W dyskusji nad projektem uchwały radny Grzegorz Mierzwiak (KO) zaproponował, aby burmistrz odczytał wszystkie wnioski, jakie zostały złożone do budżetu gminy przez różne instytucje oraz radnych, by można było odnieść się do każdego z nich. Chciał też usłyszeć, które z tych wniosków zostały ujęte, a które nie i dlaczego.
- To byłaby racjonalna dyskusja nad budżetem, bo w tej chwili nie czuję się częścią kworum, które pracowało, dawało jakieś propozycje czy podejmowało decyzje nad tym budżetem - stwierdził radny Mierzwiak. - To jest budżet zrobiony na zasadzie decyzji odgórnej, czyli jak w korporacjach ktoś odgórnie przedstawia listę zadań, a te są realizowane przez niższe szczeble.
Zdaniem radnego tak być nie powinno. To powinna być wspólna praca i wspólnie podejmowane decyzje, a nie tylko burmistrza. Radny dodał, że złożył kilka wniosków, podobnie jak inni radni i chciałby wiedzieć, jak one zostały rozpatrzone i dlaczego. Do tego stanowiska przychylili się radny Bartosz Gawlas (WdO) oraz Elżbieta Brezdeń z PiS pytając konkretnie, dlaczego wnioski, które złożyła, nie zostały ujęte w projekcie, chociaż jej to obiecano.
W odpowiedzi burmistrz wyjaśnił, że radni otrzymali wykaz wniosków, które wpłynęły do projektu budżetu na ten rok i nie raz na ten temat mówił, ale jeżeli jest taka wola, to może je jeszcze raz przedyskutować i tak zrobił, odczytując i uzasadniając każdy z osobna, co wywołało dyskusję.
Odnosząc się do przedstawionego przez burmistrza projektu budżetu radny Albert Zieliński z (WdO) powiedział, że to kolejny, a w tym roku wybitnie bardzo mało ambitny budżet. - Można powiedzieć, że jeden z najbardziej zachowawczych, jakie pan przedstawił - stwierdził. - Nie ma w nim realnych inwestycji, nie ma żadnych. Są zapowiedzi i jest kontynuacja rzeczy, z których część nawet nie jest kontynuacją, bo one realnie się nie zaczęły, tylko pan o nich mówi, a mam tu na myśli np. remont drogi przy dworcu PKS, czy kolejnym etapie, podetapie rewitalizacji, trudno się już połapać, bo to się ciągnie tyle, chociaż jest to jedyna widoczna inwestycja, o której możemy mówić.
Radny po raz kolejny zarzucił też burmistrzowi rolowanie długu i podobnie jak Mierzwiak uznał, że radni nie mogą się czuć współtwórcami tego budżetu, bo jest on "prawdą objawioną", przez burmistrza, który przedstawił projekt na komisji z założeniem, że tak ma być. Radny zadeklarował, że będzie głosował przeciwko zaproponowanemu budżetowi.
Burmistrz nie zgodził się z tezą Zielińskiego i tym, że w budżecie brak jest nowych inwestycji, czego dowodem ma być boisko przy ul. Bażantowej czy "parkuj i jedź" przy dworcu PKP. Przypomniał, że na wydatki inwestycyjne teraz przewiduje się prawie 30 mln zł, jak to było w roku minionym, ale jak wiemy skończyło się kwotą prawie dwa razy wyższą, czyli blisko 60 mln zł, więc to, jakie będą ostatecznie w tym roku, czas pokaże.
Wypowiadając się w imieniu Klubu Radnych Koalicja Obywatelska radna Magdalena Ziółkowska podkreśliła, że wnikliwie przeanalizowali budżet przedstawiony przez burmistrza budżet i będą głosować przeciwko. Uzasadniając decyzję radna mówiła o rosnącym ich zdaniem zadłużeniu miasta w stosunku do minionych lat. - Rosnące zadłużenie miasta jest niepokojące - mówiła Ziółkowska. - I to nie na nowe inwestycje, a na spłatę deficytu i spłatę kredytów zaciągniętych w latach poprzednich.
Kolejną niepokojącą kwestią jest to, że burmistrz szuka wpływów do budżetu m.in ze sprzedaży nieruchomości gminnych, które stara się sprzedać od lat, co - zdaniem radnej - pokazuje, że jest to tylko fikcja i pobożne życzenie. Po stronie przychodów zabrakło natomiast dywidendy ze ZWIK, chociaż na wcześniejszych sesjach RM burmistrz zapewniał, że spółka ta jest w bardzo dobrej kondycji finansowej.
- Uważamy, że jest tendencja zastoju w rozwoju miasta - podsumowała radna. - W tej wersji budżetu zapisane są głównie wydatki bieżące i na kontynuację już rozpoczętych inwestycji. W 2026 nie będzie żadnych spektakularnych, oczekiwanych przez mieszkańców inwestycji. Kolejny obszar, w którym nie widzimy zmian i większego zaawansowania finansowego, to jest walka o czyste powietrze. W tym kierunku nic się nie robi, a my od miasta oczekujemy maksymalnych, skoordynowanych działań w zakresie termomodernizacji, przyłączenia do sieci ciepłowniczej mieszkań komunalnych, tymczasem przedstawiony budżet nie idzie naprzeciw tym oczekiwaniom mieszkańców. Kopciuchy w mieście nadal będą truły. Na dotacje w ramach programu niskiej emisji zapewniono w tym roku jedynie 300 tys. zł. Na ochronę powietrza i klimatu 11 tys. zł, a to bardzo duża tendencja spadkowa porównaniu do lat ubiegłych.
W ocenie radnych klubu KO pogłębionej refleksji wymagają także niektóre wydatki. Wśród nich lokalny transport zbiorowy. Miasto obecnie przeznacza na ten cel ponad 5 mln zł, co zdaniem Ziółkowskiej jest bardzo dużo, a nie przekłada się to np. na siatkę połączeń na terenie Oławy, gdyż do wielu ulic Nowego Otoku, osiedla Reńskiego, Nowego Górnika komunikacja autobusowa nie dociera. Są też przystanki, na których wciąż brakuje wiat i ławeczek, co nie zachęca do korzystania z komunikacji zbiorowej. Radni tego klubu oczekiwaliby też większej współpracy na etapie tworzenia budżetu, gdyż proponowane przez radnych zadania do budżetu to nie ich indywidualne zachcianki, a potrzeby zgłaszane przez mieszkańców.
Odnosząc się do wypowiedzi radnej burmistrz stwierdził, że owszem w latach minionych na transport publiczny miasto płaci tylko za kursy po terenie miasta. Owszem, kiedyś ten transport był tańszy, ale było to tylko 2,5 linii autobusowej, a teraz jest ich 13 tylko w mieście. Co do dywidendy ze ZWiK, to nie będzie teraz wpływała, bo spółka "nastawiła się" m.in. na poszukiwanie nowych źródeł wody i żeby miasto nie musiało tego finansować, spółka robi to we własnym zakresie. Na własny koszt rozbudowuje też sieć wodociągową w mieście.
Brak logiki w wypowiedziach opozycji zarzucił radny PiS Piotr Regiec, bo z jednej strony zarzuca burmistrzowi zadłużanie miasta, a z drugiej chce, by w mieście było więcej inwestycji. Tymczasem każda inwestycja jest dobrym pomysłem, bo służy jakiejś części mieszkańców i warto poprzeć taki budżet. Jego partyjna koleżanka Elżbieta Brezdeń dodała, że budżet na 2026 rok jest ostrożny i powinien taki być ze względu na to, co dzieje się w kraju i poza nim. Ma jednak zastrzeżenia, co do włączania do budżetu wniosków mieszkańców i dyskusji nad nimi.
- To powinno ulec zmianie, by pełniej można było wyrażać swoje zdania i wspólnie wybierać wnioski, które mają szanse realizacji, i co najważniejsze, informować się - powiedziała. - Uważam, że ja w tym temacie zostałam pominięta, dlatego to mnie tak bardzo poruszyło. Nie otrzymałam odpowiednio wcześnie informacji zwrotnej na złożony wniosek. Będę głosowała za tym budżetem, dając burmistrzowi kredyt zaufania burmistrzowi.
Spora cześć dyskusji dotyczyła "dobra mieszkańców", które inaczej niż część radnych interpretuje burmistrz i odwrotnie, więc jak zawsze każdy miał swoją rację, nie mogli się dogadać i się nie dogadali. Kolejny raz padły zarzuty o hipokryzję i brak współpracy. Zdaniem burmistrza wyniki głosowania części radnych pokazują, że są oni przeciwko mieszkańcom, chociaż mówią co innego, tymczasem radni uważają, że działaniami na niekorzyść mieszkańców jest brak działań burmistrza w sprawach oczekiwanych i zgłaszanych przez radnych w imieniu mieszkańców i realizowanie tylko tych, na których korzystają mieszkańcy "wybrani" przez burmistrza.







Napisz komentarz
Komentarze