Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 04:17
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wiem, co boli mieszkańców gminy

Podziel się
Oceń

Ze Sławomirem Poborskim, kandydatem na wójta gminy Domaniów, rozmawia Krzysztof Andrzej Trybulski

- Jeszcze kilka tygodni temu wszystko wskazywało na to, że spełni się przepowiednia Stanisława Grzesika: wybory na szefa gminy Domaniów „z palcem w nosie” miał wygrać Marek Chudy. Sprzyjać mu miał zupełny brak konkurentów. Teraz okazuje się, że jest ich troje, a wśród nich widzimy byłego przyjaciela wójta - Sławomira Poborskiego…

- Nie ukrywam, że wasza gazetowa publikacja na temat braku kontrkandydatów w wyborach domaniowskiego wójta na nową kadencję zmobilizowała mnie do działania. Początkowo nie zamierzałem sam kandydować, chociaż otrzymałem taką propozycję od ludzi, którzy tworzą komitet wyborczy „Wspólnota samorządowa 2010”.

- Ale chyba nie znalazł pan z nimi porozumienia, bo to ugrupowanie postawiło na Dorotę Swadek-Schneider, która będzie pana wyborczą rywalką, i to nie tylko w ubieganiu się o stanowisko wójta, ale także o mandat powiatowego rajcy.

- Tak to się rzeczywiście trochę dziwnie ułożyło. Oboje startujemy do Rady Powiatu z listy tego samego ugrupowania, natomiast będziemy konkurować o fotel wójta z poparciem odrębnych komitetów. Rosjanin by pewnie na to powiedział: „Bez poł litra nie rozbieriosz…”, ale w naszej lokalnej polityce domaniowskiej zdarzały się jeszcze bardziej zaskakujące rzeczy. Niespełna rok przed końcem kadencji zrejterował wójt, a radni przez wiele miesięcy nie byli w stanie wybrać nowego. Był też taki przewodniczący Rady Gminy, że w jednym tygodniu rezygnował z funkcji, a w drugim do niej powracał. W tej kadencji, która się teraz kończy, dwa razy w Wierzbnie wystarczyło wyrazić chęć kandydowania i od razu zostawało się radnym.   
    
- Ale w tym roku już tak nie będzie - akurat w Wierzbnie zapowiada się chyba najbardziej zacięta walka o mandaty radnych Rady Gminy.

- Trochę jest w tym także mojej zasługi, bo namówiłem kilka osób do startu w wyborach, co nie było rzeczą łatwą, bo to oznaczało przeciwstawienie się obecnemu wójtowi, dla którego mandaty z Wierzbna są bardzo ważne. On wystawia tam swoich najlepszych ludzi. Ja postawiłem na młodych - moi kandydaci w tym okręgu, to chłopaki w wieku 20 i 22 lat.

- Ale ogólnie za wielu tych kandydatów to pan nie ma. Na 12 gminnych okręgów, zarejestrował pan swoich dokładnie w połowie z nich.

- Odpowiadając żartobliwie powiedziałbym, że ważna jest jakość, a nie ilość. A tak na poważnie, to jest kilka przyczyn tej sytuacji. Pierwszą jest to, że generalnie ludzie lgną do władzy, więc temu, kto ją sprawuje, łatwiej jest przyciągać innych. Druga kwestia, to moja dość późno podjęta decyzja o starcie w wyborach na wójta.

- No właśnie, a co tak naprawdę spowodowało, że zdecydował się pan kandydować w wyborach wójta?

- Było kilka powodów. Najważniejszy to ten, że w pewnym momencie poczułem się oszukany przez Marka Chudego. Przez wiele lat byliśmy dobrymi kolegami. Współpracowałem z nim jako przedsiębiorca i jako społecznik. Przed dwoma laty pomagałem mu w kampanii antyreferendalnej. Przekonałem wiele osób, by nie szły głosować w sprawie odwołania wójta. Zasiadałem też w jednej z komisji, która liczyła głosy.
 

- Chce pan przez to powiedzieć, że w trakcie referendum były jakieś cuda przy urnie?

- Nie, nie! Nie o to chodzi! Po prostu w komisjach do spraw referendum zasiadali przedstawiciele komitetu referendalnego oraz reprezentanci wójta. Ja byłem w tej drugiej grupie ludzi.

- Wróćmy do motywów pańskiego startu w wyborach szefa gminy - głównym miało być oszustwo wójta. Na czym ono polegało?

- Marek Chudy ukrywał przede mną olbrzymie zadłużenie gminy. Z tego, co się zorientowałem, ono jest już na granicy dopuszczalnej prawem. Zaproponowałem Chudemu swoją pomoc, by z tego jakoś wyjść i nie dopuścić do bankructwa gminy, ale on ją odrzucił.

- A konkretnie jakiego typu pomoc pan zadeklarował?

- Mam kolegów, a nawet przyjaciół, w kilku warszawskich fundacjach. Mam też dobre relacje z jednym z wicemarszałków województwa dolnośląskiego. Wójt Chudy chwali się zdobyciem pieniędzy unijnych, a ja uważam, że to żaden sukces. To jest po prostu obowiązek, bo generalnie te pieniądze należą się gminom jak psu zupa. Problem w tym, że nie zawsze składane są dobrze przygotowane wnioski, co skutkuje ich odrzucaniem. Przy środkach z UE trzeba się legitymować dużym wkładem własnym, a taka mała i biedna gmina jak Domaniów ma z tym problemy. Uważam, że wójt powinien spojrzeć na problem nieco szerzej i odważniej, a tak trzeba zrobić, sięgając po pieniądze fundacji. Mam wszystkie niezbędne dokumenty, adresy i telefony kontaktowe. Wystarczy zadzwonić.

- Na ile wiarygodne są te fundacje, z którymi ma pan te dobre relacje?    

- Pierwsza z nich to „Fundacja Komunalna”, która ma bardzo mocno rozbudowany i zasobny finansowo „Fundusz inwestycji komunalnych”. Gminy mogą z niego korzystać na bardzo dobrych warunkach i bardzo korzystnych dla mieszkańców. Z tego źródła kilka lat temu wsparto kwotą 20 milionów zł budowę wrocławskiego aquaparku. To powinna być wystarczająca rekomendacja. Mam też kontakty z fundacją, działającą na rzecz osób wykluczonych społecznie, która specjalizuje się w budowie tanich osiedli socjalnych. Ciekawe jest to, że w realizacji takich budynków uczestniczą ich przyszli mieszkańcy. Wójt to kompletnie lekceważy, chociaż brak mieszkań dla ubogich mieszkańców gminy staje się coraz bardzie dotkliwy. Prędzej czy później nasz samorząd będzie musiał się zmierzyć z tym problemem.   

- Co się jeszcze panu nie podoba w działaniach wójta?

- Mam tu przed sobą waszą gazetę sprzed kilku tygodni, w którym opublikowano wywiad z panem Grzesikiem. Pełnomocnik wójta Chudego chwali się m.in. tym, że w całej gminie zmodernizowano oświetlenie placów i ulic. Tak naprawdę, to powymieniano tylko lampy.  Dziś jest wiele miejsc w gminie, w których po zmroku panują egipskie ciemności. Panowie Chudy i Grzesik, z których jeden mieszka w Oławie, a drugi w Jelczu-Laskowicach, mogą tego nie zauważać, bo z reguły opuszczają gminę około godziny 15.00. Mam też pewien pomysł na pozyskanie tańszej energii, poprzez przystąpienie do Komunalnej Grupy Zakupowej “Energia”.      
Druga rzecz, to rozgrywana wybitnie propagandowo budowa nowej hali sportowej. Ja też jestem jak najbardziej za tym, żeby ona powstała. Ale niedawno dowiedziałem się, że była już przyznana dotacja ponad 2,5 mln zł na rozpoczęcie inwestycji i pan wójt z tych pieniędzy nie skorzystał. Podobnie było ze środkami w wysokości 150 tys. zł, na zakup samochodu dla Ochotniczej Straży Pożarnej, których nie wykorzystano. Można je było przenieść na następny rok budżetowy, a wójt tego nie zrobił i one przepadły. Jeśli to prawda, to powinien za to odpowiedzieć.

- Domaniów to w dużym stopniu mieszkańcy wywodzący się z kresowej Uszni. Pan, zdaje się nie ma wschodnich korzeni, więc nie będzie panu łatwo rządzić w gminie, zdominowanej przez kresowiaków…

- To fakt, że moi rodzice nie pochodzą z Uszni. Ja sam urodziłem się w Oławie, ale od dziecka mieszkam w Piskorzówku. W różnych okresach różnie dzielono ludzi w tej gminie - na komunistów i niekomunistów, na tych z Uszni i na resztę, na tych z Wierzbna i na tych z Domaniowa, na wioski po lewej i po prawej stronie autostrady. Jestem zwolennikiem współpracy wszystkich mieszkańców i ich równych praw, niezależnie od tego, skąd pochodzą, gdzie mieszkają i co aktualnie robią. Będę chciał ich łączyć, m.in. poprzez sport i działalność harcerską.   

- Mieszka pan w Piskorzówku, który „politycznie” opanowali bracia Reszczyńscy. Adam jest radnym, Franciszek sołtysem, a Kazimierz organizował referendum w sprawie odwołania wójta. Czy zawrze pan z nimi sojusz w sprawie walki z Markiem Chudym?

- To mało prawdopodobne. To są kłótliwi ludzie i uważam, że raczej szkodzą ludziom niż im pomagają. Przykładem była sprawa budowy placu zabaw w naszej miejscowości. Sołtys i radny zupełnie zawalili sprawę. Dzięki moim zabiegom udało się jednak ten plac zabaw wybudować.

- Czym się pan będzie różnił od wójta Chudego? 

- Przede wszystkim będę uważniej słuchał mieszkańców. Będę też starał się być bardziej widocznym na zewnątrz - jako wójt będę aktywnie szukał inwestorów, bo to jedyna szansa, by ich pozyskać. Teraz pan wójt siedzi sobie w eleganckim gabinecie i czeka, aż oni sami przyjdą. Efekt jest widoczny na węźle autostradowym w Goszczynie. Kilka lat temu utworzono tam strefę gospodarczą, kilka osób czy firm zarobiło już spore pieniądze na handlu gruntami, ale do dziś żaden inwestor nie zaczął tam budowy. Zwrócę też większą uwagę na problem opieki zdrowotnej, która w naszej gminie jest kiepska i mieszkańcy narzekają na słaby dostęp nie tylko do specjalistów, ale także do lekarza rodzinnego.
Jestem zwolennikiem budowy fermy wiatrowej, bo uważam, że to jest korzystne dla gminy i dla rolników. Wójt Chudy tu niewiele pomagał inwestorowi. Mam też pewien pomysł na wybudowanie biogazowni, jako innego alternatywnego źródła energii. Jestem zwolennikiem ożywienia świetlic wiejskich. Teraz to praktycznie tylko domy weselne. Można uzyskać 85% środków ze źródeł unijnych na zakup komputerów wraz z dostępem do internetu i utworzyć w świetlicach małe centra edukacyjne, z których mieszkańcy mogliby bezpłatnie korzystać i podnosić swoje kwalifikacje. 

- Proszę jeszcze na koniec powiedzieć o sobie parę słów.

- Jestem żonaty, mam 44 lata i dwóch synów. Mam średnie wykształcenie - skończyłem Technikum Rolnicze w Krzyżowicach. Od kilku lat prowadzę działalność gospodarczą - mam dwa sklepy spożywcze i lokal gastronomiczny. Jestem też współwłaścicielem gospodarstwa rolnego.

- Doświadczenie samorządowe jednak niewielkie…

- Byłem radnym Rady Gminy Domaniów w latach 1998 - 2002. Potem dwa razy walczyłem o mandat radnego powiatowego, ale zabrakło mi trochę głosów, by odnieść sukces. Ogólnie mam bardzo dobre relacje z wieloma mieszkańcami gminy. Grywam w piłkę w drużynie oldbojów. Często w sklepie zastępuję którąś z pracownic i wtedy słucham narzekań mieszkańców gminy, więc dokładnie wiem, co ich boli...              

- Dziękuję za rozmowę.

Tekst i fot.:

Krzysztof A. Trybulski

[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama