Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 9 października 2026 05:00
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

OŁAWA Opowieść wigilijna

- To będą najgorsze święta w moim życiu, najgorsze dni w moim życiu - powiedziała już w progu, siadła na fotelu w redakcji i rozpłakała się. Dzień przed Wigilią kilkanaście lat temu...
OŁAWA Opowieść wigilijna
Wszystko mi się rozleciało, rozbiło. Darka już nie ma, a ja nawet nie mam jak się z nim pożegnać.

Źródło: Pixabay - zdjęcie ilustracyjne

Podziel się
Oceń

Snujemy takie opowieści przy stole, bo w święta mamy czas, bo nie chcemy się kłócić, bo jest okazja, bo o czymś trzeba rozmawiać, a polityki mamy dosyć na co dzień. Nasze opowieści wigilijne, wzorem tej z Dickensa, też zwykle kręcą się wokół dobra i zła, wokół emocji i przemian, jakie mogą nastąpić w okresie świątecznym. Poznajcie prawdziwą oławską opowieść wigilijną, opartą na faktach, które zmieniliśmy jedynie trochę, abyście nie rozpoznali jej autentycznych  bohaterów.

*

Podałem jej chusteczkę. Gdy opanowała płacz, zdjęła kurtkę. Pod spodem miała czarną sukienkę.

- Pan mnie nie poznaje? Marta...

 Szczerze mówiąc ogólnie ją kojarzyłem, ale bez szczegółów, co w tej pracy normalne, bo codziennie widuję dziesiątki osób, a znam setki, więc... Widząc moje zawahanie, szybko wytłumaczyła, których znajomych mamy wspólnych, i że na pewno musieliśmy się kiedyś spotkać. Nie przeczyłem. Zresztą to nie miało żadnego znaczenia.

- Nie mam z kim o tym porozmawiać, a z kimś muszę. Pana nie znam dobrze, jest pan starszy, więc będzie mi łatwiej. Widzi pan tę czarną sukienkę? Tylko w domu mogę w niej chodzić, a mieszkam sama. Gdy gdzieś wychodzę, ubieram kolorowe, bo musiałabym się tłumaczyć, a nie chcę. Nie mogę.

Okazało się, że parę miesięcy temu związała się z Darkiem. Też z Oławy. Niestety, żonatym. Z tego związku miał synka, którego uwielbiał. Żona Darka była znajomą Marty, więc czasem wspólnie się spotkali, nawet zdarzyło im się kiedyś razem wyjechać na wakacje. To znaczy Marta miała wtedy jakiegoś innego faceta, ale z nim nie wyszło. A z Darkiem jakoś tak... Zostali parą, ale po kryjomu, bo nie on chciał niszczyć swojej rodziny. Ona przystała na to. Przynajmniej dopóki dzieci były małe.

O wszystkim wiedziała tylko babcia Marty. I nie pochwalała tego związku. Powtarzała, że nie można mieć prawdziwego szczęścia kosztem szczęścia czyjegoś. Marta kłóciła się z nią. Mówiła, że zawsze czyjeś szczęście jest kosztem szczęścia czyjegoś, przelewa się z jednego naczynia do drugiego i często tam pozostaje wbrew szkolnej zasadzie naczyń połączonych, a czasem znika, pozostawiając pustkę, jakby funkcjonowało wbrew fizyce i wbrew logice.

- Mieliśmy do momentu, aż dzieci podrosną, udawać, że wszystko jest po staremu, ale potem planowaliśmy wspólne życie - opowiadała Marta. - Wiem, jak to wygląda, że chciałam odbić koleżance fajnego męża, ale między nami była naprawdę miłość. Taka prawdziwa. Nikt tu nie zawinił. Nie chcieliśmy tego. Jakoś tak wyszło i na razie nikomu o tym nie mówiliśmy, czekając na to, co się wydarzy.

Charakter jej i Darka pracy powodował, że mogli się spotykać na wspólnych wyjazdach, co tylko cementowało ten skomplikowany związek. Najgorzej było, gdy spotykali się w większym gronie, gdzie Marta przed swoją znajomą, a jednocześnie żoną Janka musiała udawać.

I przyszły tamte święta. Dzień przed Wigilią okazało się, że... Darek zginął w wypadku samochodowym w Austrii i właśnie przywieziono do Oławy jego ciało.

- Nie mogę. Nie mogę tam pójść, nie mogę się spotkać z jego żoną, bo nie wytrzymam - mówiła mi Marta. - Wiem, że powinnam ją pocieszać, może pomóc przy pogrzebie, ale jak to mam zrobić? Wszystko mi się rozleciało, rozbiło. Darka już nie ma, a ja nawet nie mam jak się z nim pożegnać. Przecież na pogrzeb nie pójdę, bo... nie dam rady. W domu chodzę w czarnej sukience, zżeram się sama od środka, nie mam z kim o tym pogadać, straciłam najważniejszą osobę w życiu, a na zewnątrz musiałabym udawać i jeszcze pocieszać jego żonę. Nie dam rady. I nikomu nie mogę o tym opowiedzieć, nikt mnie nie pocieszy, bo przecież ja w tej całej historii nie istnieję...

Wyjechała z Oławy. Mieszka sama w Warszawie. Nie wiem, co teraz robi. Kiedyś, parę lat temu, znów wpadła do redakcji, w Wigilię, kiedy jak zawsze pracowaliśmy.

- Wie pan, bo teraz w każdą Wigilię tu przyjeżdżam, do Oławy na grób Darka - mówi. - Późnym wieczorem. Tylko wtedy mam odwagę, żeby tam pójść, bo w wigilijny wieczór nikogo nie spotkam,  będzie pusto, wszyscy przy świątecznych stołach, z bliskimi. No, prawie wszyscy...

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: MM Treść komentarza: Co to znaczy nie wiedziałem, ze kie można psu dmuchać w nos. Zrobmy idwrotnie zamknę ci usta i bede dmuchala w nos.... ? Dusisz sie chlopie, czego jeszcze nie rozumiesz, to proste jak drut😡 Data dodania komentarza: 8.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Trzymał za pysk, dmuchał w nos, słychać piski psa... Autor komentarza: Mieszkaniec Zielnej Treść komentarza: Ha, ha nie wiedziałem że Zielna jest tylko do krzyża🤔 a reszta pewnie za 30 lat bo jest przeciwna Pani Burmistrz🤣🤣🤣 dziadostwo😡😤 Data dodania komentarza: 8.10.2026, 22:02 Źródło komentarza: Zakończył się remont ul. Zielnej w Oławie. Inwestycja kosztowała ponad 1,2 mln zł Autor komentarza: Wyborca Treść komentarza: Jest to niesprawiedliwość społeczna i zaszłość komunistycznego systemu. Nie mówiąc już o tym, że te emerytury "mundurowe" są naliczane na innych zasadach. Data dodania komentarza: 8.10.2026, 21:27 Źródło komentarza: Po 18 latach służby odeszła na emeryturę. Pożegnanie Anety Dratwy w oławskiej komendzie Autor komentarza: Do : osoba dużego wzrostu Treść komentarza: Osoba dużego wzrostu nie jest winna akurat tego że ma taki wzrost.Wyśmiewanie się z wyglądu zewnętrznego jest akurat słabe.Nie wolno tak ! Zwłaszcza jeśli chodzi o kobietę.Po co ciągle wytykasz to że dużego wzrostu.Daj spokój ! Przestań już pisać o tym wzroście. Data dodania komentarza: 8.10.2026, 20:19 Źródło komentarza: Burmistrz szykuje petycję w sprawie montażu wind na stacji kolejowej w Oławie Autor komentarza: Bój w hucie Treść komentarza: Zamiast pouczyć właściciela, to pies teraz będzie odstresowany siedział w schronisku, dla swojego dobra! Cyrk... Data dodania komentarza: 8.10.2026, 20:08 Źródło komentarza: Trzymał za pysk, dmuchał w nos, słychać piski psa... Autor komentarza: Anonim Treść komentarza: Sama sobie pisze tu komentarze.Żenada. Czasami pozytywne a czasami negatywne dla zmylenia. Żenada starszej pani z urzędu. Data dodania komentarza: 8.10.2026, 19:43 Źródło komentarza: Burmistrz szykuje petycję w sprawie montażu wind na stacji kolejowej w Oławie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama