W listopadzie 2025, kiedy wydawało się, że proces zmierza do końca, obrońca Karoliny P. zasypał sąd nowymi wnioskami dowodowymi. Najdziwniejszy był ten, który mówił... o raporcie detektywistycznym sprzed roku (!). Miałoby z niego wynikać, że biegły profesor, który opiniował w tej sprawie, "wykazywał relacje z prokuratorem, który przygotowywał akt oskarżenia". - Mamy wątpliwości co do bezstronności biegłego, a zatem zachodzi obowiązek sporządzenia nowej opinii - dowodził obrońca Karoliny P.
22 stycznia 2026 temat wrócił na rozprawę przed Sądem Rejonowym w Oławie. Sędzia Dorota Grzywacz, prowadząca proces, poinformowała o piśmie biegłego, złożonym do akt sprawy, w którym ten zaprzeczył wszystkim zarzutom zawartym w raporcie detektywa. Pisał wprost, że one są nieprawdziwe, reagując na każdy zarzut.
Do sprawy odniósł się też zastępca prokuratora rejonowego Tomasz Grajcar, obecny na rozprawie, który wprost nazwał dokumenty obrony "pożal się Boże raportem".
- Nadaliśmy sprawie bieg - mówił. Poinformował, że prokurator, o której mówi raport, oświadczyła, że wszystkie zarzuty w nim są nieprawdziwe. Materiały zostały więc przekazane do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu z wnioskiem, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa w postaci składania fałszywych dowodów oraz zniesławienia biegłego i prokuratora.
- Ten raport miał stworzyć wrażenie, że gdzieś została naruszona zasada bezstronności biegłego - mówił prokurator Grajcar, wspominając o insynuacjach w raporcie na temat "osobistych relacji" biegłego z prokuratorem, na co nie ma dowodów.
- Moim zdaniem adwokat Kłosobucki przelicytował - mówił prokurator. - Ja na to odpowiadam składając wniosek do sądu, aby ten z urzędu zawiadomił odpowiednią Radę Adwokacką, że adwokat składa fałszywe oskarżenia w sądzie.
Mecenas Dominik Kłosobucki odpowiadał mu tak: - Rolą obrony nie jest weryfikowanie raportów detektywistycznych, wykonanych przez certyfikowanego detektywa, legalnie prowadzącego swoją działalność.
Ruch prokuratury adwokat nazwał próbą wpływania na proces: - Jest to uderzenie w konstytucyjne prawo do obrony, która próbuje wykazać absurd tego postępowania - mówił, wspominając o negatywnym stosunku biegłego do organizacji prozwierzęcych.
- Ale nie to zarzuca raport detektywistyczny biegłemu - zareagowała sędzia.
Adwokat odparł, że zarzuca biegłemu to, co jest w raporcie. - A jeżeli klient oświadcza, że raport został sporządzony zgodnie z prawem, to jakie miałem podstawy, aby takiego wniosku dowodowego nie złożyć? - pytał obrońca Karoliny P.
Ostatecznie adwokat Dominik Kłosobucki złożył następujące oświadczenie: - Oświadczam, że w związku ze skierowanymi przez prokuratora Prokuratury Rejonowej w Oławie sugestiami, co do dopuszczenia się przez mnie deliktu dyscyplinarnego przez posłużenie się rzekomo fałszywymi dowodami, poczytuję to jako próbę wpłynięcia przez niego na dotychczasową linię obrony, co stanowi naruszenie zasad prawa do obrony.
Reakcja prokuratora była natychmiastowa: - Ja niczego nie sugeruję, tylko informuję o piśmie złożonym do prokuratury i jego konsekwencjach.
Dziś te "konsekwencje" trafiły do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy, która zajmuje się sprawą.
Prokurator rejonowy Beata Ciesielska przyznaje, że trafiła do nich sprawa z zawiadomienia oławskiej prokurator oraz biegłego: - Trwają czynności dotyczące ustalenia, w jaki sposób i na czyje zlecenie został sporządzony ten raport.
Dopiero gdy to będzie jasne, prokuratura rozważy, czy i komu ewentualnie będzie można przedstawić zarzuty. W tej sprawie Karolina P. ma być wezwana jako świadek.

Napisz komentarz
Komentarze