Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 06:06
ZOBACZ:
Reklama
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

120 zł za śniadanie i ani grama wstydu. Tak je pokolenie, które nie ma na wkład własny

Kiedyś śniadanie to była buła z szynką, herbata z cukrem i ruszamy w miasto. Dziś? Śniadanie to wydarzenie. To misa granoli z jogurtem kokosowym, owocami sezonowymi (a jak nie sezon, to i tak muszą być), do tego bajgiel z łososiem, avocado z ekologicznego źródła i – uwaga – flat white z mlekiem owsianym z mikroplantacji pod Neapolem. I cyk, 120 zł poszło zanim zdążyłeś powiedzieć „smacznego”. Ale nikt nie krzywi się z bólu portfela. Wręcz przeciwnie – ludzie się tym chwalą. Pokolenie, które nie ma na wkład własny do mieszkania, śniadania traktuje jak inwestycję. W siebie, w swoje samopoczucie, w styl życia. Bo skoro nie możemy mieć 50 metrów kwadratowych w kredycie, to chociaż niech będzie 50 cm kwadratowych tostów francuskich z ricottą i konfiturą różaną.
Podziel się
Oceń

I to nie jest tak, że ci ludzie mają miliony. Często żyją od wypłaty do wypłaty, płacą najem za kawalerkę jak za apartament w Dubaju, ale śniadanie w modnej knajpie to ich świętość. Bo to coś więcej niż jedzenie – to vibe, to eskapizm, to społeczny statement: „Nie stać mnie na dom, ale mam brunch i nie żałuję!” A że Instagram aż kipi od zdjęć tostów z truflą, to wiadomo, że presja społeczna swoje robi. W końcu nikt nie chce wrzucać zdjęcia owsianki z mikrofali. Lepiej już pokazać, że właśnie jesteś w miejscu, gdzie jajka w koszulce wyglądają jak dzieło sztuki nowoczesnej. Kasa wyparowuje, ale samoocena rośnie.

120 zł za bajgla cię nie rusza? Spoko, są też tacy, co wolą dobrze, ale za rozsądnie – i właśnie dla nich jest Ślinka Cieknie

Ale nie wszyscy dają się wkręcić w śniadaniowy wyścig zbrojeń. Są tacy, którzy patrzą na rachunek za jajko sadzone i myślą: halo, przecież za to miałbym trzy dni obiadowe i jeszcze starczy na słodkiego bułka. I bardzo dobrze. Bo wiecie co? Dziś być „rozsądnym gastroposzukiwaczem” to nowy luksus. Nie musisz płacić 120 zł za to, co samemu zrobisz w domu za 15. Możesz jeść dobrze, ślinkotocznie i z charakterem – bez zaciągania pożyczki u babci. I tu wchodzi Ślinka Cieknie z listą polecajek.

Ślinka cieknie przeczesuje miasta jak foodie detektywi, żeby znaleźć miejsca, gdzie za 30 zeta dostaniesz kanapkę, po której masz ochotę przytulić kucharza. Gdzie za 28 zł masz ramen, który pachnie jak wakacje w Tokio (a nie jak zupka z proszku). Gdzie kebab to nie wstydliwa decyzja o 2:00 w nocy, tylko opcja, którą się chwali znajomym. Nie jesteśmy od tego, żeby mówić „nie jedz na mieście”. Wręcz przeciwnie – jedz, doświadczaj, próbuj. Ale rób to mądrze. Nie musisz płacić 80 zł za granolę, żeby poczuć gastro szczęście. My mamy nosa do miejsc, gdzie ślinka leci, ale portfel nie płacze. Więc zanim wydasz hajs na kawę z mlekiem z orzecha tygrysiego, sprawdź, gdzie zjesz równie dobrze, ale tak, że starczy jeszcze na piwko po drodze.

Pokolenie bez wkładu, ale z gastro pasją. Czy to już absurd, czy po prostu nowa normalność?

„Nie mają na wkład własny, ale jedzą śniadania za stówkę” – to hasło, które regularnie pojawia się na Twitterze, w komentarzach na Facebooku i w rozmowach w tramwaju. Ale spójrzmy na to inaczej. To pokolenie nie inwestuje w cegły i tynki, tylko w momenty, przeżycia i smak. Wiemy, że kredyt hipoteczny to często marzenie z kategorii „fantasy”, więc zamiast tego dajemy sobie radość tu i teraz. I czasem ta radość ma postać jajecznicy z truflą, chałki w kardamonie i matcha latte z liści zbieranych o wschodzie słońca.

I czy to głupie? Może. Czy to hedonistyczne? Pewnie. Ale czy to nasze? Zdecydowanie tak. To, co kiedyś było luksusem, dziś jest elementem codzienności, której kurczowo się trzymamy. Bo nie wiemy, co przyniesie jutro. Bo wszystko wokół jest niepewne, drogie, niestabilne. Ale wiemy, że możemy raz w tygodniu pójść na śniadanie i poczuć, że żyjemy. A to chyba więcej warte niż licznik w Excelu z hasłem „plan oszczędnościowy 2025”.

Więc śniadania po 120 zł nie są już absurdalnym wyjątkiem – są częścią stylu życia, który mówi: „nie mam własnego mieszkania, ale mam swoje chwile”. I może to nie jest ekonomicznie rozsądne, może to nie ma sensu z punktu widzenia oszczędzania, ale ma sens z punktu widzenia życia. A życie jest jedno – i jeśli ma smakować, to niech smakuje jak croissant z różą i pistacjowym kremem, a nie jak chleb tostowy z margaryną.

(tekst sponsorowany)


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama