W budżecie województwa dolnośląskiego na rok 2026 znalazła się pozycja "Budowa wiaduktu drogowego nad linią kolejową nr 132 w ciągu drogi wojewódzkiej nr 396 ul. Wiejska w m. Oława". To oznacza, że zarezerwowano pieniądze na wykonanie projektu tej inwestycji.
- Biorąc pod uwagę informację o pierwszych przymiarkach do tego wiaduktu kolejowego, chciałbym wiedzieć, czy to rzutuje na aktualne "spojrzenie" projektowe w tym rejonie miasta - pytał na grudniowej sesji Rady Miejskiej radny Grzegorz Mierzwiak. Chodziło mu m.in. o planowaną w tamtym rejonie ścieżkę rowerową oraz przejścia dla pieszych przez tory po przeciwnej stronie do już istniejącego.
Radny dopytywał też o ewentualne kolizje, do jakich mogłoby dojść po tym, jak zmieniono planu zagospodarowania przestrzennego w tym rejonie, co miało miejsce kilka miesięcy temu. Chodzi o działkę przy ul. Wiejskiej, na której obecnie znajduje się nieczynna kotłownia, a teraz - po zmianie planu miejscowego - można będzie budować tam budynki wielorodzinne.
Odpowiadając radnemu burmistrz Tomasz Frischmann, stwierdził że wprowadzona zmiana planu miejscowego jest zmianą na plus w kontekście planów budowy wiaduktu kolejowego. Przed tym można było budować na całej powierzchni tej działki. Po zmianie planu linia zabudowy na tym terenie została przesunięta (to znaczy, że wydzielono tam pas, na którym budować nie wolno). Gdyby więc teraz DSDiK czy przyszły inwestor wiaduktu, decyzją ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej), chciał "zabrać" kawałek tego terenu na potrzeby budowy wiaduktu, to będzie mógł "kupić" tańszy kawałek tej działki. Czyli kwota odszkodowania, jaką zapłaci za ten kawałek, będzie mniejsza, niż gdyby to był teren budowlany.
Burmistrz dodał, że według wstępnej koncepcji wiaduktu na ul. Wiejskiej nie wchodzi on na teren omawianej działki, ale - jak dodał - jest to tylko wstępna koncepcja, więc nie wiadomo jak będzie ostatecznie.
- Nie wiadomo też, kiedy ten wiadukt powstanie i nie chciałbym się podejmować określenia czasu realizacji tej inwestycji. Myślę, że zrobi to projektant wiaduktu. Na razie są zarezerwowane pieniądze na projekt - podkreślił burmistrz.
Zatem co do miejskich inwestycji planowanych w tym miejscu, to zdaniem Tomasza Frischmanna bezwzględnie trzeba zrobić drugie przejście dla pieszych przez tory, bo jest i długo jeszcze będzie potrzebne.
- Mamy świadomość, że projektowanie wiaduktu w tym miejscu będzie trudne, będzie przy tym wiele problemów - mówi burmistrz z nieco sceptycznym podejściem do tematu. - Później może być też sporo problemów przy realizacji inwestycji, ale... trzymajmy kciuki. To wszystko jednak trochę potrwa, wiec przejście przez tory po drugiej stronie ulicy Wiejskiej na pewno się przyda. Co do ścieżki pieszo-rowerowej, zaplanowanej w tym miejscu, i co do jej przyszłości, to w koncepcji wiaduktu jest ona zaznaczona po wiadukcie. Dołu nie będzie. Cała część pieszo-rowerowa na dole ma być zlikwidowana i wszystko będzie szło górą, co też dostarcza kilka problemów, m.in. z z pochyleniem wiaduktu oraz jego długością. Dla ciekawości powiem państwu, że w koncepcji wiadukt od strony Nowego Otoku kończy się... przy galerii. Taki długi będzie ten najazd. W drugiej strony jest trochę krótszy, ale trzeba mieć świadomość, że będzie to taka konstrukcja i rodzi wiele problemów do rozwiązania w związku z tą inwestycją.
Wracając do przejścia dla pieszych przez tory, burmistrz jeszcze raz podkreślił, że trzeba dążyć do jego wybudowania, by pomóc mieszkańcom do czasu zakończenia spraw związanych z wiaduktem, co - jak wynika z wypowiedzi burmistrza - może potrwać nawet kilka lat.









Napisz komentarz
Komentarze