Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 03:31
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Nepomucen z Ratowic jak nowy. Bo solidnie odnowiony!

Dziś ponownie stanął na nogi przy ulicy Polnej w Ratowicach - figura wcześniej była parę tygodni odnawiana w pracowni konserwatorskiej
Nepomucen z Ratowic jak nowy. Bo solidnie odnowiony!
Po lewej - jak było. Po prawej - jak jest. Od dzisiaj
Podziel się
Oceń

Tu, przy ulicy Polnej, jeszcze parę dni temu mogłaby wisieć karteczka z napisem "Zaraz wracam", bo przecież święty Jan Nepomucen tylko na chwilę opuścił Ratowice, by poddać się koniecznej renowacji.
*

O tym, że w ogóle jest, mieszkańcy, którzy po II wojnie światowej przybyli tu głównie ze wschodu, wiedzieli. Świadomość tego, że jest cennym zabytkiem, przyjedzie zapewne teraz, gdy odnowiona figura świętego wróci na swoje miejsce, czyli na posesję państwa Żukowskich w Ratowicach.

Po wojnie figura Jana Nepomucena było zniszczona, rozczłonkowana, a jej kawałków trzeba było szukać po drugiej stronie drogi, w rowie. Żadna instytucja się nim nie interesowała, więc ludzie wzięli sprawy w swoje ręce - skompletowali całość i święty znów stanął przy Polnej, by służyć już nie niemieckim, a polskim mieszkańcom tej wsi.

- Niektóre elementy jednak trzeba było dorobić - mówi Jakub Żukowski, właściciel posesji, na której stoi figura. - Na przykład dłoń miał odlaną z ołowiu. 

- Jeden z mieszkańców ulicy Polnej pracował w Czernicy w odlewni, gdzie miał do czynienia z odpowiednimi materiałami, więc dorobił świętemu rękę tak, jak potrafił - dorzuca Władysława (Dzidka) Żukowska. - Gdy kupiliśmy tę działkę, nikt się nas nie pytał, czy chcemy tę figurę czy nie. Po prostu była na posesji.

Jej mąż Roman pod koniec swojego życia zainteresował się kolorową figurą świętego. Kolorową, bo powojenni mieszkańcy Ratowic, wychowani w nieco innej kulturze niż dotychczasowi obywatele tej wsi, postanowili dać świętemu barwy i pomalowali go farbami. Żeby nie był szaro-bury, żeby komża lśniła bielą, a sutanna czernią. Jak w życiu.

Gdy okazało się, że ratowicka figura oficjalnie nie istnieje w żadnym katalogu zabytkowych dzieł sztuki, Roman Żukowski w 2011 roku zgłosił jej istnienie wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków.

- Mąż wiedział, że to jest zabytek i szkoda byłoby, gdyby zniknął... - mówi Władysława Żukowska...

*

To tylko fragment tekstu, który za tydzień ukaże się w "Gazecie Powiatowej" - nie przegapcie. 

*

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Żeby mu tylko życi nie rozerwało od tego przeczyszczenia. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 21:12 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera Autor komentarza: Bober Treść komentarza: Od jak dawna pani Joanna zbiera w miłoszyckim lesie grzyby? Nie dla siebie pytam, a w imieniu fauny w tego lasu. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 20:27 Źródło komentarza: Mieszkanka: - Chcemy ratować Las Miłoszycki! Autor komentarza: Głowa Treść komentarza: Kolejna kompromitacja oławskiej policji i oławskiej prokuratury. Trzeba pogonić tych niedouczonych pseudoprokuratorów oławskich do tarcia chrzanu, a nie do poważnej pracy. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 19:25 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera Autor komentarza: Zrównoważony Treść komentarza: Jak robili niedawno u nas w Chrząstawie drogę przecinającą las do Chrząstawy, to jakoś nie protestowaliście. Napiszcie wprost. Zależy wam, by pociągi nie jeździły w pobliżu waszych domów, które jak budowaliście, to nie zależało wam na przyrodzie. W d.pie macie las i ochronę przyrody. Wam zależy jedynie na was samych. Ale fakt faktem, że inwestycja średnio potrzebna, by nie powiedzieć wcale. Będą wycinać, wycinać, aż przyjdzie czas, że nie będzie już co wycinać. Firmy budowlane naciskają, producenci torów, podkładów, tartaki, spółki kolejowe, one na tym zarobią sporo pieniędzy, więc lobbują u polityków, premiera, pewnie i samorządy, wójtowie dostają mocne argumenty, by nie sprzeciwiali się. Fakt jeden plus, że podróż do Warszawy skróciła by się, ale już obecnie pociągi jeżdżą szybko, naprawdę czy warto tak dewastować przyrodę, by być szybciej o te dwie godziny w Warszawie? Chyba nie. A muszą być to proste tory, by pociągi rozwijały maksymalną dużą prędkość, więc żadnych kompromisów środowiskowych by nie było, im bardziej prosto, tym szybciej. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 19:12 Źródło komentarza: Mieszkanka: - Chcemy ratować Las Miłoszycki! Autor komentarza: GENIUSZ Treść komentarza: Kiedy ktoś myśli inaczej niż on, to według geniusza - idiota i koń. Dyplom? Nie trzeba. Doświadczenie? Po co? Wystarczy przekonać , że jest się pomocą. A kiedy mu życie pokaże wyniki, winni są wszyscy - koledzy, przypadki i statystyki. I tak geniusz codziennie się trudzi...... Bo prawdziwy geniusz -rzecz niesłychana najwięcej o sobie gada. W głowie echo, a mina jak z bajki. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 18:41 Źródło komentarza: 9:7 dla przewodniczącego Mazurka Autor komentarza: Mayhem Treść komentarza: Nie strasz gościa lekarzem, wiesz że podnieśli o 100 zł ceny za wizytę. Data dodania komentarza: 11.09.2026, 18:12 Źródło komentarza: Mieszkaniec Oławy groził, że zabije premiera
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama