Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 stycznia 2026 18:41
ZOBACZ:
Reklama BMM
Reklama Jaśnikowski

Pierwsza miłość nie rdzewieje

Z księdzem Kacprem Radzkim, który był przez dwa lata wikariuszem w parafii Świętych Ap. Piotra i Pawła, rozmawiamy o tym, czy nie żal odchodzić z Oławy, jakie będzie miał wspomnienia związane z miastem i czy trudno było dostosować się do kościelnych struktur człowiekowi z mocnym charakterem i własnymi zainteresowaniami
Podziel się
Oceń

Oława/Wrocław
Rozmowa 
z kapłanem

- Jeszcze się ksiądz do końca nie zadomowił na dobre w Oławie, a już kolejne wyzwanie, być może początek kariery naukowej. Nie żal odchodzić?
- Żal. Decydując się na kapłaństwo, wybrałem również taki styl życia. Jednak samo podjęcie decyzji nie zmienia w człowieku jego zdolności do przyzwyczajeń, przywiązań i sentymentów. Polubiłem Oławę. Potrzebuję zawsze około dwóch lat, by przyzwyczaić się do nowych warunków, więc w Oławie taki proces właśnie się dokonał. W momencie mojego „osadzenia się” tutaj, trzeba iść dalej. Staram się jednak, by to zdarzenie nie wzbudzało we mnie większych emocji - traktuję moje odejście jako naturalny element kapłańskiego życia. Mimo wszystko żal. Wyzwania lubię, choć rozpoczęcia studiów doktoranckich nie nazywałbym początkiem kariery. Mam pewne doświadczenia w zakresie pedagogiki oraz skończone studia w tym kierunku. Chętnie pogłębię wiedzę w tym zakresie oraz równie chętnie podzielę się nią z innymi.

- Choć praca duszpasterska nie była długa, to na pewno bardzo intensywna. Nie lubiąc stać w miejscu, wszędzie było księdza pełno przez te dwa lata.
- Nie do mnie należy ocena, czy moje duszpasterskie poczynania należały do intensywnych. Rzeczywiście nie lubię stania w miejscu. Jestem raczej człowiekiem aktywnym. Nie twierdzę też, że wszędzie było mnie pełno, choć muszę się zgodzić z tym, że starałem się zagospodarować i wypełnić każdy obszar, który stwarzał mi takie możliwości.

- Podczas naszej pierwszej rozmowy, trzy miesiące po święceniach, mówił ksiądz, że powołanie nie dawało spokoju i było stanem wewnętrznego napięcia, które nie pozwala spać, jeżeli się go nie wypełni. Czy teraz, po dwuletnim doświadczeniu, coś się zmieniło? 
- Mój ulubiony święty, Augustyn z Hippony, mawiał, że niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu. Nieustannie odkrywam w sobie, ponawiane każdego dnia przez Boga, wołanie do pójścia za Nim. Każdego dnia, ze swojej strony potwierdzam mój wybór. Mam wewnętrzny spokój, który powoduje świadomość właściwego wyboru. Jestem zdecydowanie przekonany, że kapłaństwo to moja droga życiowa, w tym względzie jestem spokojny. Napięcie powoduje przynaglenie do niesienia sobą Chrystusa, przy każdej nadarzającej się okazji.

- Czy osobie z mocnym charakterem, własnym zdaniem i sporym doświadczeniem nie było trudno dostosować się do hierarchicznej struktury kościoła?
- Mężczyźni dobrze poruszają się w strukturach hierarchicznie pionowych. Byłbym jednak nieszczery, gdybym powiedział, że nie sprawia mi to żadnych trudności. Przyjęcie takiego typu podporządkowania nie jest decyzją trudną. Trudności powodują konsekwencje wynikające z funkcjonowania w takiej strukturze. Odczuwam niedogodności wynikające ze zobowiązań posłuszeństwa przełożonym. Myślę jednak, że podporządkowanie się, nawet przy mocnym charakterze i własnym zdaniu, doskonali człowieka.

- Jak w ciągu tych dwóch lat wyglądała weryfikacja ideałów z rzeczywistością? Czy tak właśnie wyobrażał sobie ksiądz kapłańskie życie?
- Na szczęście nie miałem zbyt wygórowanych ideałów, przynajmniej tak uważam. Osadzanie mojej wizji kapłaństwa w realiach nie było specjalnie drastyczne ani bolesne. Owszem, wiele wyobrażeń uległo urealnieniu, ale nie był to proces szokowy. Kapłaństwo wyobrażałem sobie mniej więcej w taki sposób, w jaki przyszło mi je realizować.

- Nie czuł ksiądz dezaprobaty ze strony kościelnych i seminaryjnych władz? Na tle kleryków wyróżniał się Kacper Radzki praktycznie wszystkim: w momencie święceń miał 32 lata, bagaż doświadczeń, był niezależny i miał własne zainteresowania. Jeszcze to jiu-jitsu, sztuka walki, która nie wszystkim kapłanom się podoba.
- Dezaprobatę dotyczącą moich postaw, zachowań czy zainteresowań, odczuwałem nieraz i pewnie jeszcze nieraz odczuję. Myślę, że to jest normalne. Uważam również, że nie byłem aż tak wyróżniającym się klerykiem. Każdy z przystępujących do święceń jest na swój sposób inny i każdy wnosi swój bagaż doświadczeń. Możliwe, że moje były bardziej spektakularne i przez to bardziej mi się przyglądano. Swoje życiowe doświadczenie cenię sobie najbardziej. Fakt późnego przyjęcia święceń wiązał się z dłuższym czasem spędzonym poza kapłańskim życiem. Doświadczenie to daje mi spory wachlarz poznawczy dotyczący ludzkich sytuacji i problemów, których znajomość przydaje się bardzo w kapłaństwie. Sztuki walki i zainteresowanie filozofią wschodu stanowią tylko dodatek w moim życiu. Mogą budzić kontrowersje. Wschód ze swoją kulturą stanowi wielkie wyzwanie dla zachodniego chrześcijaństwa. Jest to bardzo obszerny temat, którego nie wyczerpie jedno pytanie. Stanowi to przedmiot mojej refleksji, również naukowej. Chciałbym, aby ona choć w niewielkim stopniu przyczyniła się do zgłębienia tego tematu.

- Jednak udowodnił ksiądz niektórym niedowiarkom i sceptykom, że można skutecznie zamieniać sutannę na kimono i to w niczym nie przeszkadza w pełnieniu duszpasterskich obowiązków.
- Jestem przede wszystkim katolickim księdzem. Jest to moje główne zadanie i nadrzędna treść życia. To pracy kapłańskiej podporządkowane są moje treningi i nie zamierzam zmieniać tego porządku. Nie zamierzałem też nikomu niczego udowadniać - jest to kwestia mojego sumienia.

- Co dalej z inicjatywami, które ksiądz rozpoczął lub do nich dołączył, np. zajęciami z jiu-jitsu, spotkaniami z harcerzami, których jest ksiądz kapelanem, czy kursem „Alfa”?
- Nie ma ludzi niezastąpionych. Te inicjatywy nie wymagają mojej ciągłej obecności. Niektóre prowadziłem w ten sposób, aby nie unicestwiło ich moje odejście. Mam nadzieję, że tak się stanie. Mogę jednak obiecać, że gdzie tylko będę mógł, tam zawsze pomogę.

- Czy Oława będzie się księdzu kojarzyć z czymś więcej niż tylko z pierwszą parafią w duszpasterskiej drodze?
- O pierwszej parafii mówi się, że jest pierwszą miłością. O pierwszej miłości natomiast, że nigdy nie rdzewieje. Mimo różnych, niekiedy ciężkich prób, jakimi uraczyło mnie to miasto, prawdziwie pokochałem Oławę i tak już zostanie.

Malwina Gadawa
[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: BarbieTreść komentarza: Ile już makabrycznych zdarzeń nad stawem w Jelczu. Morderstwa, gwałty, pobicia , wandalizm itp. czarny niechlubny punkt, a powinien być ostoja spokoju, ładu i wypoczynku. Włodarze niech przemyślą nad zmianą wizerunku. Współczuję mieszkańcom bałbym się tam mieszkać.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 17:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: **Treść komentarza: Powinni takim dawać 20 lat więzienia. Tyle że jak wyjdzie to czeka go bezdomność.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:39Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: Bajlando1312Treść komentarza: Niezłe KWIATKI :] Wreszcie debila zatrzymano...Data dodania komentarza: 27.01.2026, 16:23Źródło komentarza: Nie reagował na sygnały do zatrzymania, uciekał przed policyjnym patrolemAutor komentarza: cześTreść komentarza: HAHAHAHAAHAH :DData dodania komentarza: 27.01.2026, 14:14Źródło komentarza: Ocena od hakera i zaproszenie na... "bal z prostytutkami"Autor komentarza: abuTreść komentarza: Indoktrynacja od najmłodszych lat . Planeta płonie....Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:20Źródło komentarza: Młodzi naukowcy z Marcinkowic w Międzynarodowym konkursie Climate Detectives!Autor komentarza: JelczTreść komentarza: Może w końcu Policja zacznie działania prewencyjne: zacznie sprawdzać wszelkie noclegownie gdzie są cudzoziemcy, reagować na łamanie prawa od tego drobnego za zaśmiecanie poprzez picie alkoholu w miejscach publicznych , nieustanny hałas tak uciazliwy , kontrolę jeżdzacych wraków, napitychh rowerzystów. Przejdzie się po po dzielnicy Jelcz i zauważy to co powinna. Dzielnicowy to Yeti.Data dodania komentarza: 27.01.2026, 11:18Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe fakty
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama