JELCZ-LASKOWICE/GRĘDZINA
Kilka lat temu o wolno żyjącym stadzie krów w Grędzinie, gmina Jelcz-Laskowice, mówiły media w całym kraju. Temat wracał jak bumerang i... wciąż nie ma finału.
W 2023 roku pan Ryszard, ponad 70-letni właściciel stada krów, został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami i postawiony przed sądem. Pod koniec minionego roku Sąd Rejonowy w Oławie zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania i nie wymierzył właścicielowi krów kary, czego domagali się prokurator oraz Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Urząd Miasta i Gminy w Jelczu-Laskowicach kolejny raz odmówił natomiast czasowego odebrania mu zwierząt. I o ile tym razem TOZ nie zaskarżył decyzji wydanej przez burmistrza Jelcza-Laskowic, to zarówno ta organizacja jak i prokurator odwołali się od decyzji sądu pierwszej instancji. Chcą, by właściciel stada poniósł karę. Czy i jak to się skończy? Ostateczną decyzję w sprawie ma podjąć Sąd Okręgowy we Wrocławiu. Termin rozprawa wyznaczono na początek czerwca.
- A jeżeli tym razem sąd pana skaże i zabiorą panu zwierzęta?
- Ale za co? - pyta pan Ryszard. - Gdybym ja im nie dawał jeść, głodził, bił, ale... siana mają do oporu, luzem chodzą, w cieniu leżą. To wszystko, kilka hektarów do samego lasku, ogrodzone... (mówi i pokazuje palcem na koniec pastwiska). Zarzucali mi, że wiaty nie mam, to jest, ale one do wiaty nie pójdą, bo gorąco. Noooo, może czasem w zimie. Woda jest w rowie. Co oni jeszcze ode mnie chcą? Kolega ma cztery krowy, trzy razy dziennie je doi, stoją przywiązane i jego się nie czepiają.
*
Mieszkańcy Grędziny przez lata coraz głośniej mówili o tym, że krowy i byki należące do pana Ryszarda, jednego z mieszkańców ich wsi, są niedopilnowane. Interweniowali u różnych instytucji oraz organizacji, prosząc o pomoc zarówno dla zwierząt, jak i ich właściciela, który z wiekiem coraz gorzej radzi sobie z opieką nad wolno żyjącym stadem. Krowy, byki i cielaki niejednokrotnie wychodziły poza ogrodzenie posesji oraz pastwiska i wędrowały po wiosce. Wchodziły na prywatne posesje i wyrządzały szkody, a duże byki budziły strach.

Stado zawsze żyło i żyje w naturalny sposób - przez cały rok, także zimą, przebywa na pastwisku. Nikt nie kontroluje jego rozmnażania, przez co liczba zwierząt się zmienia i nawet właściciel miewał problemy z dokładnym oszacowaniem jego wielkości (w 2024 stado miało liczyć "około 100 sztuk", obecnie to "blisko 60"). Nikt nie odbiera cielaków i nie doi krów. Zdecydowana większość zwierząt tam się rodzi i tam umiera. I chociaż pan Ryszard zawsze starał się o nie dbać jak najlepiej, bo - jak mówi - to sens jego życia, to zdaniem części mieszkańców wioski oraz organizacji prozwierzęcych, które zainteresowały się problemem, nie zapewniał zwierzętom właściwej opieki. Zarzucano mu m.in. brak zadaszenia, pod którym mogłyby się schronić wszystkie zwierzęta, zbyt małe rozsypujące się szopy i zalegające w nich duże ilości obornika, brak stałego dostępu do wody, głównie zimą, gdy rów płynący przez pastwisko, z której krowy piją wodę, zamarza, i trzeba ją nosić do poideł wiadrami, co nie jest łatwe przy tak dużej liczbie zwierząt. Zarzucano mu też, że nie dokarmia zwierząt regularnie, bo miał ograniczone możliwości finansowe, a jednocześnie nie chciał sprzedawać zwierząt, co pomogłoby w rozwiązaniu problemu. Ale bydło to oczko w głowie pana Ryszarda, kocha je - jak twierdzi - i nawet nie chciał słuchać o sprzedaży zwierząt, a tym bardziej oddać ich na rzeź, dlatego starał się dorabiać do emerytury, co owszem, zapewniało dodatkowe dochody, ale też generowało problemy, bo przez wiele godzin nie było go w domu, a w tym czasie nikt inny nie zajmował się gospodarstwem.
Szkody, jakie powodowały niedopilnowane zwierzęta, spowodowały, że miał w wiosce wielu wrogów i trudno się dziwić, ale część mieszkańców, w tym lokalna OSP, widząc że sobie nie radzi, nie raz oferowała mu pomoc i pomagała. Za każdym razem jednak, gdy zaczynano go namawiać do redukcji stada, rezygnował z pomocy. Musieli więc szukać rozwiązania problemu w instytucjach, stąd pisma do Urzędu Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice, organizacji prozwierzęcych i mediów z prośbą o nagłośnienie problemu.

Napisz komentarz
Komentarze