Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 06:34
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

A zapomnieć nie można...

Archiwalny wywiad z Rubinem Szajerem - fragmenty. Głos Jelcza 1-15 sierpnia 1997.
  • Źródło: Lokalna Grupa Zwiadowców Historii
A zapomnieć nie można...

Autor: Piotr Kutela

Podziel się
Oceń

Na początku lipca 1997 roku Rubin Szajer odwiedził Jelcz.

Urodzony w Kłobucku w 1926 roku, obecnie zamieszkały w USA, w Baltimore. Jako szesnastolatek,12 kwietnia 1942 trafił do filii Gross Rosen - AL Fünfteichen.

Przebywał tutaj do końca 1944 roku. Pracował przy usypywaniu wzniesienia, na którym zbudowano fabrykę. Pchał wózki z piaskiem. Kiedy opuszczał obóz, obiekty fabryki były już gotowe. Uczestniczył w marszu śmierci do Bergen Belzen. Tam 15 kwietnia 1945 odzyskał wolność.

Do dzisiaj nie jest w stanie wyzwolić się ze wspomnień okrucieństwa tamtych lat. Z całej rodziny zabrano go pierwszego. Płakał jak każde dziecko, miał tylko 16 lat. Młodszych nie zabierali.

W obozie musiał oddać swoje ubranie. W zamian dostał obozowe łachy, drewniaki, koc. Żadnej pościeli. Więźniowie spali w barakach na siennikach wypełnionych słomą. Każdy dzień był taki sam bez względu na pogodę. Pobudka 4 rano. Godzinę później apel, liczenie i wymarsz do pracy. Zajmowało to następną godzinę.

Pracowali do godziny 18, z przerwą od 12 do 12.30. Cały dzień bez jedzenia i picia. Rano w obozie dostawali namiastkę kawy. To było całe śniadanie.

Od godz.18.00 do 19.00 - powrót do obozu.

Mieli pół godziny na mycie. Umywalnie były w jednym baraku. Nie było żadnego mydła ani ręczników. Po umyciu nie było czym się wytrzeć. Dlatego też w zimie w ogóle się nie mył, żeby ubranie nie przymarzało do ciała. Baraki nie były ogrzewane. W tej sytuacji wszy były czymś normalnym. A jak wszy, to i tyfus.

Wielu ludzi zmarło z tego powodu. Tysiące. W lecie było lepie j -można było się umyć bez konieczności wycierania. Po myciu dostawali kolacje. Był to jedyny posiłek w ciągu dnia. Kawałek chleba, trochę zupy, czasem końskie mięso.

Po zapadnięciu zmierzchu nie mogli wychodzić z baraków. Nie było toalet, tylko wiadra, które opróżniano rano.

Jak wytrzymał trzy lata w obozie? Czasem czuł się źle, ale ostatkiem sił szedł do pracy. Musiał iść, żeby przeżyć.

Co go skłoniło do odwiedzenia miejsca, w którym tyle wycierpiał?

Chciał się przekonać, czy w tym miejscu może może chodzić jako wolny człowiek.

Przebywanie  w obozie nie oznaczało tylko utraty wolności. W tamtym czasie stracił całą rodzinę, jemu również stale groziła śmierć. Teraz czuje, że nic mu tu nie grozi. Przed pierwszą wizytą w Jelczu 5 lat temu, w pięćdziesiątą rocznicę jego uwięzienia - odczuwał lęk.

Jest przekonany, że jego przeżyć i przeżyć współtowarzyszy niedoli nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić.

Marzenia?

Mam nadzieję, że już nikt nie doświadczy tego, co on. Dałby bardzo dużo, by znaleźć groby członków swojej rodziny.

Bardzo trudno jest żyć ze świadomością tego, co się kiedyś wydarzyło. A zapomnieć nie można....

*

Wyznania Rubina Sztajera notował Jerzy Smyk. Rodzinę Sztajerów przyjęła Elzbieta Szczęśniak.

Dziękuję Pani Bożenie za przekazanie mi archiwalnych wydań Głosu Jelcza, dzięki którym mogę dzielić się z Wami.

Zdjęcia z byłego terenu niemieckiego obozu pracy, który istniał w latach 1943-1945 w Miłoszycach, i z Izby Muzealnej Marki Jelcz - mojego autorstwa.



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama