Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 01:02
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Nie jestem politycznym skoczkiem

Z Witoldem Niemirowskim, radnym oławskiej Rady Miejskiej, nowym członkiem klubu BBS, rozmawia Krzysztof Andrzej Trybulski
Podziel się
Oceń

- Przeflancowany, skoczek, polityczny kameleon - zna pan takie określenia?

- Znam, znam i zapewne chodzi o to, że kilka dni temu zdecydowałem się wstąpić do Bezpartyjnego Bloku Samorządowego. Dlaczego to zrobiłem? Jednym zdaniem nie da się odpowiedzieć na to pytanie, a tak właśnie mało rzetelnie próbował to za mnie zrobić redaktor Kryspin Matusewicz w swoim felietoniku, opublikowanym niedawno na łamach „GP-WO”. Od początku lat 90. ubiegłego wieku zacząłem działalność społeczną w kolejowej „Solidarności”. Później, gdy „Solidarność” przeobraziła się ze związku zawodowego w partię AWS, przeszedłem do Związku Zawodowego Kolejarzy, w którym byłem do końca pracy w Polskich Kolejach Państwowych. W 1998 kandydowałem skutecznie do Rady Miejskiej ze stowarzyszenia ponadpartyjnego „Pomost” i jestem w nim do dziś. W tamtej kadencji, po namowie radnych z klubu SLD i mojego wspaniałego teścia Tadeusza Rosoła, w 1999 roku postanowiłem przystąpić do klubu radnych SLD, a w 2001 do partii SLD, ugrupowania lewicowego, które zawsze miało na celu dobro zwykłego człowieka. Przynajmniej wtedy tak myślałem. W styczniu 2008, po długich namysłach, postanowiłem opuścić szeregi partyjne, w związku ze zbyt małymi zmianami w SLD. Czekałem na dużo większe, bo partia ta bardziej przejmowała się swoimi „baronami” czy „bosami”, niż zwykłymi ludźmi...

- I zaczął pan wtedy spoglądać w stronę Bezpartyjnego Bloku Samorządowego...

- Nie tak szybko i nie od razu, choć rzeczywiście chyba w tym momencie definitywnie przekonałem się, że system partyjny w tak małych miejscowościach się nie sprawdza. Tu powinny działać lokalne stowarzyszenia, właśnie takie jak Bezpartyjny Blok Samorządowy, które ponad podziałami starają się przejmować i sprawować władzę, żeby zmieniać miasto. Stwierdziłem, że będąc w klubie LiD, opozycyjnym do rządzącej koalicji BBS i PO, niewiele mogę zdziałać na rzecz realizacji mojego programu wyborczego, nastawionego na poprawę życia naszych mieszkańców. Dlatego właśnie, po długich rozmowach z burmistrzem Franciszkiem Październikiem, postanowiłem wstąpić do bezpartyjnego stowarzyszenia, jakim jest BBS, a od 30 kwietnia - także do klubu radnych BBS. Tak więc widać, że nie skaczę po partiach czy stowarzyszeniach, ponieważ dalej jestem w „Pomoście”, a oprócz tego działam w BBS, LOK i w stowarzyszeniu zarządców nieruchomości „Doszan”. Nie ma u nas zakazu społecznej pracy w wielu stowarzyszeniach. Gdybym rzeczywiście, tak jak pan sugeruje, przyjął postawę koniunkturalną, to przeszedłbym nie do BBS, tylko do Platformy Obywatelskiej. Mam już jednak dość wszelkich partii politycznych, które dbają wyłącznie o swoje interesy...

- A skąd ta nagła miłość do  burmistrza Października, którego przez ponad dwa lata mocno pan krytykował?

- W 2006 roku kandydowałem na burmistrza i po przegranych wyborach rzeczywiście przeszedłem do mocnej opozycji w stosunku do Franciszka Października. Z pewnej perspektywy czasowej widzę teraz, że był to efekt odreagowania na porażkę wyborczą. Wyznając zasadę, że „zgoda buduje, a niezgoda rujnuje” zrozumiałem, że samą krytyką daleko się nie zajedzie. Postanowiłem więc wspomagać mądre decyzje burmistrza, a to, co mi się nie podobało, nadal wytykać, ale w sposób rzeczowy i konstruktywny. Należy też pamiętać, że w poprzedniej kadencji miejskiego samorządu przez pełne 4 lata bardzo dobrze ze sobą współpracowaliśmy. Razem przeprowadziliśmy reformę OZGKiM, a dziś świetnie widać, że był to strzał w dziesiątkę. Wyremontowano bardzo dużo budynków wspólnotowych i komunalnych, uporządkowano gospodarkę śmieciową, zieleń, remontuje się coraz więcej dróg. Na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia, ale zrozumiałem, że tylko wspólną pracą możemy poprawić życie mieszkańców. W niektórych kwestiach mam inne zdanie, jednak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać normalnie, na argumenty, to na pewno zaowocuje w przyszłości. Cenię doświadczenie burmistrza Października, które pokazuje, że Oława zmienia się na korzyść, chociaż może w niektórych rejonach zbyt wolno, jak np. w centrum miasta. Wierzę także, iż moja dobra współpraca z oławską młodzieżą wpłynie na to, że i BBS, i burmistrz, jeszcze bardziej otworzą się na jej problemy. Zapewniam, że działając w BBS, nie będę kolejną „sztuką” w Radzie Miejskiej do biernego popierania burmistrza i rządzącej koalicji. Zawsze będę publicznie mówił o błędach, bądź prezentował inne rozwiązania dla wspólnego dobra. Wierzę, że na tym wszyscy skorzystają - i BBS, i ja, a przede wszystkim mieszkańcy. Bo to oni są najważniejsi. Proszę porównać nasze programy wyborcze, są one w 90 procentach tożsame. To jeszcze jeden dowód, że lepiej współpracować niż walczyć ze sobą...

- A na czym ma polegać ta pańska osobista korzyść ze współpracy z burmistrzem  Październikiem? Czyżby obiecał panu jakieś ważne stanowisko, np. funkcję swojego zastępcy?

- Burmistrz obiecał mi jedno - że będziemy wszelkie nasze pomysły wspólnie omawiać i wybierać jak najlepsze rozwiązania. A pomysły te, to nic innego, jak elementy programu wyborczego z 2002 roku - zarówno Franciszka Października, jak i Witolda Niemirowskiego. O posadach nie rozmawialiśmy, ponieważ mam pracę we Wrocławiu i bardzo ją sobie chwalę. A co będzie za rok, po wyborach, to życie pokaże... 

- Wynika z tego, że jesienią 2010, w kolejnych wyborach samorządowych, nie będzie pan kandydował ponownie na burmistrza. Zrezygnował pan także z tworzenia nowego stowarzyszenia lokalnego, konkurencyjnego wobec BBS...

- W wyborach z jesieni 2002 mieszkańcy Oławy nie życzyli sobie, żebym ich reprezentował na stanowisku burmistrza. Uznałem więc, że nie należy drugi raz wchodzić do tej samej rzeki i ponownie walczyć z Franciszkiem Październikiem. Wygrał wtedy lepszy i teraz uważam, że był to dobry wybór, bo Oława zmienia się zdecydowanie na lepsze. Może zbyt wolno w niektórych dziedzinach życia, ale na tym właśnie będzie polegała moja rola w BBS, żeby to zmieniać. Był czas, że rzeczywiście myślałem o stworzeniu czegoś typu „BBS-bis”, jednak zauważyłem, że ludzie boją się nowości. Uznałem, że lepiej będzie coś wspólnie poprawiać niż budować od podstaw. Dlatego postawiłem na sprawdzone lokalne stowarzyszenie, zamiast na którąś z partii politycznych, które ze sobą walczą kosztem zwykłych ludzi. Wstąpiłem więc do Bezpartyjnego Bloku Samorządowego i wierzę, że uczyni to też wiele innych osób, które popierają moje poglądy. Wierzę też, że w 2010 roku BBS wspólnie z burmistrzem Październikiem wystawi mocną reprezentację do wyborów i zdecydowanie je wygra. A wtedy wygra także Oława...
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama