"Aktywnie w żłobku" to program wspierający rodziców, oferujący dopłatę do opieki nad dzieckiem w żłobku, klubie dziecięcym lub u dziennego opiekuna, wypłacaną bezpośrednio do placówki, a nie rodzicowi. Świadczenie wynosi do 1500 zł (lub 1900 zł przy niepełnosprawności) na dziecko i ma pomóc rodzicom wrócić do pracy, przy czym można z niego korzystać do końca roku szkolnego, w którym dziecko kończy 3 lub 4 lata.
Dotychczas wszystko działało zgodnie z tymi założeniami, więc choć rodzice mieli podpisane umowy z placówką, zgodnie z którymi opłata za żłobek wynosi 1500 zł, to de facto żadnych pieniędzy nie płacili. Były one przelewane na bieżąco z ZUS-u. W ostatnich miesiącach pojawiły się jednak problemy z tymi wypłatami, czego konsekwencją były wezwania, informujące o zaległościach, przysłane do rodziców z Urzędu Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice.
Na ten temat podczas sesji RM mówił radny Krzysztof Skrzydłowski z "Nowej Generacji": - Proszę o wyjaśnienie sytuacji w Gminnym Żłobku Publicznym. Panie burmistrzu, ta sytuacja jest pokłosiem przyjętej przez Radę Miejską uchwały, bodajże z września poprzedniego roku. Wtedy nastąpiła zmiana stawki za pobyt dziecka z 600 zł na 1500 zł. Z informacji od rodziców wynika, że program nie działa - chodzi o świadczenie "Aktywnie w żłobku", w ramach którego rodzice mają otrzymywać 1500 zł miesięcznie na dziecko uczęszczające do żłobka. Rodzice są wzywani do uiszczenia opłaty za pobyt dziecka. Czy pan burmistrz podjął jakieś działania w tej kwestii, czy może pan tę sprawę jakoś wyjaśnić i czy jest już wypracowane jakieś rozwiązanie? Mieszkańcy czekają na konkretną informację. Sam próbowałem kilkukrotnie dodzwonić się do żłobka, ale tam od kilku dni panuje głuchy telefon, rodzice nie mają żadnych wieści. Odbijają się od drzwi - żłobek wysyła ich do gminy, gmina do ZUS-u, ZUS do gminy. Jest duży problem, więc pytanie brzmi: czy jest gotowe rozwiązanie i czy padnie deklaracja, że rodzice nie zostaną obciążeni tymi kwotami, które - według pism, które otrzymali - powinni opłacić.
W odpowiedzi burmistrz Piotr Stajszczyk powiedział, że to błąd, który został popełniony w ZUS-ie. O bardziej szczegółowe odniesienie się do sprawy poprosił skarbnik Agnieszkę Górską.
- W ostatnich dniach problem płatności rodziców za żłobek faktycznie wybrzmiał - rozpoczęła swoją wypowiedź. - Jeśli chodzi o umowy podpisane z rodzicami, punkt dotyczący płatności wyraźnie mówi o tym, że rodzic jest zobowiązany do uiszczania opłaty za żłobek. Program "Aktywni w żłobku" finansuje pobyt dziecka w naszej placówce, ale jest de facto refundacją kosztów poniesionych przez rodzica. Od października zaistniał problem w ZUS-ie, który obecnie wyjaśniamy - jestem w bezpośrednim kontakcie z ZUS-em. Prawdopodobnie wynika to z niezgodności w systemie, który pokazuje nasz żłobek jako nieaktywny, niezarejestrowany żłobek publiczny. Natomiast we wszystkich oficjalnych rejestrach figurujemy jako podmiot aktywny, więc teoretycznie problemu być nie powinno. Jeśli chodzi o wezwania rodziców, którzy otrzymali informacje o zaległościach, niestety gmina musi podejmować działania informacyjne i wzywające do uiszczenia opłaty, bo taki jest nasz obowiązek. W innym przypadku groziłaby nam dyscyplina finansów publicznych, dlatego rodzice zostali poinformowani o istniejącym zadłużeniu. Podchodzimy do tego elastycznie. Na ten moment czekamy na wyjaśnienie z ZUS-u, na jakim etapie jest nasza sprawa, i oczekujemy na przelanie środków oraz uregulowanie tych płatności właśnie przez ZUS.
Radny Skrzydłowski nie odpuszczał i mówił dalej: - Jednoznacznie to nie wybrzmiało, dlatego mam kolejne pytanie. Wracając jeszcze do uchwały o zmianie stawek opłaty za żłobek, pamiętam, że jako radni mieliśmy bardzo duże wątpliwości co do tej zmiany. Możemy powiedzieć, że kwota została trochę sztucznie wygenerowana w związku z programem przygotowanym przez rząd. Podnieśliśmy opłaty z 600 do 1500 zł, ale tak naprawdę dzieci w żłobku nie otrzymały z tego tytułu niczego dodatkowego. W żaden sposób nie skorzystały na tej wyższej opłacie. Co ważniejsze - w odpowiedzi na nasze wątpliwości, co się wydarzy, gdy np. rząd wycofa się z tego programu, na tej sali padały deklaracje, że w żaden sposób nie uderzy to po kieszeniach rodziców. A dziś -jak dobrze rozumiem - słyszymy od pani skarbnik, że rodzice muszą opłacać tę kwotę. Chciałbym, żeby padła jasna deklaracja, że bez względu na wszystko rodzice nie zostaną obciążeni płatnością za żłobek. Oni nie są winni tej sytuacji. Rozumiem, że sprawa potrzebuje czasu na wyjaśnienie, ale proszę o jednoznaczną deklarację, żeby publicznie wybrzmiało, że rodzice mogą spać spokojnie bez względu na to, jaki będzie finał.
Odnosząc się do słów radnego, skarbnik Agnieszka Górska tłumaczyła, że kwoty czesnego nie zostały sztucznie zawyżone, bo utrzymanie jednego dziecka w żłobku publicznym to obecnie 2300 zł. Z programu można pozyskać kwotę 1500 zł, dlatego opłata została podniesiona: - Gdyby gmina tego nie zrobiła, otrzymywalibyśmy z ZUS-u jedynie 600 zł. Nasz ruch szedł w kierunku tego, aby przychodami z ZUS-u minimalizować ponoszone koszty, co i tak nie pokrywa całości pobytu dziecka w żłobku. Nie podchodzimy rygorystycznie do egzekucji tych opłat, natomiast umowa jest wiążąca - są tam zapisy, które podpisał każdy rodzic. Dlatego rodzice zostali poinformowani o kwocie zaległości, która figuruje na ten moment. Czekamy na wyjaśnienie z ZUS-u i być może uda się ten problem rozwiązać w najbliższych dniach.
Burmistrz Piotr Stajszczyk dodał, że w tym momencie innej odpowiedzi ani on, ani jego najbliżsi współpracownicy nie mogą udzielić. Powtórzył raz jeszcze, że urzędnicy pracują nad wyjaśnieniem tej sprawy, by ostatecznie wszelkie zaległości zostały uregulowane przez ZUS, bez udziału rodziców.
- Nie chcę być niegrzeczny, ale czy dobrze rozumiem, że państwo wycofują się ze słów, które rok temu padły przed podjęciem uchwały? - pytał radny Nowej Generacji. - Dziś pani skarbnik próbuje to rozmyć argumentem, że gmina ponosi określone koszty. Jednak gdy jako rada stanęliśmy przed głosowaniem uchwały podnoszącej stawkę z 600 do 1500 zł, nikt nie używał takich argumentów jak dziś. Na komisjach zapewnialiście nas państwo, że taka sytuacja, z jaką mierzymy się dziś, nie będzie miała miejsca. Mam nadzieję, że będziecie konsekwentni i padnie deklaracja, że rodzice nie zostaną obciążeni tym błędem. Nie chcę oceniać, czy jest to błąd ZUS-u czy dyrekcji żłobka, nie mam takiej wiedzy. Jedno jest pewne - błędu nie popełnili rodzice. Nie chciałbym dopuścić do sytuacji, w której to oni będą obciążeni problemem pomiędzy ZUS-em, gminą a żłobkiem. Ci ludzie chodzą dziś od drzwi do drzwi, a zamiast konkretów otrzymali jedynie wezwania...
- Jeśli chodzi o uchwałę podejmowaną rok temu, na pewno przedstawiliśmy informację o kosztach pobytu jednego dziecka w żłobku - stwierdził burmistrz Piotr Stajszczyk. - Od tamtego czasu nie było żadnych problemów z przelewaniem środków. Teraz również w przypadku części dzieci te przelewy się pojawiły, ale niestety nie na wszystkie. Dlatego uważamy, że jest to błąd po stronie ZUS-u, który niebawem zostanie usunięty i wtedy ZUS ureguluje wszystkie zaległości. Tak mogę panu odpowiedzieć i chciałbym, aby pan spokojnie na tę sprawę spojrzał. Spokojnie powinni na nią spojrzeć także rodzice, którzy otrzymują informacje o zaległościach wynikających - naszym zdaniem - z błędu lub niedopatrzenia w ZUS-ie. To, o czym mówiła pani skarbnik, powinno zostać wkrótce rozstrzygnięte.
Głos zabrał także radny Tomasz Rygielski z "Nowej Generacji", krytykując wypowiedź skarbnik Agnieszki Górskiej: - Rozumiem pani wypowiedź jako komunikat, że skoro rodzice podpisali umowy, to wiedzieli, na co się zgadzają, więc teraz muszą płacić. Rozumiem, że pojawiły się problemy, być może systemowe, ale chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Czasami na tej sali padają różnego rodzaju deklaracje. W tym przypadku przy głosowaniu nad wysokością opłaty padła obietnica, że absolutnie nie wpłynie to na kieszenie rodziców, że jest to wyłącznie ruch finansowo-księgowy. My na podstawie tej deklaracji podjęliśmy decyzję, a nagle dowiadujemy się, że dochodzi do takiej sytuacji, że przelewy z ZUS-u nie przychodzą. Jest błąd w systemie, a pani skarbnik mówi, że rodzice podpisali umowy i zobowiązali się do płacenia. Zapominamy jednak, jakie było źródło tego problemu...
Do dyskusji włączył się jeszcze wiceburmistrz Mariusz Hass.
- Chciałbym przypomnieć, że program "Aktywni w żłobku" polega na tym, że beneficjentem jest rodzic dziecka - tłumaczył. - Dzięki wprowadzeniu tego programu rodzice do tej pory nie płacili za pobyt dziecka w żłobku, w przeciwieństwie do tego, co działo się wcześniej. Błędy w ZUS-ie zdarzają się, jak słyszymy, w całej Polsce. Nie wiem, z czego to wynika, ale z naszej strony chcemy jak najszybciej tę sprawę wyjaśnić. W momencie wyjaśnienia sytuacji ZUS zapłaci wstecznie za całość zaległości. Nie będzie tak, że obciążymy rodziców. Proszę zwrócić uwagę na słowa pani skarbnik - taki jest obowiązek prawny, więc musimy formalnie wystąpić do rodziców o zapłatę tej kwoty, ponieważ wynika to z przepisów prawa. Natomiast w momencie wyjaśnienia sprawy przez ZUS pieniądze zostaną zwrócone.
To nie przekonało radnego Skrzydłowskiego, który dopytywał, co się wydarzy, jeśli jednak ZUS tych pieniędzy nie zwróci. Czy wtedy opłaty będą musiały zostać pokryte przez rodziców?
Według burmistrza Piotra Stajszczyka - to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. Jak stwierdził, nie wierzy, że tak się stanie i ma nadzieję, że już niebawem sprawa zostanie wyjaśniona. - Jeśli jednak zdarzyłoby się inaczej - w co nie wierzę - to każdą sytuację rodziców potraktujemy indywidualnie - powiedział Stajszczyk.
Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Babski opowiedział, że zna tę sprawę z autopsji. Jego synowa od września musiała bowiem płacić za żłobek 1500 zł i z determinacją dążyła do wyjaśnienia tego błędu.
- ZUS wysyłał ją do żłobka, żłobek do ZUS-u i ostatecznie odbijała się od ściany - mówił. - Nie podobała mi się ta sytuacja, zwłaszcza że w pierwszej chwili gmina zwalała winę na rodziców, sugerując że być może czegoś nie dopełnili. Po sprawdzeniu w ZUS-ie okazało się, że wszelkie dokumenty były prawidłowe, więc wina musiała leżeć albo po stronie gminy, albo ZUS-u. Zwróciłem się do pana wiceburmistrza Mariusza Hassa i ostatecznie sytuacja została wyjaśniona, a pieniądze wypłacone. Trwało to trzy miesiące i do dziś nie wiadomo, kto zawinił.
Dyskusja zmierzała już do końca, ale raz jeszcze wypowiedział się radny Krzysztof Skrzydłowski. Poprosił wiceburmistrza Mariusza Hassa, by wspólnie z dyrektor żłobka zorganizowali spotkanie z rodzicami, podczas którego wyjaśnią im całą sytuację. Odnosząc się do słów wiceprzewodniczącego Babskiego, stwierdził, że nie każdy ma możliwość przyjścia ot tak do burmistrza, a nawet jeśli byłoby to możliwe, nie chodzi o to, by wiceburmistrz Mariusz Hass każdy przypadek rozpatrywał indywidualnie.
Zastępca Piotra Stajszczyka obiecał organizację spotkania z rodzicami i raz jeszcze podkreślił, że gmina dąży do szybkiego rozwiązania problemu. Na koniec radny Krzysztof Nowakowicz dodał, że rozmawiał z rodzicami którzy dzwonili do ZUS-u. Z ich relacji wynika, że usłyszeli tam, by na razie niczego nie płacić, bo sprawa jest w toku...







Napisz komentarz
Komentarze