Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 kwietnia 2026 02:16
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Na zdjęcie trzeba mieć pomysł

Podziel się
Oceń

Fotograf - artysta, wielokrotnie wyróżniany na arenie międzynarodowej. Laureat pierwszej nagrody na International Photography Awards i trzeciego miejsca w konkursie Nikon Photo Contest. Z oławianinem Krzysztofem Władyką - rozmawia Kamil Tysa

 2006 rok to początek pana zamiłowania fotografią. Jak to się zaczęło?

- Był taki trend, że każdy chciał coś robić. Chciałem mieć aparat cyfrowy i pstrykać zdjęcia. Na początku to była tylko zabawa, która polegała na uwiecznianiu wszystkiego. To się przerodziło w coś poważniejszego - zacząłem obserwować innych ludzi. Podglądałem fotografów, którzy robili genialne zdjęcia i stwierdziłem, że też chciałbym wykonywać spektakularne prace, które będą zwracały uwagę odbiorców.

 - Kiedy pan zauważył, że zdjęcia zaczynają być dobre?

 - To się czuje, a mniej więcej po dwóch latach zacząłem zauważać, że nie robię tego samego, co inni, że moje prace są bardziej indywidualne - po prostu lepsze.

Krzysztof Władyka

- A kiedy inni zaczęli zwracać uwagę na pana prace?

- To nie jest tak, że ktoś mnie zaczął zauważać. Publikowałem zdjęcia na różnych portalach fotograficznych. Jeśli fotka budziła emocje, wiele osób ją komentowało. Cieszyłem się z tego, bez względu na to, jakie były komentarze - pozytywne, czy negatywne. To był jakiś wyznacznik. Czułem się dowartościowany, bo ludzie zwracali uwagę na moje prace. Zacząłem je więc wysyłać na różne konkursy fotograficzne.

- Pierwszy sukces przyszedł...

- ...w 2010 roku. Wtedy zająłem pierwsze i drugie miejsce na International Photography Awards. Jest to bardzo prestiżowy konkurs, w którym biorą udział amatorzy i profesjonaliści.

- Z zawodu jest pan inżynierem, konstruktorem sprzętu AGD. Nie chciał pan związać się zawodowo z fotografią?

- Musimy rozróżnić, kto jakim rodzajem fotografii się zajmuje. Jeśli robisz zdjęcia komercyjne, do czasopism, reklam, wtedy możesz się tym zająć zawodowo i mieć z tego pieniądze. Ja robię zdjęcia artystyczne, na których bardzo ciężko jest cokolwiek zarobić - takie fotki kupują tylko kolekcjonerzy.

- Specjalizuje się pan w fotografii kreatywnej. Jakby pan ją opisał?

- To rodzaj fotografii, który nie istnieje bez dobrego pomysłu na zdjęcie.

- Skąd u pana te pomysły?

- Z głowy, z życia - jestem obserwatorem. Podglądam innych i dzięki temu mam wiele pomysłów na prace. Najlepszą inspiracją jest nasze otoczenie. Trzeba się tylko nauczyć je zauważać. Pomysł może się narodzić dosłownie ze wszystkiego.

- Można o panu przeczytać: bardziej znany na świecie niż w Polsce. Proszę to wyjaśnić.

- Bardzo się zraziłem do naszego kraju, do tego, jak są tutaj postrzegani ludzie z ambicjami. Kiedy zacząłem publikować zdjęcia na portalach fotograficznych, zgłosiła się do mnie pewna pani z Warszawy. Poprosiła o wydrukowane i oprawione zdjęcia na aukcję fotograficzną. Zrobiłem to, ale fotografie się nie sprzedały, mimo niewygórowanych cen. Wystartowałem jeszcze w jednym konkursie, zobaczyłem jakie zdjęcia wygrały i stwierdziłem, że nie będę się promował w Polsce.



- Stąd też strona internetowa tylko w języku angielskim?

- Tak, chociaż ten język jest na tyle popularny, że każdy powinien go znać, więc Polacy też nie powinni mieć większych problemów ze znalezieniem informacji na mojej witrynie.

- Nie docenili pana w naszym kraju, a jak to wyglądało na zachodzie?

- Tam przede wszystkim jest o wiele więcej prestiżowych konkursów, w których można wziąć udział i osiągnąć coś fajnego. W Polsce jest masa zmagań, związanych tylko z fotografią reporterską, którą również sobie cenię, jak np. BZ WBK Press Photo. Na zachodzie zdecydowanie bardziej docenia się zdjęcia artystyczne.

- Nie chciał pan nigdy spróbować fotografii komercyjnej?

- Raczej nie, do tego potrzeba czasu i dużo sprzętu. Jak zaczynałem, to przede wszystkim traktowałem to jako zabawę. Teraz mam rodzinę i czasu jest niewiele.

- Ile może go pan poświęcić na pasję?

- Niestety, coraz mniej. Kiedyś biegałem z aparatem dużo częściej. Po pracy, do późnych godzin wieczornych robiłem zdjęcia, albo je obrabiałem. W weekendy wychodziłem w plener, cykałem, potem nad tym pracowałem. Teraz jest zupełnie inaczej, mam czteroletniego syna i jemu poświęcam najwięcej czasu.

- Jak ważne jest, na jakim sprzęcie się pracuje?

- Na dobrą sprawę to nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Jak czytam fora, na których ludzie się chwalą, jakimi aparatami robią zdjęcia, to mi tych autorów szkoda. Podstawowa amatorska lustrzanka i dobry obiektyw - to w zupełności wystarczy do dobrej zabawy. Prawda jest taka, że nawet telefonem komórkowym można zrobić niezłe zdjęcie. W różnych prestiżowych konkursach są kategorie, w których fotkę trzeba wykonać właśnie komórką. A przysyłane są naprawdę bardzo dobre prace.

- Proszę opowiedzieć o serii "Animalies", która jest chyba najbardziej doceniana ze wszystkich pańskich prac.

 - Pomysł na ten cykl powstał po wizycie we wrocławskim ZOO. Przedstawia zwierzęta w nienaturalnym świecie, gdzie bardzo wyczuwalne są ich smutek, nostalgia i depresja. Każdy kadr tego cyklu to inna historia. Razem tworzą spójną całość. Ta seria jeszcze nie jest zakończona, cały czas nad nią pracuję. Jak skończę, chciałbym wydać album.



- Co pan radzi młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z fotografią? Warto wykonywać fotografię kreatywną, na której ciężko zarobić?

- Na pewno nikomu bym nie odradzał robienia zdjęć artystycznych. To znakomity sposób na wyrażenie siebie, swoich emocji i uczuć. Co bym poradził? Przede wszystkim, żeby robili dużo zdjęć. Nieważne, że na początku będą słabe. Trzeba próbować swoich sił w różnych rodzajach fotografii i podglądać tych najlepszych, od których wiele można się nauczyć. Oprócz tego warto szukać oryginalnych pomysłów, starać się wykonać takie zdjęcie, jakiego nikt inny jeszcze nie zrobił.

- Jakie cechy powinien mieć dobry fotograf?

- Nie pić, nie palić... (śmiech) A tak poważnie, to zależy. Osoby, które robią pejzaże muszą być cierpliwe. W przypadku zdjęć komercyjnych, czy studyjnych często potrzebny jest impuls. Robi się wiele zdjęć i wybiera to jedno jedyne. W fotografii kreatywnej znaczenie mają cierpliwość i spontaniczność. Do tego trzeba mieć dużo samozaparcia, bo czasami ciężko wstać bardzo wcześnie rano, a bywa tak, że to jest konieczność.

- Jak doszło do tego, że miał pan wystawy w USA i Kambodży?

- Debiutancką wystawę miałem w Stanach Zjednoczonych, w Północnej Karolinie. Zorganizowała ją galeria, z którą współpracuję. Pani, która jest kuratorem w tej galerii, zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie chciałbym wystawić swoich prac w USA. Oczywiście się zgodziłem. Kolejna była w Kambodży. Zaczepiła mnie pewna pani z Francji, która promuje różnych fotografów. Na początku chcieli zrobić tam slideshow z moich zdjęć, ostatecznie zdecydowali, że będzie to wystawa, przy okazji festiwalu fotograficznego "Angkor Photo Festival", który się tam odbywał. Obecnie trwa wystawa grupowa w Santa Fe, na której również są moje prace.

- Takie wystawy to duże wyróżnienie dla fotografa?

- To jest przede wszystkim promocja. Dużo zależy od galerii, w jakim mieście się znajduje, ile ludzi ją odwiedza. Jeśli chodzi o dorobek fotograficzny, to dobrze jest mieć coś takiego w CV.

- Na pana stronie można zobaczyć 15 cykli zdjęć. Który jest tym ulubionym?

- "Plasticon", "Animalies" i "Moonwalk" - te trzy serie lubię, ponieważ są najbardziej spójne ze wszystkich.

- Dlaczego tak rzadko widzimy ludzi na pana zdjęciach?

- Uwiecznianie ludzi, czy robienie portretów, to moim zdaniem najtrudniejsza dziedzina fotografii. Mam w planach taki cykl i chcę go zrealizować, ale jeszcze się tego nie podjąłem. Warunek jest jeden, muszę zrobić takie zdjęcia, które będą się wyróżniać. Inaczej to nie ma sensu.

- Przeglądałem pana portfolio i jednym ze zdjęć, które zwróciło moją uwagę, była fruwająca reklamówka z "Biedronki". Efekt genialny. Skąd pomysł na coś takiego?

- Ta praca była dokładnie zaplanowana. Widziałem różne zdjęcia ludzi z reklamówkami na głowach i też chciałem zrobić coś w tym stylu. A jakie u nas są najpopularniejsze reklamówki? Te z "Biedronki". Nawet wysłałem im tę fotkę, ale dotąd nie odpowiedzieli.

- Ma pan swój fotograficzny wzorzec?

- Mam całą listę takich ludzi i myślę, że od każdego można się czegoś fajnego nauczyć. Jeśli miałbym wskazać jedną osobę, to byłby to holenderski fotograf - Erwin Olaf. Bardzo lubię jego styl.

- Jakie ma pan marzenia, związane z fotografią?

- Amator marzy o świetnym sprzęcie, profesjonalista o wielkich pieniądzach, mistrz o korzystnym świetle. Moim marzeniem jest stanąć na końcu tego łańcucha. Nigdy nie zależało mi na tym, żeby zostać sławnym fotografem, ale fantastyczne byłoby utrzymywanie się z bycia artystą.

- Które osiągnięcia są dla pana najważniejsze?

- Pierwsze miejsce w International Photography Awards 2010 i ostatnia moja nagroda, czyli trzecie miejsce w Nikon Photo Contest 2012-2013. O tym drugim konkursie już nawet zdążyłem zapomnieć, bo zdjęcia wysłałem w lutym i miłym zaskoczeniem był ostatnio otrzymany mail od organizatorów, którzy potwierdzili, że moje zdjęcia zostały docenione.

- Czego panu życzyć na fotograficzną przyszłość?

- Pomysłów i światła, to wystarczy.

- Właśnie tego panu życzę.

Fot. Krzysztof Władyka


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama