To był mecz o naprawdę dużą stawkę. W sobotnich derbach Dolnego Śląska w Centrum Sportu i Rekreacji zmierzył się dotychczasowy wicelider tabeli - IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice oraz drużyna numer trzy - Gwardia Wrocław. Na dwie kolejki przed końcem pewnym było, że obie ekipy powalczą w fazie play-off o awans do I ligi, ale... wciąż było o co grać. Zespół, który zakończy rundę zasadniczą na drugim miejscu pierwsze dwa mecze fazy play-off rozegra u siebie. A biorąc pod uwagę fakt, że aby pozostać w grze o awans będzie trzeba pokonać przeciwnika trzy razy, rozpoczęcie rywalizacji na swojej hali przy głośnym dopingu licznie zgromadzonej publiczności, może dać pewną przewagę. Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że w fazie play-off naprzeciw siebie staną drużyny z drugiego i trzeciego miejsca, czyli... "Volley" i Gwardia. Pierwsze mecze już za dwa tygodnie, więc siatkarze obu ekip wiedzieli, że wygrana teraz może im dać przewagę psychologiczną.
Na początku sezonu we Wrocławiu po długim i pełnym zwrotów akcji meczu "Volley" cieszył się ze zwycięstwa 3:2. Potem obie ekipy praktycznie szły "łeb w łeb", by na finiszu rundy zasadniczej zajmować miejsca w czubie tabeli, tuż obok siebie. Podopieczni Krzysztofa Janczaka i Krzysztofa Pilawy mieli dwa punkty więcej, co oznaczało, że jakakolwiek wygrana zapewni im pozycję wicelidera na koniec sezonu. Przy zwycięstwie Gwardii wszystko rozstrzygnęłoby się w ostatniej kolejce, ale to wrocławianie byliby w lepszej sytuacji na finiszu.
Mecz rozpoczął się od zaciętej walki obu ekip. Najpierw minimalną przewagę utrzymywała Gwardia, a potem odskoczyć próbował "Volley". Do samego końca trudno było przewidzieć, kto będzie się cieszył ze zwycięstwa w inauguracyjnej partii, ale miejscowi zakończyli kilka ważnych akcji i zwyciężyli 25:21.
W drugiej części meczu Jelczańskie Lwy grały świetnie i wszystko wskazywało, że lada moment tablica wyników będzie pokazywała 2:0. Było 18:13, a potem 20:16 i 23:19. Pierwszą piłkę setową gospodarze mieli przy stanie 24:21. Wtedy stracili trzy punkty z rzędu i wrocławianie poczuli, że mogą jeszcze powalczyć w tym secie. Zachowali zimną krew i grając na przewagi tryumfowali 27:25. W spotkaniu było więc 1:1.
Zmotywowana Gwardia bardzo dobrze zaprezentowała się w partii numer trzy i po wyrównanym początku odskoczyła na kilka oczek. Przewagę utrzymała już do końca, osiągając rezultat 25:22. Było 2:1 dla gości, którzy w tamtym momencie zbliżali się do zwycięstwa za trzy punkty.
Ku radości kibiców z Jelcza-Laskowic, w czwartego seta "Volley" wszedł z dużym impetem, już na początku budując kilkupunktową przewagę. Złe wspomnienia z poprzedniej partii zostały już wymazane i gospodarze robili wszystko, by doprowadzić do tie-breaka. W końcówce znów zrobiło się gorąco, gdy wynik zaczął oscylować wokół remisu, ale ostatecznie Jelczańskie Lwy wygrały 25:23.
To do nich należał także początek tie-breaka, o czym świadczy fakt, że zmiana stron odbywała się przy stanie 8:4 dla "Volleya". W takiej sytuacji trzeba było cierpliwie budować kolejne akcje, nie ulegać prowokacjom pod siatką i nie myśleć o presji, która w tego typu momentach lubi pokrzyżować plany. Mimo że drużynę z Jelcza-Laskowic tworzą głównie młodzi siatkarze, świetnie sobie z tym zadaniem poradzili. Wygrali 15:12 i mogli świętować drugie w tym sezonie zwycięstwo z Gwardią oraz przypieczętowanie wicemistrzostwa grupy trzeciej II ligi.
Nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał Natan Wojtasik.
- Nasz atakujący zaliczył fenomenalny występ - zdobył 32 punkty i atakował ze skutecznością 60% - czytamy w mediach społecznościowych klubu. - Natan zaserwował aż trzy asy serwisowe i zaliczył jeden blok. To kolejny taki występ bombardiera Jelczańskich Lwów, który ostatnio jest w świetnej dyspozycji. W poprzednim spotkaniu z WKS-em Sobieski Żagań również otrzymał statuetkę MVP.
***
Co dalej?
Siatkarze IM Rekord Volley Jelcz-Laskowice zapewnili sobie drugie miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym. To najwyższa pozycja klubu w historii. W ostatniej kolejce podopieczni Krzysztofa Janczaka i Krzysztofa Pilawy zagrają na wyjeździe z AZS-em Częstochowa. Potem przyjdzie im rywalizować w fazie play-off z Gwardią Wrocław.
Do rozegrania będzie od trzech do nawet pięciu meczów. Aby zapewnić sobie grę w turnieju półfinałowym o awans do pierwszej ligi, trzeba wygrać z wrocławianami trzy razy. Pierwsze dwa mecze z Gwardią odbędą się 21 i 22 marca w Centrum Sportu i Rekreacji. Trzeci - 28 marca we Wrocławiu, a ewentualny czwarty - 29 marca, również w stolicy Dolnego Śląska.
Jeśli po czterech spotkaniach obie ekipy będą miały po dwa zwycięstwa na koncie, decydujące starcie odbędzie się 1 kwietnia w Jelczu-Laskowicach.
Jedno jest pewne - szykują się siatkarskie emocje, jakich w J-L jeszcze nie było!







Napisz komentarz
Komentarze