Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 17 października 2026 05:15
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Wojciechowski nadal rządzi

Podziel się
Oceń

Wrocławski Sąd Okręgowy w piątek 10 września uchylił uchwałę Rady Gminy Oława z 3 lipca ubiegłego roku, w sprawie wygaszenia Ryszardowi Wojciechowskiemu mandatu wójta

Jak pamiętamy, wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 16 czerwca 2009 wójt gminy Oława Ryszard Wojciechowski został prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego. Chodziło o to, że jesienią 2006, na kilka tygodni przed wyborem na funkcję szefa gminy, jeszcze jako nauczyciel kultury fizycznej w bystrzyckim Zespole Szkół, posłużył się sfałszowanym dyplomem ukończenia studiów licencjackich na wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego.

Zgodnie z prawem osoby karane za takie przestępstwo nie mają prawa wybieralności. Wskutek utraty tego prawa następuje wygaśnięcie mandatu wójta. Stwierdza to uchwałą rada gminy, najpóźniej po upływie miesiąca od dnia wystąpienia przesłanek wygaśnięcia mandatu.

Na sesji 3 lipca ubiegłego roku Rada Gminy Oława podjęła uchwałę w sprawie wygaśnięcia mandatu wójta Ryszarda Wojciechowskiego.

Zgodnie z zapisami ustawy o bezpośrednim wyborze wójta - od uchwały rady gminy o wygaśnięciu mandatu wójtowi, którego uchwała dotyczy, przysługuje odwołanie do właściwego sądu okręgowego w terminie 7 dni od dnia jej doręczenia. Ryszard Wojciechowski skorzystał z tego prawa i na początku sierpnia 2009 złożył odwołanie do sądu okręgowego. Twierdził, że z obiektywnych powodów nie mógł uczestniczyć w lipcowej sesji, i tym samym złożyć przed Radą przysługujących mu wyjaśnień. Mimo to sesję zorganizowano i podjęto uchwałę.
Wygaśnięcie mandatu wójta powinno nastąpić z dniem wydania przez sąd prawomocnego orzeczenia oddalającego odwołanie. Chociaż sąd powinien rozpatrzyć skargę wójta w ciągu 30 dni, to z powodów różnych trików prawnych, stosowanych przez Wojciechowskiego i jego obrońcę, wrocławski Sąd Okręgowy rozpatrzył zażalenie dopiero 10 września tego roku.
Na rozprawie stawił się tym razem w pełni zdrowy Ryszard Wojciechowski. Nie towarzyszył mu obrońca, nie było także przedstawiciela Rady Gminy Oława. Sąd obradował w trzyosobowym składzie, pod przewodnictwem Anny Stańczyk. Na wstępie dopuścił dowód w postaci protokołu z sesji Rady Gminy, na której podejmowano decyzję o pozbawieniu Wojciechowskiego mandatu wójta gminy. Potem wysłuchał wyjaśnień szefa gminy. Ryszard Wojciechowski podtrzymał swój wniosek o uchylenie uchwały z 3 lipca 2009, a argumentował to tym, że uniemożliwiono mu wtedy złożenie wyjaśnień przed radnymi, do czego miał ustawowe prawo: - Miałem radnym dużo do powiedzenia, przede wszystkim chciałem wyjaśnić, że do posłużenia się sfałszowanym dyplomem zmusiła mnie dyrektorka szkoły. Okazało się, że wcale ten dyplom nie był mi potrzebny, bo jako nauczyciel mianowany - mimo braku wyższego wykształcenia - mogłem bez przeszkód nadal pracować w szkole, aż do emerytury. Nie odniosłem więc żadnej korzyści z powodu tego, że ten fałszywy dyplom znalazł się w mojej szkolnej teczce osobowej...
Sąd przychylił się do wniosku wójta, uznając, że Rada Gminy nie wypełniła wymogu formalnego, jakim był obowiązek wysłuchania jego wyjaśnień. Szef gminy dzień przed sesją dostarczył zaświadczenie lekarskie, z którego wynikało, że nie może w niej uczestniczyć. Mimo to sesję zorganizowano, bo jak zeznał przed sądem Wojciechowski, powołując się na wypowiedź przewodniczącego Rady Gminy Dariusza Witkowskiego, „radni chcieli jak najszybciej wyruszyć na wakacje”.
- Skoro nikt z władz gminy nie kwestionował zasadności zwolnienia lekarskiego, jakie przedstawił Ryszard Wojciechowski, to należało uznać jego nieobecność na sesji za usprawiedliwioną i nie podejmować uchwały - mówiła uzasadniając rozstrzygnięcie sędzia Anna Stańczyk. Odrzuciła też argumentację przewodniczącego Rady Gminy, który w odpowiedzi na pozew stwierdził, że wójt mógł złożyć wyjaśnienia na piśmie, ale nie skorzystał z tej możliwości: - Trzeba przyjąć, że skoro był chory, to mógł mieć problemy ze świadomy myśleniem, i tym samym nie mógł redagować sensownych pism...  
*
O tym co dalej ze sprawą wójta Wojciechowskiego - szerzej w czwartkowym papierowym wydaniu „GP-WO” z 16 września. Zapraszamy do lektury!  
 
Tekst o fot.:
Krzysztof A. Trybulski
 
 
 
 
 

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z Owczar Treść komentarza: MPZP jest z 2014 roku, gdzie NIS i ich nowa koleżanka ex-posłanka byli przez 12 lat? Co radni NIS robili od maja 2024 r. mając większość w radzie? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 22:03 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Marik Treść komentarza: Akurat tutaj muszę się z Tobą nie zgodzić. MPZP jest z 2014 roku, uchwalone bez żadnych uwag. Ludzie mieli 12 lat żeby go zmienić jak nie chcieli tam wiatraków, to są 3 kadencje, w trakcie których funkcję wójta sprawowały 3 różne osoby. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 21:55 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Dobrze się czujesz? Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:10 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Rock Treść komentarza: Radni i sołtysi są zobowiązani do regularnego przeglądania i czytania obwieszczeń, zamieszczonych na stronie BIP Gminy Oława. Skoro był uchwalony MPZP, to Radni wyrazili zgodę na budowę OZE. Również Ci z Oleśnicy Małej, Owczar, Chwalibożyc, Osieka....Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagane ustawami wymagania to te wiatraki powstaną. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 20:04 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Gocha ze Zwierzyńca Treść komentarza: Festiwal spychologii. Kto naprawdę zawinił w Oławie? Analizując wiatrakową aferę w gminie Oława, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym, urzędniczym gridlockiem, w którym każdy umywa ręce. Jednak w gąszczu pism, procedur i wzajemnych oskarżeń, wina rozkłada się bardzo konkretnie. Kto zawiódł? Główny winowajca: Urząd Gminy i Wójt (Wina ewidentna) Pełną i bezpośrednią odpowiedzialność za odcięcie mieszkańców od informacji ponosi Urząd Gminy Oława na czele z wójtem Arturem Piotrowskim. • Tłumaczenie, że pismo z RDOŚ nie zawierało listy miejscowości, jest kuriozalne. Urzędnicy referatu planowania przestrzennego doskonale wiedzieli, gdzie TK WIND chce stawiać turbiny – wniosek inwestora leżał w urzędzie od ponad roku (od sierpnia 2023 r.). • Zasłanianie się „błędem ludzkim” to unikanie odpowiedzialności politycznej i menedżerskiej. Wójt odpowiada za organizację pracy urzędu. Jeśli podlegli mu pracownicy nie potrafią skojarzyć, że budowa 9 gigantycznych turbin dotyczy konkretnych sołectw, i nie potrafią wysłać jednego e-maila do sołtysów, to mamy do czynienia z głęboką niewydolnością systemową. Gmina zastosowała tzw. "złośliwą zgodność z przepisami" – wrzuciła dokument do BIP-u i uznała, że ma święty spokój. To rażące zaniedbanie i lekceważenie własnych mieszkańców. Współwinny: RDOŚ we Wrocławiu (Wina proceduralna) Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska również nie jest bez winy. Choć formalnie dopełniła procedur, wysyłając pismo elektroniczne, to jej działanie pokazuje bezduszność aparatu urzędniczego. • RDOŚ poprosił o ogłoszenie sprawy w sposób „zwyczajowo przyjęty”, ale sam nie pofatygował się, by precyzyjnie wskazać, o które wsie chodzi, działając po linii najmniejszego oporu. • Co więcej, instytucja ta ograniczyła własne obwieszczenia do swojego BIP-u. Obietnice o publikacji w prasie okazały się fikcją w skali lokalnej. RDOŚ potraktował udział społeczeństwa jako uciążliwy obowiązek do „odhaczenia” w tabelce, a nie realny element procesu decyzyjnego. Inwestor (TK WIND): Działanie w cieniu Firma TK WIND działała zgodnie ze swoim interesem ekonomicznym. Złożyła wniosek w 2023 roku i czekała na bieg spraw. Dla inwestora brak rozgłosu to idealne warunki – im mniej uwag mieszkańców, tym szybsza i łatwiejsza ścieżka do uzyskania decyzji środowiskowej. Choć trudno winić biznes za to, że nie robi wokół siebie hałasu, to jawne ignorowanie negatywnej opinii Sanepidu z lipca świadczy o tym, że inwestor liczył na przepchnięcie projektu kolanem, bez oglądania się na koszty społeczne. Podsumowanie: Urzędniczy mur kontra obywatele W tej układance bezbłędnie zadziałał tylko jeden element: mieszkańcy, sołtysi i lokalni aktywiści. Ludzie, którzy zostali zmuszeni do biegania od drzwi do drzwi i wyręczania opłacanych z ich podatków urzędników. Winny jest system zarządzania w gminie, który przedkłada biurokratyczny spokój nad transparentność. Przeprosiny wójta będą coś warte tylko wtedy, gdy pociągnie on do odpowiedzialności winnych urzędników, a wywalczony (miejmy nadzieję) nowy termin RDOŚ zostanie wykorzystany do realnej, otwartej debaty z mieszkańcami. Na ten moment gmina Oława dostała czerwoną kartkę z lekcji pod tytułem „Samorządność”. Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:26 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Panie Wieśku, nikt tu nie postuluje powrotu do średniowiecza ani wypasu krów, a mylenie walki o transparentność z „fobią na rozwój” to głębokie nieporozumienie. Rozwój gminy i nowoczesne technologie – w tym odnawialne źródła energii – są potrzebne, ale nie mogą być wprowadzane metodą faktów dokonanych i za plecami mieszkańców. W tej sprawie kluczowym problemem nie jest sam fakt budowy wiatraków, ale to, jak potraktowano ludzi Data dodania komentarza: 16.10.2026, 19:21 Źródło komentarza: Dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to... pocztą pantoflową
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama