Zgodnie z niepisaną zasadą biwaków najpierw rozbito namioty, a dopiero później przyszedł czas na przyjemności. Już samo pompowanie materaców, rozkładanie śpiworów i ogarnianie „obozowiska” wywołało mnóstwo śmiechu i dobrej energii.
Potem zaczęła się biesiada. Kto zna KGW Bystrzyca, ten wie, że jedzenie to zawsze pierwsza klasa. Na składkowym stole pojawiły się grillowane kiełbaski, mięsa, sery, sałatki, ciasta oraz słodkie i słone przekąski, które znikały w tempie ekspresowym. Na miejscu przygotowano też aromatyczną pizzę, dla każdego według życzenia.

Nie zabrakło też gry terenowej dla dużych i małych. Trzy drużyny rywalizowały w rozwiązywaniu zagadek i wykonywaniu kolejnych wyzwań. Po rozwiązaniu wszystkich zadań uczestnicy otrzymali gadżety, które jeszcze bardziej podkręciły radosną atmosferę biwaku.
Wieczorem przy ognisku pojawił się „ogniskowy repertuar”, a najmłodsi zajadali się pieczonymi piankami. Dorośli rozmawiali do późnych godzin nocnych, a dzieci miały pełną swobodę do zabawy i odkrywania lasu. Gdy zmorzył nas sen, każdy, zmęczony, ale szczęśliwy wrócił do swojego namiotu, To był czas wytchnienia, integracji i zwykłej, ludzkiej radości po intensywnym pierwszym półroczu.
Organizatorzy kierują wielkie podziękowania dla Adama i Kasi Piskorz za gościnę.


Napisz komentarz
Komentarze