Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 października 2026 20:08
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Byli tacy, co uciekli z jednym plecakiem, a mówili "nic nie chcemy"

Oława. Z Katarzyną Ferkaluk - która przez dwa miesiące wydawała dary uciekającym przed wojną - rozmawia Agnieszka Herba
Byli tacy, co uciekli z jednym plecakiem, a mówili "nic nie chcemy"
Katarzyna Ferkaluk jest szczęśliwa, że mogła uczestniczyć w pomocy dla uchodźców. Mówi, że to cenne doświadczenie

Autor: Fot. Agnieszka Herba

Podziel się
Oceń

- Punkt w Ośrodku Kultury otwarto dwa miesiące temu (właśnie zakończył działalność). Pani jest tutaj od początku?

- Od pierwszego marca. Byłam w pracy, wtedy się dowiedziałam, że Urząd Miejski otwiera taki punkt i w godzinach popołudniowych wraz z pracownikami urzędu i Ośrodka Kultury zaczęliśmy przygotowywać to miejsce.

- Pracuje pani w Urzędzie Miejskim?

- Tak. Pracuję jako podinspektor ds. kontroli wewnętrznej i nadzoru właścicielskiego.

- Punkt wydawania darów to inny świat. Przede wszystkim wolontariat. Trudno było przyzwyczaić się do nowego wyzwania?

- Od razu w to weszłam, bo było bardzo dużo pracy, ale to nie tylko ja - wszyscy pracownicy urzędu się angażowali, nie było wyjątków. 1 marca otworzyły się tutaj drzwi i była pusta sala, więc to wszystko, co nazbieraliśmy od momentu wybuchu wojny (chodzi o wszystkie akcje charytatywne, m.in. tę organizowaną w Rynku z ekipą HELP), to zaczęliśmy znosić, układać, sortować, sprawdzać terminowość żywności, bo niespodzianki też się zdarzały. Dary przynosiło bardzo dużo różnych ludzi.

- Widziałam w internecie na profilach organizatorów podobnych akcji w całej Polsce, że niektóre dary wręcz szokowały, bo były takie z datą 1986, czy z lat 90.

- U nas aż tak nie było. Co prawda zdarzała się pościel, nigdy nie używana, w oryginalnym opakowaniu, ale to była pościel, którą ja jeszcze pamiętam z czasów moich dziadków, taka z papierowymi guzikami. To były "nówki", tyle że z dawnych lat i wiadomo, że ten materiał po takim czasie leżenia już nie jest wytrzymały.

- Niezbyt się więc to nadawało, żeby przekazać potrzebującym. Co się z tym działo?

- Weryfikowaliśmy wszystko - ręczniki, pościele, koce, kołdry, poduszki. Ocenialiśmy to swoją miarą. Oczywiście nie było tak, że nie przekazujemy dalej, bo już było używane. Sprawdzaliśmy, czy to są czyste rzeczy i czy nadają się do ponownego wykorzystania. To, co się nie nadawało dla ludzi, nie zmarnowało się, zostało przekazane dalej.

- Dla zwierząt?

- Tak. Wszystko co się nie nadawało zostało przekazane do schroniska. Dzięki temu oławskie schronisko ma zapasy. Dodatkowo wrocławskie otrzymało kilka worków z kocami i ręcznikami. Staramy się, żeby nic się nie zmarnowało.

- W pierwszych dniach odzew pomocowy był przeogromny, w redakcji przez kilka dni wręcz non stop odbieraliśmy wiadomości na FB od osób, które chcą coś przekazać lub organizować zbiórki. Wiem, że u was też tak było. Zszokowało was to?

- To było wspaniałe. Może nie byłam wtedy zszokowana, ale teraz jestem, kiedy widzę osoby, które od tamtego dnia do tej pory przychodzą! To nie była jednorazowa pomoc, oni cały czas coś przynoszą. To są osoby, które przychodzą dwa razy w tygodniu. Pojawiają się rano i pytają co dzisiaj potrzeba, ja mówię, one idą do sklepu i za chwilę wracają z darami.

- Kilka dobrych dusz, które są w tym non stop.

- Tak.

- Ale coraz głośniej krzyczą, szczególnie w internecie, ci, których ta pomoc kłuje w oczy. Mówią, że już dość, że za chwilę Ukraińcy staną się tutaj ważniejsi niż Polacy, że wszystko się im oddaje... Pani też to na pewno zauważa.

- Niestety, też to czytam. Staram się na to nie reagować, ale myślę, że każdy z nas tak się przyzwyczaił do wszelkich wygód, że trochę zatraciliśmy takie podstawowe ludzkie wartości. Wydaje mi się, że jakby na nas tak kilka bomb spadło, to może byśmy zrozumieli, co oni czują. Większość z tych uchodźców potrzebuje pomocy, ale nie na tak dużą skalę, żeby pomagać im cały czas. Myślę, że ta pierwsza doraźna pomoc, którą my tu dajemy, jest im potrzebna po to, żeby się oswoili z myślą, że nie są sami. Każdy z nich przynosi jakąś historię, jedni mniej wzruszającą, a inni taką, że płaczemy razem z nimi...

- Słyszałam, że są tacy, którzy przychodzą po dary i nie chcą kontaktu, nie chcą nic mówić, wspominać, biorą i chcą jak najszybciej wyjść, ale niektórzy wręcz potrzebują, aby o tym komuś powiedzieć, nawet obcej osobie.

- Mieliśmy tu mamę z Mariupola z dwójką dzieci, która przyjechała do nas i ciężko było jej pomóc, bo niczego nie chciała.

- To po co przyszła?

- Przyszła, bo przyprowadziła ją młoda kobieta, u której mieszkała. Nie mieli nic. Jeden mały plecak. Dwa tygodnie z dziećmi spędziła w piwnicy. Dziewczynki były wystraszone, mają 9 i 11 lat. Tej kobiecie trzeba było na siłę coś dać, mówiła, że niczego nie potrzebuje. Więc pytałam po kolei, może kołdrę, poduszkę, odpowiadała "damy radę, nie trzeba". I to są takie osoby, które najbardziej potrzebują pomocy. Wtedy trochę inaczej do nich podchodzimy. Staramy się jak najwięcej im dać, jeszcze więcej niż możemy. Widzimy w nich psychiczną blokadę. Nie chcą prosić o pomoc. Mamy też taką panią, która uciekła z Kramatorska tuż przed wybuchem. Uciekła w ostatniej chwili. Mieliśmy też pana, który uciekł z Czernihowa, pokazywał filmik, jak wygląda jego dom, to znaczy już nie dom, bo zostało tylko gruzowisko. To są starsze osoby i myślę, że takim jest najtrudniej. ROZMOWA W CAŁOŚCI do przeczytania w e-wydaniu gazety "Powiatowej"  - do kupienia pod linkiem poniżej


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Wprowadzenie limitu dwóch kadencji dla burmistrzów i wójtów miało jeden konkretny cel: rozbicie lokalnych, jednoosobowych układów. Burmistrz w swojej gminie ma jednoosobową, potężną władzę wykonawczą. Przyznaje dotacje, zatrudnia w urzędach, szkołach i spółkach komunalnych. Po 20 latach na stanowisku taki człowiek staje się lokalnym „królem”, z którym nikt nie ma szans wygrać w wyborach, bo całe otoczenie jest od niego finansowo zależne. Tam limit był ratunkiem przed nepotyzmem. W Sejmie sytuacja jest zupełnie inna. Poseł nie ma jednoosobowej władzy wykonawczej – jest tylko 1 z 460 parlamentarzystów. Sam nie zatrudnia ludzi w urzędach, nie rozdziela jednoosobowo milionowych budżetów w regionie i nie ma takiej władzy nad życiem pojedynczego mieszkańca jak burmistrz. Sejm to gra zespołowa, gdzie liczy się siła partii, a nie jednoosobowy układ. Dlatego mechaniczne przekładanie zasad z małej gminy na całe państwo nie ma sensu. O ile na dole odświeżenie władzy ratuje gminę przed układem zamkniętym, o tyle na górze wycięcie doświadczonych polityków osłabiłoby parlament w starciu z wielkim biznesem i lobbystami. W Sejmie to wciąż partie i sami wyborcy decydują, czy wolą postawić na młodego debiutanta, czy na sejmowego wygę. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 19:42 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Marszałek Treść komentarza: Są tacy co są z Niego zadowoleni .... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 19:31 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: * Treść komentarza: Jeśli uważasz, że jako społeczeństwo potrafimy wybrać na Burmistrza czy Wójta nieuczciwą osobę, to zgadzam się z tobą w zupełności. Czasami jednak zdarzają się pracowici i uczciwi, i wtedy ich trochę szkoda. A tak a pro po, to powiedz proszę, po co w sejmie 9 już kadencję są, bo nie pracują ale są, tacy rekordziści jak poseł Sawicki, poseł Kaczyński, posłanka Śledzińska-Katarasińska czy inni tacy rekordziści? Za mało miejsca by ich tu wszystkich wymienić. Oni, wg ciebie, nie mylą już państwowego ze swoim? Ryba psuje się od głowy, Pierw im zabrać wielokadencyjność, a potem tym z dołu. I wtedy będzie wszystkim po równo. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 18:35 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: I bardzo dobrze, że ten projekt przepadł! Dwukadencyjność to jedyny bat na lokalne układy i „wiecznych” burmistrzów czy wójtów, którzy po 20 latach na stołku zaczynają mylić gminne z prywatnym. 10 lat (dwie kadencje) to aż nadto, żeby się wykazać. Jak ktoś przez dekadę nie zrealizował swoich obietnic, to kolejnych 5 czy 10 lat nic nie zmieni. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 17:16 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: "Maria Kucab - nauczycielka, harcerska, mieszkanka Osieku.." Chyba harcerka jeżeli już... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 17:14 Źródło komentarza: Pierwsza jednostka OSP ma już patronkę Autor komentarza: Obywatel Treść komentarza: Michał Milowicz to super aktor Data dodania komentarza: 26.10.2026, 16:31 Źródło komentarza: Elvis żyje! Przynajmniej w Jelczu-Laskowicach
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama