W styczniu 2024 r. w "Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie" zamieszczony został mój tekst pod tytułem "Dziękuję". Zawarłem w nim słowa wdzięczności skierowane do wszystkich Jelczan, z którymi pracowałem w Jelczańskich Zakładach Samochodowych w latach 1977 - 1990. Byłem przekonany, że jest to mój ostatni tekst, jaki skierowałem do publikacji do "GP". Tymczasem...
Parę dni temu dostałem wiadomość o śmierci Mieczysława Wodzinowskiego - wieloletniego Kierownika Wydziału Tapicerni JZS. Niespodziewanie odszedł. Był zasłużonym Jelczaninem. Tak się złożyło, że na początku stycznia br. zadzwoniłem do Mieczysława złożyć solenizantowi najlepsze życzenia imieninowe i noworoczne. W przyjacielskiej, ciepłej rozmowie nic nie wskazywało, że czai się najgorsze. Los nie wysłuchuje ludzkich życzeń, składanych sobie przy różnej okazji, np. świąt, imienin itp. ważnych sytuacji. Jest mi smutno.
Pan Mieczysław Wodzinowski trafił do JZS jako absolwent Zasadniczej Szkoły Zawodowej z Piotrkowa Trybunalskiego w 1960 r. W naszej fabryce przepracował do 2001 r., kiedy to odszedł na emeryturę. Z uwagi na swą wiedzę i cechy charakteru, np. zdolności organizacyjne, umiejętności współżycia z otoczeniem itp. po kilku latach awansował na stanowisko Kierownika ważnego Wydziału Tapicerni. Wydział ten zatrudniał kilkadziesiąt kobiet. Kierowanie takim zespołem nie należało do łatwych, a przecież przez wiele lat, miesiąc po miesiącu ten Wydział "Jelczańskich Pań", jak określał Pan Mieczysław podległy sobie zespół pracowniczy, rytmicznie i w pełni wykonywał wyznaczane planem produkcyjnym zadania.
Pełen szacunku i smutku żegnam wiernego Jelczowi Oławianina - Pana Mieczysława Wodzinowskiego.
Nieubłaganie śmierć zabiera kolejnych Jelczan. Pod koniec ub.r. zmarł Henryk Żygadło. Na Dolny Śląsk do Kopaliny przyjechał tuż po wojnie wraz z rodziną z Wołynia, gdzie jak sam określał "cudem przeżył gehennę wojennych lat". Był naocznym świadkiem historii JZS, bowiem pracował tu od powstania w 1952 r. zakładu, jego rozwoju, rozkwitu i lat końcowych u schyłku ubiegłego wieku. Pełnił różne funkcje kierownicze w Pionie Produkcji. Przez kilka lat był przewodniczącym Rady Zakładowej Związku Zawodowego Metalowców. Troskliwie dbał o wysoki poziom warunków pracy i spraw socjalnych załogi.
W latach 80. tych ubiegłego wieku był prezesem klubu sportowego MOTO-JELCZ OŁAWA. W tym czasie nasi czołowi sportowcy odnosili sukcesy w regionie i kraju. Henryk Żygadło był wzorowym pracownikiem i działaczem społecznym. Z końcem 1995 r. przeszedł na emeryturę. Całe życie zawodowe, jak wielu Oławian i Jelczan, związał z JZS.
Pod koniec ubiegłego roku zmarł też zasłużony Jelczanin Marian Korpowski. Przez wiele lat pracował m.in. w Pionie Produkcji oraz Służbie Głównego Mechanika. Obok pracy zawodowej poświęcał się też działalności społecznej m.in. we wczesnej młodości w organizacji młodzieżowej, a w późniejszym czasie był w naszym regionie znanym samorządowcem. W ostatnich latach był aktywnym członkiem stowarzyszenia Inicjatyw Na Rzecz Rozwoju Jelcza- Laskowic.
Smutno jest mi pisać o tych zasłużonych postaciach, z którymi w swoim czasie współpracowałem. Chylę czoła dla ich dokonań, jak też dokonań wielu, wielu Jelczan, którzy już odeszli z Tego Świata. A przecież tak wiele dobrego uczynili w swoim życiu dla dobra fabryki, naszego kraju jak też i Jelcza-Laskowic, Oławy, Wrocławia i okolicznych miejscowości naszego regionu.
Przygnębia mnie to, że z niegdysiejszej, wielkiej załogi Jelcza ciągle ktoś ubywa. Wywołuje to mój smutek.
Jan Dalgiewicz
Warszawa , styczeń 2026 r.







Napisz komentarz
Komentarze