Odry zostały odcięte od Oławy. Najbliższa droga wiodła przez... Brzeg. Tę kilkudziesięciokilometrową trasę pokonywał ten, kto naprawdę musiał (zorganizowano przewozy samochodami). Po trzech dniach zbudowana została dla pieszych kładka przez most (na fot. - red.). Samochody i inne środki lokomocji dojeżdżały tylko do mostu. Chcą dostać się czy wydostać z miasta, trzeba odbyć przymusowy spacer przez kładkę i cześć mostu, która się utrzymała...

Nowy, stalowy most na Odrze powstał rok później, a otwierano go tuż przez 22 lipca 1964 roku, ale to już całkiem inna historia. Natomiast Adama Stec przez jakiś czas tułał się po Polsce, by ostatecznie... i tak trafić do Oławy. Na stałe. Jak to było?

- Przez ogłoszenie w "Głosie Jelcza" - mówi. - Szukali stolarzy do pracy w JZS. W głowę zachodziliśmy z kuzynem, jak to jest, że zakłady niby samochodowe, a stolarzy potrzebowali. Coś nam to nie bardzo pasowało, ale ostatecznie pracę dostałem. W 1966 roku już mieszkałem w Oławie. Najpierw po lokatorkach w różnych miejscach. Potem, już z żoną Stefanią, która pochodzi z Wójcic, dostaliśmy pierwsze mieszkanie "nad Kogutkiem", na tzw. schodkach.



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama