Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 19:30
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Daniel: - Irek był bardzo brutalny

- Po północy pocałowała mnie, bo wcześniej byliśmy parą - tak zeznawał dziś przed sądem Daniel K. (41 lat), który przed tamtym sylwestrem z 1996 roku na 1997 był chłopakiem Małgosi
Podziel się
Oceń

- Robiliśmy tego sylwestra u kolegi, a po północy pobiegliśmy do Miłoszyc na tamtą dyskotekę, było bardzo zimno - zeznawał Daniel K. - Byliśmy już wtedy pod wpływem alkoholu. Gdy zobaczyliśmy Gosię i koleżankę, ona rzuciła mi się w objęcia, pocałowała mnie. Potem zniknęła mi z oczu.

Świadek pamiętał, że po tamtym sylwestrze, już na peronie, w drodze powrotnej do domu, któraś z koleżanek trzymała w rękach kurtkę Gosi, ale nie zareagował.

- Ona poszła na tego sylwestra z Iwoną, nie ze mną - tłumaczył brak zainteresowania taką sytuacją.

Sąd odczytał świadkowi jego poprzednie zeznania. Wynikało z nich, że gdy tuż po północy zobaczył Gośkę, była bardzo wesoła, ale chwiała się na nogach.

- Dzień wcześniej spotkaliśmy się z Gośką i innymi dziewczynami u kolegi - zeznawał Daniel K. - Chcieliśmy namówić je na imprezę u Grześka, ale one wolały iść na dyskotekę. Gośka powiedziała, że będzie na niej kuzyn Irek.

Nie wiadomo, kogo miała na myśli, bo w rzeczywistości Małgorzata kuzyna o takim imieniu nie miała.

Z zeznań świadka wynika, że chodził z Gośką parę tygodni pod koniec 1996 roku. Wcześniej nie znał jej rodziców, nawet nie był u niej w domu: - Skarżyła się na rodziców, że nie pozwalają jej chodzić na dyskoteki - mówił. - Nie współżyliśmy seksualnie. Dała mi kiedyś w prezencie dezodorant, to się pocałowaliśmy, ale współżycia nie było. Nawet nie bardzo trzymaliśmy się za ręce, bo się wstydziła. Jak chodziła ze mną, to nie piła alkoholu. Zrobiło mi się przykro, że nie chciała mi powiedzieć, że chce ze mną zerwać. Oboje mieliśmy do siebie pretensje, potem się przeprosiliśmy i chciałem z nią znów chodzić, ale z naszej rozmowy wynikało, że ona nie chce. Zrozumiałem, że jest jakaś bariera. Nie mówiła, że ma jakiegoś innego chłopaka. Gośka lubiła mówić, ale nie o wszystkim. Nie była bogata, ale dbała o swój wygląd. Nie była zakompleksiona, potrafiła nawiązywać kontakty z innymi. Wydaje mi się, że po rozstaniu ze mną już nie miała chłopaka. Gdy się potem spotykaliśmy, traktowaliśmy się po przyjacielsku, ale na dyskotece nie tańczyliśmy razem. Gdy składała mi życzenia, śmiała się, zachowywała się normalnie. Gdy po pięciu minutach wróciłem do sali, Gośki już nie było. Iwona nawet martwiła się, gdzie ona jest, ale już jej więcej nie widziałem. 1 stycznia Grzesiek zadzwonił do koleżanki i dowiedział się, że Gośka prawdopodobnie nie żyje. Dziewczyna była wstrząśnięta. Załamałem się, jednak nie obwiniałem się za to, że nie zaopiekowałem się pijaną dziewczyną.

W jednym z zeznań, jakie odczytano świadkowi, był fragment o tym, że gdy Gośka siedziała u kolegi na kolanach, podszedł do niej Ireneusz M. i powiedział, że jest jej kuzynem, i żeby nikt jej nic złego nie zrobił. Pamiętał też, że były powtarzane wielokrotnie informacje, że syn miejscowego przedsiębiorcy jest winien gwałtu i śmierci Gosi, ale policja go kryje, i że ktoś daje w tej sprawie łapówki, aby sprawę zatuszować.

Daniel K. odpowiadał dziś w sądzie także na pytania, dotyczące oskarżonych.

- Gdy dowiedziałem się, że Norbert jest oskarżony, to bardzo się zdziwiłem - mówił. - Bo ja też należałem do OSP, nie znałem go ze złej strony. A o Ireneuszu M. dowiedziałem się, że kobiety uciekały od niego, bo Irek był bardzo brutalny w trakcie aktu seksualnego. Nie pamiętam, skąd to wiem, kto mi o tym opowiedział. W trakcie spożywania alkoholu ktoś musiał mi o tym powiedzieć.

Na pytanie obrońcy Ireneusza M., czy na pewno to usłyszał, a nie sobie wymyślił, padła odpowiedź twierdząca: - Zapamiętałem, bo musiałem usłyszeć, ale nie wymyśliłem sobie. Słyszałem na 100%, to na pewno dotyczyło Irka M.

Ten sam fragment zeznań drążył oskarżony Ireneusz M.

- Świadek zeznał, że na melinie u siebie w domu usłyszał, że ja byłem brutalny w kontaktach z kobietami - mówił. - Jakie to były dziewczyny?

- Nie pamiętam.

- Czy świadek wie, z jakimi dziewczynami współżyłem?

- Nie wiem.

- Czy to nie jest tak, że przeczytał to świadek w "Powiatowej" i sobie dopowiedział?

- Nie czytam gazet.

Dziś Daniel K. ponownie potwierdzał, że przed dyskoteką Gośka mówiła mu, że na sylwestrowej imprezie ma być jakiś jej kuzyn Irek: - Jeśli wtedy tak zeznałem, to tak było - mówił.

(ck)


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: * Treść komentarza: No fakt. Okręgi jednomandatowe to jest lek na te układy partyjne i układziki. Powinien być jeszcze jakiś bardziej uproszony system referendum, w sprawie odwołania wójta i burmistrza, oraz jakąś formę odwołania leniwego posła lub senatora. Ale jak na razie to taka „polityczna mrzonka”. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 19:18 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK”
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama