Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 07:39
ZOBACZ:
Reklama
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ona uważa, że chciał ją zabić. Jego zdaniem to przypadek. Sąd skazał go na 4 lata

Na cztery lata więzienia sąd skazał 59-latka z gminy Domaniów, który strzelał z wiatrówki do swojej konkubiny. Prokurator zaskarżył wyrok
Ona uważa, że chciał ją zabić. Jego zdaniem to przypadek. Sąd skazał go na 4 lata
Na cztery lata więzienia sąd skazał 59-latka z gminy Domaniów, który strzelał z wiatrówki do swojej konkubiny. Prokurator zaskarżył wyrok
Podziel się
Oceń

Oskarżony Wiesław miał wtedy 59-lat, jego współlokatorka 55-lat. Znali się od 15 lat. Nie byli małżeństwem. Nie mieli wspólnych dzieci, a od kilku lat nie byli już nawet parą, choć ciągle razem mieszkali w murowanej altance z poddaszem na działce ogrodowej w jednej z miejscowości gminy Domaniów. Dlaczego? Argumentowali to różnie, każde rościło sobie prawa do altanki i chociaż często ostro się kłócili, a nawet bili - co skończyło się tym, że policja założyła mu niebieską kartę - to wciąż tkwili w tym związku. Poza tym - jak zeznała w sądzie kobieta - była przekonana, że jak on dostanie niebieską kartę, to nie będzie się jej czepiał i będzie spokój. No i 0 jak mówiła - kiedyś taki nie był. Stał się agresywny dopiero wtedy, kiedy zaczął pić, czyli jakieś 6-7 lat temu. Najgorzej było, gdy wypił za dużo. 

Tak było tego wieczoru, gdy do niej strzelił. Policja zatrzymała go pod zarzutem podejrzenia o usiłowanie zabójstwa przy użyciu karabinka pneumatycznego. Poszkodowana od początku twierdziła, że Wiesław chciał ją zabić i gdyby nie zeszła z góry tak szybko, a on miał więcej czasu, już by nie żyła. Tymczasem "nie zdążył przymierzyć i strzelił trzymając wiatrówkę na wysokości biodra". Oskarżony kilka razy w postępowaniu przygotowawczym zapewniał, że nie oddał strzału w kierunku współlokatorki. 

24 kwietnia na pierwszej rozprawie przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu pytany o to, czy przyznaje się do zarzucanego mu czynu, tj. usiłowania zabójstwa, powiedział: - Nie przyznaję się do tego, że chciałem zabić tylko, że przypadkowo ją postrzeliłem. 

*             

Przebieg rozprawy relacjonowaliśmy na łamach naszej gazety. Świadków zdarzenia nie było. Wersje przedstawione przez oskarżonego i poszkodowaną się różniły. Oboje przyznają, że Wiesław od rana pił alkohol z kolegą, który przychodził do niego codziennie. Przez jakiś czas nawet z nimi mieszkał. Zwykle pili we dwóch. Ona z nimi nie piła, bo nie lubiła alkoholu, ale czasem im go kupowała. Nic nie zapowiadało, że ten dzień skończy się awanturą. Przeciwnie, od rana było spokojnie. Wiesław pił, ale zachowywał się normalnie, nawet razem ukisili kapustę. Późnym popołudniem wygonił kolegę mówiąc mu, że idą już spać. Od tego momentu zeznania się różnią. 

Ona twierdzi, że gdy sąsiad wyszedł, zgasiła światło - "żeby się nie wrócił". Wtedy Wiesław się zdenerwował i "dostał jakiegoś amoku". Rzucił latarką o ziemię, co skomentowała "o, zaraz się zacznie", bo zawsze gdy wypił za dużo alkoholu, wpadał w szał, szarpał ją, przyduszał, wyzywał. By tego uniknąć, wzięła laptop pod pachę i poszła na górę. Miała nadzieję, że Wiesław się uspokoi. Nie uspokoił się. Kłótnia z wyzwiskami przerodziła się w szarpaninę i ostrą bijatykę. On twierdzi, że to ona zaczęła. Ona - że to on. Dusił ją, szarpał za włosy, ona najpierw go drapała, ale gdy to nie pomogło, uderzyła stojącym w zasięgu ręki odświeżaczem powietrza, aż ten się połamał. Polała się krew. Po chwili usłyszała: "Czekaj, kur..o, mam wiatrówkę i zaraz cię załatwię!" Mężczyzna zszedł na dół. Myślała, że żartuje, ale usłyszała, jak przeładowuje broń. Złapała telefon i szybko zaczęła schodzić na dół. Tyłem, bo to takie schody, jak przy wejściach na strych. Gdy już  była na dole, zdążyła założyć kapcie. Obróciła się i w tym momencie usłyszała strzał. Poczuła ból w brzuchu pod żebrami z prawej strony. Nie krzyknęła, ale się skuliła, a on krzycząc "czekaj, kur...o, zaraz cię zabiję", ponownie przełamał wiatrówkę. Uciekła przez dobudówkę na dwór. Najpierw schowała się za stojący obok domu samochód. Słyszała, jak za nią krzyczy, "szmato, gdzie jesteś?". Bojąc się, że ją znajdzie, pobiegła ścieżką między działkami i dalej za posesję sąsiadki. Zadzwoniła na 112. Kazali jej czekać koło domu. Uznała, że nie może, bo nie wiedziała, co on zrobi. Położyła się więc w rowie przy działkach i modliła, żeby nie stracić przytomności, bo mocno krwawiła.

Gdy trafiła do szpitala, przeszła operację. Myślała, że wyciągną jej śrut, który w wyniku strzału utkwił w jelicie. Po operacji dowiedziała się, że śruta jednak nie wyjęto, a kolejnej operacji na razie nie będzie. Lekarze uznali, że będą interweniować, jeżeli zacznie się coś dziać. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że śrut obrośnie cystą i można będzie z tym żyć. I na razie kobieta żyje.  Fizycznie czuje się coraz lepiej. Gorzej jest z psychiką, bo sama nie czuje się bezpiecznie. 

Wiesław przyznał, że schodząc z góry na nią "psioczył", że ją załatwi. Krew leciała mu po twarzy. Wyniósł miskę z wodą na dwór. Umył się. Nie pamięta, kiedy wyniósł wiatrówkę, która zwykle leżała w domu. Nie pamięta też, kiedy kobieta wyszła na podwórko. Twierdzi, że zapalił papierosa i ukląkł około 3 metrów od kobiety. Wiatrówkę, która była oparta o krzak, położył sobie na udach. Dlaczego? Nie wie. Gdy próbował się podnieść, wiatrówka zaczęła mu się ześlizgiwać z kolan. Chciał ją złapać i... w tym momencie wystrzeliła. Popatrzył na kobietę, ona na niego, po czym weszła do domu. Oparł wiatrówkę o krzak koło wejścia do domu i znów poszedł się umyć. Wyszedł ponownie, by nakarmić królika. Kiedy wrócił po około 15 minutach, kobiety już w domu nie było. Usiadł w fotelu i pił alkohol. Później przyjechała policja. Dopytywany przez sędziego, jak to się stało, że próbując złapać zsuwającą się z kolan wiatrówkę nacisnął akurat na spust, stwierdził, że "tak wyszło". Nie zauważył, w którym kierunku padł strzał. Myślał, że nic się nie stało, bo poszkodowana po prostu weszła do domu. Odpowiadając na pytania sądu przyznał, że jest dobrym strzelcem. Z odległości dwóch, trzech metrów mógłby "trafić w igłę". Gdyby więc chciał celować w pokrzywdzoną i zabić ją, to celowałby wyżej niż w brzuch, np. w szyję. Nie przypominał obie sytuacji, żeby wcześniej kogoś straszył wiatrówką. 

Co innego podczas postępowania zeznał jego kolega - ten, z którym tak często pił. Powiedział, że kiedyś się posprzeczali i oskarżony, nie zgadzając się z tym, co mówi, stwierdził "idę po wiatrówkę" i faktycznie po nią poszedł. Świadek przestraszył się, bo - jak twierdził - oskarżony "od dziecka jest wariat" i zaczął uciekać przez działki. W pewnym momencie zobaczył, że oskarżony wychodzi z altanki i rzeczywiście trzyma w ręku wiatrówkę. Zauważył, że celuje w jego stronę. Padł więc na ziemię i schował się w przydrożnym rowie. Nie pamięta, czy ten strzelił, bo wiatrówka jest cicha i nic nie słychać. Po chwili wstał, krzyknął: "Coś pan, czub!?" i poszedł z swoją stronę. 

 Sąd przesłuchał też w sprawie innych świadków, którzy mówili m.in. o relacjach, jakie łączyły oskarżonego i pokrzywdzoną, a także biegłych, w tym z zakresu balistyki.

Oskarżając Wiesława o usiłowanie zabójstwa przy użyciu karabinka pneumatycznego a także spowodowanie rany postrzałowej brzucha, zagrażającej życiu kobiety, prokurator Prokuratury Rejonowej w Oławie oczekiwała dla oskarżonego kary 10 lat pozbawienia wolności. 

 Wyrok w sprawie zapadł we wrześniu. Sąd Okręgowy uznał oskarżonego Wiesława za winnego. 

- 1 listopada 2022 r. działając z zamiarem bezpośrednim spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu poszkodowanej w postaci długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu w ten sposób, że przy użyciu karabinka pneumatycznego marki Hatsan kal. 4,5 oddał strzał śrutem w okolicę jamy brzusznej pokrzywdzonej, powodując ranę postrzałową brzucha z perforacją i krwiakiem jelita grubego w obrębie prawej części poprzecznicy z następstwami w postaci pozostawienia ołowianej śruciny w jamie brzusznej - czytamy w uzasadnieniu wyroku.  

Za to przestępstwo wymierzył oskarżonemu karę 4 lata pozbawienia wolności. Na poczet orzeczonej kary zaliczył mu okres zatrzymania od 1 listopada 2022 i tymczasowego aresztu.

Prowadząca strawę prokurator Renata Procyk-Jończyk nie zgadza się z decyzją sądu.  Zaskarżyła wyrok i oczekuje na rozstrzygnięcie w tej sprawie. Chce dla winnego 10 lat pozbawienia wolności. 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Tadek Treść komentarza: Piotr na Burmistrza, wszyscy już głośno o tym mówią i wiedzą Data dodania komentarza: 11.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Oboje już nie są w partii. Co dalej z nimi po KO? Autor komentarza: Pablo Treść komentarza: Radna Kaczor sama już się pogubiła w tym co mówi, co jej się wydaje że powiedziała a co chciała powiedzieć. Najpierw robi szoł że ma 20 osób które deklarują, że z nią chcą odejść, potem że 15, a na końcu że ma rezygnację ale ich nie da( może będzie dalej szukać i namawiać )🤣 jednym słowem cyrk na kolorowych kółkach. Nie wiem co w takim przypadku gorsze kłamstwo czy głupota, co jest gorsze w polityce ? Jak czytam i obserwuję co ta pani robi i jak jest pogubiona to nawet jest mi jej żal. Data dodania komentarza: 11.06.2026, 21:42 Źródło komentarza: Oboje już nie są w partii. Co dalej z nimi po KO? Autor komentarza: Andrzej Treść komentarza: Jak Oni nie będą razem to ja nie wierzę w miłość!! Data dodania komentarza: 11.06.2026, 21:31 Źródło komentarza: Oboje już nie są w partii. Co dalej z nimi po KO? Autor komentarza: Obiektywny Treść komentarza: Za dużo jest samochodów. Tam jest Strefa Zamieszkania, więc zgodnie z przepisami pieszy może chodzić całą szerokością jezdni, zawsze ma pierwszeństwo, a samochody nie mogą jeździć szybciej niż 20 km na godzinę. Z drugiej strony gdyby przyciąć ten żywopłot było by więcej przejścia chodnikiem, lub wbić słupki przy krawężniku to nie będą wjeżdżać na chodnik. Data dodania komentarza: 11.06.2026, 21:23 Źródło komentarza: Zróbcie porządek z tym, przechodnie mają mieć 1.5 m, a tutaj na pewno nie ma Autor komentarza: * Treść komentarza: Bądź taki żałosny dalej. Tzw. Oławska opozycja, kiedyś ci podziękuje, a przede wszystkim podziękuje ci koalicja rządząca. I jedna rada. Nie traktuj wszystkich jak głupszych od siebie. Czytający są na prawdę inteligentni, i widzą co wypisujesz, i za kogo się podajesz. Brnij w to dalej Data dodania komentarza: 11.06.2026, 21:23 Źródło komentarza: Kiedy będzie asfalt na drogach w rejonie Nowego Górnika Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Gratulacje dla Pana Burmistrza i rady gminy. Czas na człowieka z empatia, szacunkiem do człowieka cierpiącego a przede wszystkim dobrego menadżera. Można by wiele pisać, fakt się stał i to jest dobre posunięcie. ) Data dodania komentarza: 11.06.2026, 20:57 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama