Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 04:18
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Alicja w krainie czarów

Alicja Janosz wystąpiła w czwartek 12 stycznia w Cafe` Michelle Club&Restaurant. To kolejny koncert z cyklu "Music Night in Wonderland". W rozmowie z Malwiną Gadawą opowiada o swojej nowej płycie, o tym, co robiła, kiedy znikła ze sceny muzycznej, i czy nie żałuje występu w "Idolu"
Podziel się
Oceń

- Skąd zamiłowanie do stylu vintage? Tak nazywa się twoja nowa płyta i podobno w takim stylu urządziłaś nowe mieszkanie.

 - Rzeczywiście. Z pojęciem vintage zetknęłam się, kiedy urządzałam mieszkanie. Niektórzy interpretują je jako powrót do tego co stare, w stylu retro. Jednak można znaleźć pojęcie, że jest to połączenie nowych elementów ze starą przestrzenią lub na odwrót. Z muzyką jest podobnie. Łączę to, co mnie kiedyś inspirowało, z czymś, co mnie interesuje teraz. Sięgam do dźwięków lat 60., które  uwielbiam. Staram się jednak przedstawić to w nowoczesny sposób. Łączę style i mieszam gatunki.

- To całkiem inna płyta niż pierwsza, bardziej twoja, wiele w niej radosnych brzmień i emocji.

- Na pewno. Przez wiele lat się zmieniłam i moje patrzenie na muzykę również. Na "Vintage" są moje teksty i kompozycje. O moich przeżyciach, spostrzeżeniach, emocjach i relacjach z ludźmi. Jest osobista, ale myślę, że tematy, o których śpiewam, są na tyle uniwersalne, że każdy może je interpretować na swój sposób.

- Płyta nagrana była głównie z muzykami z Wrocławia. To znaczy, że odnalazłaś już swoje miejsce na Ziemi?

 - Zdecydowanie tak. Wrocław jest moim domem już od jakiegoś czasu. Nie zamierzam się stąd ruszać. Tutaj jest fajny klimat. Także środowisko muzyczne, które potrafi ze sobą doskonale współpracować. Nawzajem się inspirować, a nie tylko rywalizować. Czuć, że tutaj ludzie mają wspólne pasje, dlatego tworzy się przestrzeń do realizacji wielu ciekawych projektów muzycznych.

- Czy wydanie płyty wiąże się z rezygnacją ze współpracy z bluesowym zespołem "HooDoo Band"?

- Absolutnie nie. Myślę, że nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu. Jeżeli istniałaby sytuacja, kiedy trudno byłoby pogodzić te dwa projekty, wtedy będziemy szukać jakiegoś rozwiązania, ale myślę, że to jest do pogodzenia.

- Skąd czerpałaś inspiracje na materiał do "Vintage"?

- Na płycie najwięcej jest dźwięków soulowych, trochę bluesa, jazzu, szczególnie w solówkach instrumentalnych. Na harmonijce świetnie gra Bartek Lekowski. Na skrzypcach Adam Bałdycha, który na co dzień mieszka w Nowym Jorku. Zgodził się ze mną zagrać jeden utwór, który teraz jest singlem - nosi tytuł "Nie tak". Dla mnie, pod względem tekstowym, jest najważniejszą piosenką, ponieważ to moje przesłanie do świata na temat tolerancji.

- Czego fani mogą się spodziewać po twojej drugiej płycie i po nowej Ali Janosz?

- Na pewno dużego kroku w przód. Minęło prawie dziewięć lat od mojego debiutu na scenie. Wiele w tym czasie się zmieniło. Świadomie zniknęłam na te late ze sceny, chciałam odpocząć, zajęłam się czymś całkiem innym. Stałam się przede wszystkim fanem muzyki. Tamta płyta była debiutem wokalnym, a ta jest dla mnie debiutem twórczym. Od czterech lat współpracuję z "HooDoo Band". Ten czas to ogromna przestrzeń, którą pokonałam jako człowiek i jako muzyk.

- Czy ta przerwa była ucieczką od show biznesu, którego częścią się stałaś jako nastolatka, wygrywając program "Idol"?

- Uważam, że wygrywając pierwszy w Polsce program typu talent-show, stałam się królikiem doświadczalnym. Jak się nie jest ukształtowanym muzycznie, nie jest się dojrzałym, asertywnym i gotowym do nagrania utworów rzeczywiście wartościowych, to pod drodze mogą się dziać różne rzeczy. Ja od początku miałam ambicje, ale zderzyłam się z całkiem innym światem. Wtedy byłam na to nieprzygotowana. Zbyt szybko byłam skazana na zrobienie wielu rzeczy. Później nikt inny za to nie odpowiadał, tylko ja. Nie chciałam iść tą drogą, więc zdecydowałam się na przerwę i danie sobie czasu na poszukiwanie swojego celu. Myślę, że to była dobra decyzja.

- Z perspektywy czasu żałujesz udziału w "Idolu"?

- Nie. Jestem przeciwna szufladkowaniu i klasyfikowaniu, że coś jest tylko dobre albo tylko złe. Na wszystko należy się patrzeć w szerszej perspektywie. "Idol" na pewno dał mi popularność. Moje nazwisko jest rozpoznawalne. Dzięki temu nie jestem teraz osobą zupełnie anonimową i może ktoś zainteresuje się moją płytą. Z drugiej strony nie mam już carte blanche, publiczność ma być może już pewne opinie na mój temat. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

- Gdy oglądasz programy typu talent-show, co sądzisz o tych młodych osobach, które liczą na sukces i popularność? Może im się udać?

 - Każdy ma inną drogę. To, że ja miałam ciężko, że musiałam zrobić sobie przerwę, nie znaczy, że każdy tak musi. Jest wiele osób, które wzięły udział w takich programach i świetnie sobie radzą na scenie muzycznej, nagrywając bardzo dobre płyty. Żeby odnieść sukces, trzeba być ukształtowanym, dojrzałym muzycznie i emocjonalnie, nie dać sobą manipulować osobom z zewnątrz. W ich interesie  niekoniecznie jest budowanie twojej długofalową kariery, tylko chcą raz dobrze zarobić. Taki typ programów jest bardzo dobry dla osób, które mają swoje zespołu i kompozycje.

- Przez dziewięć lat przerwy wiele się zmieniło?

- Dużo. Skończyłam studia. Zawsze miałam przekonanie, że muzyka jest cudowna, ale warto rozwijać swoje zainteresowania w innych kierunkach. Studiowałam reklamę, a potem public relations. To kierunki dalekie od muzyki, ale trochę zbieżne, bo będąc muzykiem trzeba także dbać o swój dobry wizerunek. Zmieniłam się muzycznie, ale chyba też na każdej płaszczyźnie. Przez te lata nabrałam wiele doświadczeń, poznałam wiele osób i inaczej patrzę na niektóre rzeczy. Mój rozwój mentalny wiąże się również z rozwojem muzycznym.

Fot. Anna Powierża


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: ...ll Treść komentarza: Jeśli kłamała, mataczyła i miała z tego korzyści materialne ,to może być przestępstwem! Data dodania komentarza: 30.07.2026, 22:22 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem Autor komentarza: TLDR Treść komentarza: Sławek nikogo to nie interesuje. Idź do pracy i ureguluj długi, na tym się skup a nie na lansowaniu swoich pseudomądrości. Data dodania komentarza: 30.07.2026, 22:03 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem Autor komentarza: Mistrz Kierownik Treść komentarza: A skoro to była jednorazowa transakcja to ciekawe na jaką kwote była tp suma i za jaką usługę. Chyba nie mówimy o groszach skoro podjeła takie ryzyko . No nie powiecie mi , że nie wiedziała takich rzeczy 😁 Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:35 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem Autor komentarza: Symetrysta Treść komentarza: Nie wiem, nie rozumiem, zarobiony jestem. Dalej przyjdą tutaj obrońcy z urzędu, którzy stwierdzą, że to wewnętrzna sprawa KO? Przewodniczący, który miał obowiązek poinformować radę, że takie pismo dostał nie zrobił tego - dlaczego? Dlaczego radna zaczęła w ostatnim roku wspierać koalicję, która rządzi naszym miastem? Czy burmistrz i jego koalicja miała wiedzę na temat działań przewodniczącego (lub ich braku)? Jeśli takowej nie miało, co pan przewodniczący ukrywał? Czy to nie jest kolejna kompromitacja drużyny rajców i burmistrza? Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:14 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem Autor komentarza: Zrównoważony Treść komentarza: Dla mnie to obecnie Karolina Kaczor jest jedynie narzędziem, przez które chcą uderzyć w jej ojca. Roman jest radnym powiatu, wspiera starostę Szponara, jest jakby głową opozycji wobec przewodniczącej i jest niewygodny, bo to rozmawia ze starymi schetynowcami to tu to tam, to pojedzie do Wrocławia. Oni chcą sprawić moim zdaniem, by Roman powiedział mam dość, idę emeryturę, polityka przestała mnie interesować. Nagonkę piszą ludzie moim zdaniem, którzy robią nagonkę również na Michała Rado. O Karolinie ciągną temat, o którym wiedzieli już dawno, ale teraz odpowiedzialność chcą zrzucić na przewodniczącego Mazurka czy burmistrza, by rozmydlić własną wiedzę o tym fakcie oraz by jeszcze coś ugrać i osłabić innych, zrzucić winę na innych, chociaż sami radni opozycji wiedzieli o tym od dawna i co wtedy zrobili? Nic. Bo Karolina była z nimi, teraz przestała być radną, a oni nadal rolują temat, bo chcą Romana zniechęcić do polityki, by nie przeszkadzał. Szkoda, że Karolina nie wytrwała do końca kadencji. Ale Roman nie poddawaj się, co będziesz robił na emeryturze. Roman trzymam kciuki. Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:04 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem Autor komentarza: Katolik Treść komentarza: Przewodniczący do odwołania. Przewodniczącym powinien być ktoś uczciwy z czystym sumieniem. Data dodania komentarza: 30.07.2026, 20:44 Źródło komentarza: Przewodniczący Mazurek o Karolinie Kaczor: - Wcześniej o tym nie wiedziałem
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama