Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 stycznia 2026 14:08
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski

OŁAWA Opowieść wigilijna

- To będą najgorsze święta w moim życiu, najgorsze dni w moim życiu - powiedziała już w progu, siadła na fotelu w redakcji i rozpłakała się. Dzień przed Wigilią kilkanaście lat temu...
OŁAWA Opowieść wigilijna
Wszystko mi się rozleciało, rozbiło. Darka już nie ma, a ja nawet nie mam jak się z nim pożegnać.

Źródło: Pixabay - zdjęcie ilustracyjne

Podziel się
Oceń

Snujemy takie opowieści przy stole, bo w święta mamy czas, bo nie chcemy się kłócić, bo jest okazja, bo o czymś trzeba rozmawiać, a polityki mamy dosyć na co dzień. Nasze opowieści wigilijne, wzorem tej z Dickensa, też zwykle kręcą się wokół dobra i zła, wokół emocji i przemian, jakie mogą nastąpić w okresie świątecznym. Poznajcie prawdziwą oławską opowieść wigilijną, opartą na faktach, które zmieniliśmy jedynie trochę, abyście nie rozpoznali jej autentycznych  bohaterów.

*

Podałem jej chusteczkę. Gdy opanowała płacz, zdjęła kurtkę. Pod spodem miała czarną sukienkę.

- Pan mnie nie poznaje? Marta...

 Szczerze mówiąc ogólnie ją kojarzyłem, ale bez szczegółów, co w tej pracy normalne, bo codziennie widuję dziesiątki osób, a znam setki, więc... Widząc moje zawahanie, szybko wytłumaczyła, których znajomych mamy wspólnych, i że na pewno musieliśmy się kiedyś spotkać. Nie przeczyłem. Zresztą to nie miało żadnego znaczenia.

- Nie mam z kim o tym porozmawiać, a z kimś muszę. Pana nie znam dobrze, jest pan starszy, więc będzie mi łatwiej. Widzi pan tę czarną sukienkę? Tylko w domu mogę w niej chodzić, a mieszkam sama. Gdy gdzieś wychodzę, ubieram kolorowe, bo musiałabym się tłumaczyć, a nie chcę. Nie mogę.

Okazało się, że parę miesięcy temu związała się z Darkiem. Też z Oławy. Niestety, żonatym. Z tego związku miał synka, którego uwielbiał. Żona Darka była znajomą Marty, więc czasem wspólnie się spotkali, nawet zdarzyło im się kiedyś razem wyjechać na wakacje. To znaczy Marta miała wtedy jakiegoś innego faceta, ale z nim nie wyszło. A z Darkiem jakoś tak... Zostali parą, ale po kryjomu, bo nie on chciał niszczyć swojej rodziny. Ona przystała na to. Przynajmniej dopóki dzieci były małe.

O wszystkim wiedziała tylko babcia Marty. I nie pochwalała tego związku. Powtarzała, że nie można mieć prawdziwego szczęścia kosztem szczęścia czyjegoś. Marta kłóciła się z nią. Mówiła, że zawsze czyjeś szczęście jest kosztem szczęścia czyjegoś, przelewa się z jednego naczynia do drugiego i często tam pozostaje wbrew szkolnej zasadzie naczyń połączonych, a czasem znika, pozostawiając pustkę, jakby funkcjonowało wbrew fizyce i wbrew logice.

- Mieliśmy do momentu, aż dzieci podrosną, udawać, że wszystko jest po staremu, ale potem planowaliśmy wspólne życie - opowiadała Marta. - Wiem, jak to wygląda, że chciałam odbić koleżance fajnego męża, ale między nami była naprawdę miłość. Taka prawdziwa. Nikt tu nie zawinił. Nie chcieliśmy tego. Jakoś tak wyszło i na razie nikomu o tym nie mówiliśmy, czekając na to, co się wydarzy.

Charakter jej i Darka pracy powodował, że mogli się spotykać na wspólnych wyjazdach, co tylko cementowało ten skomplikowany związek. Najgorzej było, gdy spotykali się w większym gronie, gdzie Marta przed swoją znajomą, a jednocześnie żoną Janka musiała udawać.

I przyszły tamte święta. Dzień przed Wigilią okazało się, że... Darek zginął w wypadku samochodowym w Austrii i właśnie przywieziono do Oławy jego ciało.

- Nie mogę. Nie mogę tam pójść, nie mogę się spotkać z jego żoną, bo nie wytrzymam - mówiła mi Marta. - Wiem, że powinnam ją pocieszać, może pomóc przy pogrzebie, ale jak to mam zrobić? Wszystko mi się rozleciało, rozbiło. Darka już nie ma, a ja nawet nie mam jak się z nim pożegnać. Przecież na pogrzeb nie pójdę, bo... nie dam rady. W domu chodzę w czarnej sukience, zżeram się sama od środka, nie mam z kim o tym pogadać, straciłam najważniejszą osobę w życiu, a na zewnątrz musiałabym udawać i jeszcze pocieszać jego żonę. Nie dam rady. I nikomu nie mogę o tym opowiedzieć, nikt mnie nie pocieszy, bo przecież ja w tej całej historii nie istnieję...

Wyjechała z Oławy. Mieszka sama w Warszawie. Nie wiem, co teraz robi. Kiedyś, parę lat temu, znów wpadła do redakcji, w Wigilię, kiedy jak zawsze pracowaliśmy.

- Wie pan, bo teraz w każdą Wigilię tu przyjeżdżam, do Oławy na grób Darka - mówi. - Późnym wieczorem. Tylko wtedy mam odwagę, żeby tam pójść, bo w wigilijny wieczór nikogo nie spotkam,  będzie pusto, wszyscy przy świątecznych stołach, z bliskimi. No, prawie wszyscy...

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: abuTreść komentarza: Indoktrynacja od najmłodszych lat . Planeta płonie....Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:20Źródło komentarza: Młodzi naukowcy z Marcinkowic w Międzynarodowym konkursie Climate Detectives!Autor komentarza: JelczTreść komentarza: Może w końcu Policja zacznie działania prewencyjne: zacznie sprawdzać wszelkie noclegownie gdzie są cudzoziemcy, reagować na łamanie prawa od tego drobnego za zaśmiecanie poprzez picie alkoholu w miejscach publicznych , nieustanny hałas tak uciazliwy , kontrolę jeżdzacych wraków, napitychh rowerzystów. Przejdzie się po po dzielnicy Jelcz i zauważy to co powinna. Dzielnicowy to Yeti.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:18Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: TYLETreść komentarza: Wszystkich Gruzinów i Ukraińców popełniających przestępstwo od razu przekazywać na pierwszą linię frontu np; do Kupiańska. Przecież tam się ucieszą że mają świeżą dostawę .Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:07Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: cześTreść komentarza: Czy znajdzie się choć jedna osoba, która w ciągu kilku ostatnich lat przeczytała coś pozytywnego o Gruzinach?Data dodania komentarza: 27.01.2026, 09:55Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: ObserwatorTreść komentarza: Postać 20 min w pociągu...bez przesady.Kiedyś się całą Polskę tak zjeżdżało ,to były czasy...Data dodania komentarza: 27.01.2026, 09:48Źródło komentarza: Dziś znów sporo interwencji w sprawie stacji i koleiAutor komentarza: Bój w hucieTreść komentarza: Co znaczy, że jest tłoczno w pociągu? Sprawdźcie najpierw specyfikację techniczną pojazdu i porównajcie do obłożenia, a nie sadzicie dyrdymały, że nie ma miejsc do siedzenia. Możecie sobie wygodnie usiąść w swoich samochodach i nie jechać do Wrocławia kilkanaście minut, ale godzinę.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 09:36Źródło komentarza: Dziś znów sporo interwencji w sprawie stacji i kolei
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama