Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 27 lipca 2026 17:56
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Miał być tym ósmym, co zginął

Adam Stec "zginął" pod koniec maja 1963 roku. Tak myśleli, ale on żył i żyje nadal. Mieszka w Oławie
Miał być tym ósmym, co zginął
Adam Stec "zginął" pod koniec maja 1963 roku. Tak myśleli, ale on żył i żyje nadal. Mieszka w Oławie

Autor: Jerzy Kamiński

Podziel się
Oceń

Historia jest niesamowita i dotąd szerzej nieznana. Pan Adam był wtedy saperem w jednostce ze Świdnicy, która w maju 1963 roku przeprowadzała ćwiczenia nad Odrą między Lipkami a Brzegiem, gdzie zrobili sobie poligon. Ćwiczyli

Tego feralnego dnia - pod koniec maja - Wojsko Polskie akurat przeprowadzało bardzo ważne ćwiczenia, sprawdzające ostateczne wyszkolenie żołnierzy. Akurat był dwukilometrowy bieg na poligonie w pełnym rynsztunku, który młodziutki Adam wygrał, więc był bardzo dumny, ale i zmęczony. Po śniadaniu na drugi dzień zrobiło mu się niedobrze.

- Coś mnie zaczęło cisnąć - wspomina dzisiaj. - Nie miałem wybory, musiałem lecieć do latryny. Po powrocie, a trwało to jakieś 10 minut, idę do swojego plutonu saperskiego, ale widzę, że nikogo nie ma. Pytam dyżurnego, gdzie oni są. 

- A co, ty nie pojechałeś? - mówi. 

- Gdzie?

- No przecież wszyscy wsiedli do amfibii i pojechali na drugą stronę Odry pole minowe zakładać. 

Adam poleciał wtedy na wał przy brzegu rzeki, ale już nikogo nie było widać. W końcu truchtem pobiegł w kierunku Brzegu. Ktoś nagle z krzaków wyciąga do niego rękę i woła.

Okazało się, że tam dwóch leserów się schowało, nie z jego kompanii. Też nie poszli na zajęcia, spóźnili. się. 

- Teraz się nie ruszaj - powiedzieli do Adama. - Przeczekamy. 

Zapamiętał, że było tam w trawie mnóstwo jaszczurek, z którymi się bawili. W końcu przyszła godzina 15.00, więc trzeba było iść na obiad.

- Poszliśmy pomału, aby nas nie zauważył, że nie byliśmy na ćwiczeniach - opowiada pan Adam. - Zza krzaków wyszliśmy do razu pod kuchnię. Mojego plutonu jeszcze nie było. Zaniepokoiłem się. Parę minut potem leci żołnierz w pełnym rynsztunku od strony Odry. Zasapany.

- Gdzie jest dowódca? - pyta wystraszony. 

 - W namiocie.

Adam stał blisko tego namiotu, więc słyszał, co tamten mówił dowódcy. 

- Powiedział, że na Odrze utonęła amfibia - mówi pan Adam. - Chłopcy wracali z poligonu, siedzieli jak zwykle z tyłu amfibii, gdzie śruba chodzi. Najwyraźniej jednak nie trafili w przyczółek, gąsienica nie złapała gruntu i amfibia gwałtownie się poszła pod wodę, a było tam głęboko, ponad 3 metry, choć na środku rzeki był tylko metr. 

Żołnierze pospadali do wody, a że byli w pełnym uzbrojeniu, z bronią, w hełmach, z gumowych butach, nie mieli wielkich szans. Wszyscy poszli pod wodę za tą śrubą i już nie wypłynęli. Tak wynikało z opowieści tego żołnierza. Wtedy policzyli, ilu ich zginęło. Wyszło im, że do pełnego stanu brakuje dziewięciu, ale zauważyli, że jednemu, którego, udało się wyciągnąć,  but gumowy został w ręku, bo w ostatniej chwili chwytał tonącego kolegę. Jeszcze udało się go wyciągnąć. 

- Ciał jednak ostatecznie mieli 7, a brakowało 8 żołnierzy - mówi pan Adam. - Tym ósmym byłem ja. Ponieważ mnie nie było na ćwiczeniach, myśleli, że ja też też utonąłem. Siedziałem obok cicho, ale nikt się o nic nie pytał. Ja zresztą już szykowałem się do wyjazdu po zajęciach do Lwówka Śląskiego.

 Dziś nie pamięta już wszystkich nazwisk tych, którzy utonęli. Zapamiętał tylko, że dwóch nosiło nazwisko Kamiński (w tym dowódca), a jeden to był Gibski.

*

Pan Adam wtedy jeszcze nie mieszkał w Oławie, gdzie trafił 2 lata później, w 1965, i gdzie mieszka do dziś.

*

Jeśli ktoś może podać więcej szczegółów dotyczących tego tragicznego zdarzenia, prosimy o kontakt z redakcją: [email protected].

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: * Treść komentarza: Drogi panie Redaktorze Jerzy. Pięknie pan opisał sytuację ze ZWiK. Szkoda, że nie dodał pan tylko, że od wielu lat kieruje tą firmą osoba, która jest sympatykiem PO czy KO-PO. Ale poza tym to extra. Szkoda, że takiej wnikliwe analizie nie poddał pan sytuacji w Radzie Miejskiej. Tego "układu" jaki tam panuje, i to nie tylko po tej stronie sali od okna, ale po drugiej stronie. Pod oknem wiadomo, że siedzą przedstawiciele BBS-u i PiS, którzy są w koalicji. Ileż to razy ktoś z drugiego stołu, zarzucał im, że bezrefleksyjnie głosują. A jakaż jest sytuacja po drugiej stronie sali? Przy drugim stole? Czyż tam nie głosują wszyscy tak samo? Siedzi tam, do niedawna, "chluba i duma" KO-PO. Ten co o mały włos nie wygrał w wyborach na burmistrza. Jakież brawa dostawał. Jacy wszyscy byli dumni. Aż się okazało, że ten pan radny myśli. I od tej chwili, na pewno słyszał pan to na sesji, został "leniem", "nierobem" itd. Więc kto "rządzi" i jaki "układ" panuje przy tym stole tzw. Oławskiej opozycji? Może tu też jest odrobina powodu, dla którego pani Kaczor zrezygnowała? Pozdrawiam Data dodania komentarza: 27.07.2026, 15:59 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz Autor komentarza: fredzio Treść komentarza: Zamiast pisać pisma, mieszkańcy powinni się zebrać, zrzucić na ekspertyzy, które potwierdzą pogorszenie warunków mieszknia oraz spadek wartości nieruchomości i z tym wytoczyć proces PKP. Wnioskować o grube odszkodowanie. Jak PKP będzie miała płacić odszkodowania to może sama zaproponuje ugodę w postaci postawienia ekranów. Pismami nic nie załatwicie. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 15:35 Źródło komentarza: Mieszkańcy Różanej: - Innym zrobili dobrze, a hałas i pył zatruwają nam życie Autor komentarza: Rolnik Treść komentarza: No Panie Kamiński - nie spodziewałem się tak celnego komentarza - nie sądziłem że tak się Pan tutaj postawił szefowi miasta i szefowi prominentnej spółki - ale co jak co - pięknie Pan to wszystko tutaj opisał .... pierwszy raz brawo! Data dodania komentarza: 27.07.2026, 14:59 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz Autor komentarza: Krzysiek Treść komentarza: No brawo Panie Redaktorze! Data dodania komentarza: 27.07.2026, 14:39 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz Autor komentarza: Kris Treść komentarza: Takie przepisywanie to zawsze ryzyko, jak u pewnego posła Ryszarda. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 14:27 Źródło komentarza: To Ona obejmie mandat po Karolinie Kaczor Autor komentarza: Pozdrawiam Serdecznie Treść komentarza: Jeszcze jakby Pan Redaktor zauważył, że owy mural wykonuje kandydat BBS z ostatnich wyborów, aktywnie uczestniczący w kampanii wyborczej, to byłbym 100% kontent. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 14:25 Źródło komentarza: KOMENTARZ Łopatką w głowę i płacz
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama