Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 12:13
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Podwójne walentynki

Zmagają się z ciężką chorobą, ale czują się szczęśliwi. Gorąca miłość przyćmiła problemy, związane z epilepsją. To, co było kiedyś zmorą, zbywają teraz żartem. - Walentynki obchodzimy podwójnie - mówi z uśmiechem Arnold. - Bo przecież święty Walenty jest patronem zakochanych i chorych na epilepsję
Podziel się
Oceń

Oława. Love story po oławsku

- Uwielbiam z nim rozmawiać. Kiedy wychodzi do pracy, czas dłuży się w nieskończoność - mówi Ania. - Czekam, aż minie te osiem godzin, i dzwonię, żeby usłyszeć jego głos.

- To cud, że ją spotkałem - wyznaje Arnold. - Już sobie nie wyobrażam życia bez niej.

Mieszkali 330 metrów obok siebie, on na Chrobrego, ona na Sportowej. Kończyli tę samą podstawówkę, mieli wspólnych znajomych, ale nigdy się nie spotkali. Uciążliwą chorobę, życiowe trudności i społeczną izolację cierpliwie znosili w pojedynkę. Aż do pewnego marcowego dnia 2007 roku, kiedy wszystko obróciło się o 180 %.

Kryteria wyboru

Samotny niedzielny wieczór 29-letnia Ania spędzała przed komputerem. Postanowiła zabić nudę internetowym flirtem. Wpisała do wyszukiwarki gadu-gadu trzy kryteria: mężczyzna, Oława, 30-35 lat. Wyskoczyła długa lista.

- Do jednego napisałam - nic, drugiemu chodziło tylko o jedno, wreszcie spostrzegłam ciekawe imię, Arnold, i postanowiłam do niego zagadać - wspomina tamten dzień, jakby to było wczoraj.

Arnold odpowiedział od razu, rozmowa potoczyła się gładko i ani się nie obejrzeli, jak przegadali cały wieczór. Mijały następne dni, a oni pospiesznie załatwiali swoje obowiązki, nie mogąc się doczekać ósmej wieczorem, kiedy wejdą na gg i zanurzą się w rozmowie.

- Dziwne, że aż tyle nas łączyło - zamyśla się Arnold. - Poczucie humoru, zainteresowania, nawet miasta, z których wywodzą się nasze rodziny. Ja byłem wówczas na zakręcie życiowym. Siedem lat wcześniej rozpadło się moje pierwsze małżeństwo. Do nowych związków podchodziłem dość sceptycznie. Tylko że kiedy poznałem Anię, wszelkie wątpliwości wyparowały.

- Od razu powiedziałam mu o mojej chorobie - zaznacza Ania. - Nie taiłam tego, bo nie chciałam, żeby chłopak się rozczarował przy bliższym poznaniu. Kiedy odpisał, że on też choruje, spadł mi kamień z serca. Nie będziemy musieli się tego wstydzić przed sobą.

Zakochani "epi"

Ataki padaczki towarzyszyły im od dzieciństwa. Arnold urodził się z tą chorobą, Ania zapadła na nią w dwunastym roku życia. U niego ma to gwałtowny przebieg, wstrząsy trwają do 10 minut, a z jego piersi wydobywa się straszny krzyk. Kiedy to mija, Arnold jest totalnie wyczerpany, tak jakby ktoś pozbawił go wszystkich sił. Napady bywają niebezpieczne dla życia - po jednym z nich ocknął się z rozbitą kością skroniową.

U Ani epilepsja przybrała rzadką postać. Dziewczyna traci przytomność na kilka minut. To może dopaść ją wszędzie - w domu, w autobusie, na ulicy. Jest w stanie iść dalej, ale bez świadomości, jak lunatyczka. Innym razem bezwładnie się osuwa i wtedy trzeba ją szybko posadzić na ławce lub przytrzymać. Tak wyglądała jedna z pierwszych randek. Spacerowali i nagle to przyszło. Arnold chwycił ukochaną w objęcia, mijali ich przechodnie, a oni tak stali. Przytuleni do siebie zakochani "epi".

Właśnie tym skrótem posługują się, kiedy opowiadają o swojej chorobie. Uważają, że w porównaniu do innych form niepełnosprawności o epilepsji wciąż mówi się za mało. Jest mnóstwo chorych, którzy nie potrafią przełamać wstydu, chowają się przed światem, przeżywają swoje cierpienie zamknięci w czterech ścianach. Między innymi dla takich osób Ania założyła stronę na Facebooku, zatytułowaną "Epileptyczny blues". Na rencie ma wiele czasu na jej prowadzenia. Opowiada o osobach, które pokonują nieśmiałość i kompleksy, nawiązują nowe kontakty i odkrywają, jak wielu ludzi los dotknął podobnym doświadczeniem.

Rozbita skarbonka

Na początku ubiegłego roku wydarzyło się coś niepozornego, ale wielce wymownego. W skarbonce, do której Ania i Arni od pięciu lat wrzucali jednogroszówki, nie było już wolnego miejsca. - Może to już czas, żeby znajomi nam sypnęli tym groszem, kiedy będziemy wychodzić ze ślubu? - pomyśleli. Na wielkanocne śniadanie Arnold przyszedł do domu Ani z zaręczynowym pierścionkiem i dwoma bukietami - dla ukochanej i jej mamy. Choć byli ze sobą już pięć lat, przy oświadczynach towarzyszyła mu ogromna trema. Ania zdążyła ledwie powiedzieć "tak" i rozpłakała się ze szczęścia. Wkrótce Arnold zaskoczył ją po raz drugi, zapowiadając, że chce przyjąć jej nazwisko. Nigdy mu tego nie mówiła, ale od wielu lat marzyła, żeby jej przyszły mąż przybrał nazwisko Biermajer. Po ślubie poszli na grób ukochanej mamy Arnolda, Henryki Bator, która zmarła w 2010. Przez wiele lat była działaczką Polskiego Związku Niewidomych w Oławie. Tato opuścił go jeszcze wcześniej, przed 21 laty. Natomiast Ania przypomniała swojej mamie, Marlenie, pewien epizod po pierwszym spotkaniu z Arnoldem. Podekscytowana wróciła wtedy do domu i powiedziała jej: - Zobaczysz mamo, coś z tego będzie.

Zaklęcie, które trwa

Ania kocha wszystkie dzieci - przez sześć lat nawet była wolontariuszką w oławskim Domu Dziecka. Ale także w tym obszarze życia los potraktował ich surowo. Ze względów zdrowotnych nie mogą mieć dzieci. Zakochani rozmawiali o tym i zaczęli rozważać możliwość adopcji. Do tego jednak daleka droga. Najpierw trzeba uzyskać opinię od lekarza. Na tej  podstawie ośrodek adopcyjny kwalifikuje kandydatów, zaś ostateczną decyzję wydaje sąd. Biermajerowie jeszcze nie zdecydowali, czy podejmą te starania.

Jednego szczerze nie znoszą - kiedy inni litują się nad nimi. Nauczyli się żyć ze swoją chorobą i traktować ją z dystansem. - Tyle osób przeżywa większe tragedie - podkreśla Ania. - My możemy wszędzie pójść, wszystko załatwić, a że przy tym czasami zaliczymy glebę, to co? Kurze też trzeba czasem pościerać.

Znajomi mówią Arnoldowi, że odmłodniał przy swojej żonie. Zabrał się też do nadrabiania zaległości w wykształceniu. W 2010 ukończył liceum i od tamtej pory testuje kierunki policealne, szukając czegoś, co najlepiej pasowałoby do jego osobowości. Pracuje jako porządkowy w zakładzie pracy chronionej, ale jego prawdziwym żywiołem jest humanistyka. Arnold fascynuje się historią i polityką, a swoje refleksje zapisuje w wierszach. Kiedyś dominowały w nich ponure nastroje. Od kiedy poznał Anię, pisze o namiętnej miłości. Opisuje tęsknotę: "doczekam kiedyś chwili, że wezmę Cie w ramiona i we wzroku Twego płomieniu wyczytam słowa święte". Zdradza, że "za zamkniętymi drzwiami diabeł hula, choć jeszcze moment temu był niemal aniołem." Wyznaje Ani: "Bądź moim snem, bądź jawą, bądź marzeniem, bądź częścią mnie".  Zaklęcie, które zmieniło ich życie i wciąż zachowuje swą moc.

Xawery Piśniak [email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Mieszkanka z Oławy Treść komentarza: Mam Pytanie do Redakcji .CZY TA PANI KRÓRA NA ZDJĘCI STOI PO PRAWEJ STRONIE BURMISTRZA JEST SENIORKĄ , CZY PRZBOCZNĄ BURMISZTRZA i jeszcze jedno skąd ona się bierze ,bo ostatnio cały czas usługuje towarzyszowi FRYSZMANOWI ????? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 11:30 Źródło komentarza: Dzień Seniora PZERiI w Oławie za Nimi (GALERIA) Autor komentarza: Eliasz Witek Treść komentarza: Mieszkam na ul. Rybackiej 30 i jak do tej pory nie otrzymałem żadnego zawiadomienia , że będą tu prowadzone roboty drogowe i w jakich godzinach będzie ograniczony dojazd do naszych mieszkań. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 09:44 Źródło komentarza: Prosimy tu nie parkować Autor komentarza: orwell Treść komentarza: dokładnie tak , to zwykła umowa cywilnoprawna Data dodania komentarza: 27.10.2026, 09:43 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: CPK Treść komentarza: Termin fatalny, chyba, że wyrobią się przed 1 listopada z wszystkimi pracami Data dodania komentarza: 27.10.2026, 08:59 Źródło komentarza: Trwa układanie nowej nawierzchni drogi Oława – Ścinawa! Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Dwukadencyjność dawała nadzieję na to żeby nie tworzyć tzw. zawodu: "polityka lokalnego". Słusznie. Rozwiązanie ciekawe ale nie pozbawione też wad. Jego ciemniejszą stroną (o której nie mówi się w tv - zarówno w tvn jak i republice), jest to że w drugiej kadencji lokalni politycy zaczynają mniej lub bardziej otwarcie szukać miejsca, w którym można by było bezpiecznie wylądować po tej drugiej kadencji... Dlatego też idea szczytna i słuszna - ale w praktyce to już różnie, często wypaczona. W lokalnym wydaniu taka ciekawostka: większość prominentnych i decyzyjnych polityków KO z regionu była za zniesieniem tego przepisu. Natomiast lokalni działacze KO (głównie wśród radnych...) cisza... Lokalna "gazeta" nie miała śmiałości zapytać? Czy może odpowiedź jest zbyt oczywista żeby ja podawać? Albo mogłaby być jakaś taka "niepolityczna" i w rezultacie można by było się narazić regionalnym i centralnym władzą partii... Data dodania komentarza: 27.10.2026, 08:51 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Lenia Treść komentarza: Naj większy staż w Radzie Miejskiej w Oławie ma jeden Radny , który był w ZOMO i od zarania Samorządu Oławskiego jest Radnym w Mieście. Jeżeli wiecie kto to NAPIŚCIE ???????? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 08:45 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama