Szpital w Oławie dołączył do akcji CZARNY TYDZIEŃ SZPITALI POWIATOWYCH organizowanej przez OZPSP w obronie pacjentów i przeciwko obecnej polityce finansowania.
- Od poniedziałku jesteśmy czynnym uczestnikiem akcji, którą organizuje Ogólnopolski Związek Szpitali Powiatowych - mówi zastępca dyrektora szpitala w Oławie Anna Kotala. - Przyłączamy się do protestu, który jest reakcją na politykę dotyczącą ochrony zdrowia. Nie zgadzamy się z naprawą systemu poprzez sięganie do najbardziej powszechnych świadczeń i udzielanych w naszym szpitalu masowo, bo to w naszej ocenie nie uratuje systemu. Nasz szpital udziela rocznie około 3000 świadczeń związanych z wykonywaniem gastroskopii i endoskopii. Ograniczenie, które się w tej chwili pojawiło, pozbawi tej możliwości połowy pacjentów - pomysł, który się realizuje, a wprowadzający płatność za wszystkie wykonane ponad limit świadczenie w roku kolejnym w wysokości jedynie 60%, wpłynie na to, że my tych świadczeń nie będziemy udzielać. Nie możemy się zgodzić na to, że system naprawiany jest poprzez zmiany w procedurach powszechnych, które dotyczą wielu tysięcy osób w naszym przypadku, a w milionów w kraju, a są one wyceniane na kwoty kilkuset złotych, natomiast pomijane są procedury, które naprawdę kosztują bardzo dużo, są to świadczenia wyceniane na kilkadziesiąt tysięcy, a wykonywane są przez duże szpitale, na co NFZ wydaje dużo pieniędzy. Oszczędności, które zostaną teraz poczynione, są ułamkiem procenta NFZ, ale komentarz jest taki, że ma to zapewnić wieloletnią trwałość i stabilność systemu.
Czy protest w jakiś sposób odbije się na usługach dla pacjentów szpitala w Oławie?
- W żaden sposób to się nie odbije, natomiast ma pokazać, że mamy dużą determinację, ale jeśli to nie odniesie skutku, będą podejmowane następne kroki. Deklarujemy uczestnictwo w tym i to już może mieć inny wydźwięk. Nie chcemy szkody dla naszych pacjentów ani żadnej krzywdy, natomiast chcemy pokazać, że jesteśmy dla nich ważni. Może być tak, że następny etap tego protestu będzie zaostrzony, co może w jakiś sposób odbić się na pacjentach, ale to ma tylko pokazać "gdzieś wyżej", że rzeczywiście pacjenci nas potrzebują.
*
"Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy - nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu - domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu."
To słowa z listu wystosowanego przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, który walczy m. in. przeciwko zbyt niskiemu finansowaniu szpitali powiatowych, a w tym brakowi rozliczeń za 2025 rok, ograniczaniu środków na leczenie i diagnostykę oraz zaniżonym wycenom - i nie są to jedyne problemy, z jakimi borykają się szpitale powiatowe. Od lat nakładane są na nie nowe obowiązki i koszty, ale nie otrzymują stabilnego modelu finansowania ani czytelnej mapy zmian systemowych. Szpitale powiatowe stają dziś wobec wielu niewiadomych, spełniając jednocześnie swój nadrzędny obowiązek - dbanie o zdrowie i życie pacjentów. W jaki sposób dbać o realizację tych priorytetów, nie mając odpowiedniego wsparcia NFZ i Ministerstwa Zdrowia?
Zespół Opieki Zdrowotnej w Oławie, jako szpital powiatowy, popiera wszystkie postulaty Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Również nas dotyczą plany NFZ poruszone w liście OZPSP, których wprowadzenie w życie odbije się negatywnie także na naszych pacjentach. 22 kwietnia przed wejściem głównym pracownicy i dyrekcją wezmą udział w minucie ciszy dla systemu ochrony zdrowia.
Zastępca dyrektora ZOZ w Oławie Anna Kotala tłumaczy na filmiki powodu protestu:









Napisz komentarz
Komentarze