Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 7 czerwca 2026 20:21
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Zmarł Zbigniew Isel

Dziś rano zmarł w Oławie Zbigniew Isel - niezapomniany nauczyciel wychowania fizycznego w oławskim LO nr 1, wieloletni legendarny trener KS "Moto-Jelcz" Oława
Zmarł Zbigniew Isel
Zmarł Zbigniew Isel
Podziel się
Oceń

- Każdy wie, jakim wspaniałym człowiekiem i trenerem był Pan Isel - czytamy na profilu KS Moto-Jelcz. - Każdy z nas ma swoje wspomnienia na temat tego szkoleniowca. Na teraz przypominamy tylko, że najpierw był piłkarzem, potem asystentem, a następnie pierwszym trenerem. Prowadził MJO w II lidze. Był także wychowawcą wielu pokoleń piłkarzy nie tylko z Oławy, ale i okolic. Oławska piłka straciła wielkiego człowieka, wychowawcę i trenera.

 

Przypominamy rozmowę ze Zbigniewem Iselem, którą w 2011 roku przeprowadził z nim Jacek Polasz:

- Szerokim echem w lokalnym środowisku sportowym rozeszła się informacja, że Zbigniew Isel ostatecznie zakończył karierę trenerską. Od kilku lat pan już o tym mówił, ale zawsze wracał do pracy z młodzieżą.

- Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w 1962 roku. Do końca grudnia ubiegłego roku, kiedy zrezygnowałem z dalszej pracy trenerskiej, minęło 48 lat, czyli prawie pół wieku. Wydaje mi się, że nadszedł czas, abym mógł spokojnie stanąć z panem redaktorem przy ogrodzeniu boiska i podyskutować o rozgrywanym pojedynku. Każdy prowadzony mecz to dodatkowy stres, a 48 lat życia w ciągłym stresie, to chyba wystarczy.

- Jak rozpoczęła się pana przygoda ze sportem?

- W 1959 roku podjąłem studia na Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, bo tak nazywała się wówczas obecna Akademia Wychowania Fizycznego. Zajęcia z piłki nożnej prowadził oławianin Mieczysław Jednoróg, dziś już nieżyjący. To on powołał mnie do drużyny na akademickie mistrzostwa Wrocławia. Był to rok 1960. Wygraliśmy je i w kolejnym roku pojechaliśmy do Gdańska na akademickie mistrzostwa Polski. Tam również byliśmy najlepsi. W tym samym roku trener Jednoróg otrzymał propozycję prowadzenia A-klasowego Kolejarza Legnica. Tego klubu już dawno nie ma, ale pamiętam jak motocyklem SHL jeździłem z trenerem dwa razy w tygodniu na treningi. Tam grałem jeden sezon. W 1962 roku, będąc na trzecim roku studiów, trener Jednoróg zaproponował mi przejście wraz z nim do Moto-Jelcza, który miał prowadzić. Obaj przenieśliśmy się do Oławy i grałem w A-klasowym Moto-Jelczu. Wówczas był inny system rozgrywek. Była I i II liga oraz ligi okręgowe, a nie było III i IV ligi. Mistrzowie lig okręgowych grali baraże o wejście do II ligi. Po roku awansowaliśmy do ligi okręgowej. Skończyłem studia i podjąłem pracę w oławskim Liceum Ogólnokształcącym, jako nauczyciel wychowania fizycznego. Poznałem swoją przyszłą żonę i w tym samym roku pobraliśmy się.

- Nie jest pan rodowitym oławianinem?

- Pochodzę z Żar, ale urodziłem się Dziewiętnikach koło Lwowa. Mając 6 lat, przyjechałem w 1946 roku wraz rodziną na Ziemie Odzyskane. W Żarach spędziłem młodość, a w 1959 roku rozpocząłem studia we Wrocławiu.

- A jak dalej przebiegała pana kariera piłkarska?

- W 1963 roku grałem w lidze okręgowej oraz rozpocząłem trenowanie trampkarzy. Moja przygoda z piłką nożną, jako zawodnika, bo trudno to nazwać karierą, zakończyła się w 1967 roku. Potem trenowałem zaplecze Moto-Jelcza, a w 1978 przyjąłem propozycję prowadzenia zespołu w II lidze. Wspólnie ze Zdzisławem Nabiałczykiem, który był moim asystentem, przez trzy lata prowadziliśmy seniorów Moto-Jelcza. W pierwszym sezonie zajęliśmy szóste miejsce, co jest największym osiągnięciem oławskiej drużyny, dziewiąte w drugim, a w trzecim zaliczyliśmy spadek z II ligi. Wówczas stanąłem przed wyborem. Jeździć po całej Polsce ze "szczoteczką do zębów" i walizką, czy zostać w Oławie? Mając trójkę dzieci, postanowiłem zostać na miejscu. Wróciłem do pracy w szkole, bo na czas trenowania w II lidze byłem urlopowany. Od 1981 do 1997 roku byłem trenerem drużyn młodzieżowych oraz oławskiej rezerwy.

- Ale prowadził też pan lokalne drużyny z niższych klas...

- W 1993 roku podjąłem pracę w Sokole Marcinkowice, za namową prezesa Jerzego Krawca. Awansowaliśmy z klasy "B" do "A", a w następnym sezonie do klasy okręgowej. W tamtym czasie prowadziłem dwa zespoły - Sokoła oraz rezerwę Moto-Jelcza. Oba miały grać w "okręgówce", więc musiałem dokonać wyboru. Zrezygnowałem z pracy w Oławie, a w Marcinkowicach trenowałem do 2001 roku. Drużynę przejął po mnie Waldemar Wójcicki. Okres pracy w Sokole należał do najlepszych w mojej karierze. Stworzyła się tam zaangażowana grupa działaczy i piłkarzy. To wszystko było spontaniczne, ale wiedziałem, że na nich mogę zawsze polegać. Wspaniale współpracowało mi się z Franciszkiem Lelonkiewiczem i Karolem Osiką i z ich żonami oraz z nieocenionym Zdzisławem Misiem. W kolejnych latach trenowałem Burzę Bystrzyca, Rzemieślnika Oława oraz młodzików i trampkarzy Stal-Fox Bystrzyca, bo w MKS Oława nie było dla mnie miejsca. W sierpniu 2007 roku prezes Jerzy Woźniak zaproponował mi pracę z drużyną juniorów młodszych w lidze dolnośląskiej. Pracowałem z tym zespołem dwa lata, a później byłem koordynatorem grup młodzieżowych i prowadziłem grupy żaków i orlików. Wspaniałe układała mi się współpraca z ich rodzicami, którzy byli bardzo zaangażowani. Z końcem listopada 2010 roku skończyła mi się umowa, postanowiłem "zawiesić gwizdek na kołku" i obserwować mecze z trybuny. Na boisku spędziłem 48 lat, to prawie 2/3 życia. Całe moje życie zawodowe poświęciłem swojej pasji - sportowi.

- Jako nauczyciel i wychowawca był pan widoczny w różnych zawodach sportowych, jako prowadzący drużyny lub organizator.

- Na szkolnych lekcjach wychowania fizycznego nie ma wąskiej specjalizacji w danej dyscyplinie, tylko prowadzi się różne zajęcia. Nie pamiętam, w którym to było roku, ale miałem silną drużynę piłki ręcznej i wygraliśmy mistrzostwo województwa w kategorii szkół średnich. Jestem miłośnikiem piłki nożnej, ale można mnie zobaczyć na każdych zawodach, jeżeli ktoś potrzebuje mojej pomocy w sędziowaniu lub organizacji zawodów. Lubię przebywać wśród młodzieży.

- Wspomniał pan, że najlepszy okres trenerski to był pobyt w Sokole Marcinkowice. A jak pan ocenia sytuację i pracę w oławskim klubie pod rządami różnych prezesów?

- To trudne pytanie. Pod względem finansowym dawny Moto-Jelcz miał o wiele łatwiej niż obecnie. Sponsorem był duży zakład przemysłowy. Wszystkie wydatki klubu szły w koszty zakładu. Zawodnicy byli zatrudnieni na dobrze płatnych stanowiskach, choć rzeczywiście nie pracowali w zakładzie. Po przemianach ustrojowych działacze Moto-Jelcza pojechali do Sobiesława Zasady, który przejął Jelczańskie Zakłady Samochodowe. Od niego usłyszeli, że on nie jest zainteresowany klubem, który powinien teraz sam troszczyć się o swoje sprawy. Zmieniły się realia finansowe. Niedawny prezes MKS Oława Jerzy Woźniak miał ambitne plany co do klubu. Chciał w krótkim czasie zrobić wielką piłkę w Oławie, ale bez zabezpieczenia finansowego. Klub utracił płynność finansową i tak się skończyły marzenia Woźniaka o drugiej lidze. Gdy usłyszałem, że klub ma zadłużenie w wysokości 360 tys. złotych, to włos mi się zjeżył na głowie. Obecnie sytuacja jest inna - bardziej klarowna. Miasto przekazuje dotację do OCKF, który płaci pensje trenerom, opłaca też sędziów oraz transport. Trenerzy mogą zajmować się pracą, a nie zamartwiać się, kiedy i czy w ogóle otrzymają wypłaty. Nowy prezes Witold Niemirowski podpisuje ugody z wierzycielami i spłaca wcześniejsze długi klubu. W ten sposób unika się sytuacji, że piłkarze nie grają i tracą punkty.

- Od kilku lat polscy kibice żyją aferą korupcyjną w polskiej piłce. Czy pan, jako piłkarz, a później trener, był świadkiem sprzedawania lub kupowania meczów w oławskim klubie?

- Ten problem znam, ale za moich czasów w klubie nie było korupcji. To powinno być ostatecznie wyplenione. Mam nadzieję, że dzięki pracy wrocławskiej prokuratury, już wkrótce o korupcji w polskiej piłce będziemy mówili tylko w czasie przeszłym. W tej chwili wątpię, by pojawił się ktoś, kto odważy się przekupić sędziego lub zawodników.

- Spędził pan prawie pół wieku w oławskim klubie. Kogo z wychowanków najbardziej pan ceni?

- W latach sześćdziesiątych karierę zrobił mój kolega Adam Tokarz, który był w kadrze narodowej "B". Jedynym obecnie wychowankiem MKS Oława, który ma za sobą występ w zespole kadry narodowej, jest Janusz Gancarczyk, występujący teraz w Polonii Warszawa. Jego brat Marek był przed kontuzją podstawowym zawodnikiem Śląska Wrocław. Wcześniej karierę w I lidze zrobili Krzysztof Konon i Waldemar Żelasko. Wielkim talentem jest Konrad Forenc, zawodnik Zagłębia Lubin, który jest kadrowiczem reprezentacji U-19.

- A jak pan ocenia obecne roczniki młodzieżowe w MKS Oława?

- Takiego wysypu dobrych piłkarzy w naszym klubie już dawno nie było. Nieźle zapowiadającym się piłkarzem jest Dominik Wejerowski, podobnie Dawid Babij. Wyróżnić chcę także Kamila Szczepaniaka, a na pewno karierę mają przed sobą Arkadiusz Synówka i Mateusz Gancarczyk. Dobrym piłkarzem powinien być też Mateusz Pietrzycki, a z młodszych roczników muszę wyróżnić Kamila Dołgana, który robi błyskawiczne postępy. Jest jeszcze lewonożny Patryk Kozina. Duże postępy zrobili również Jakub Skorłutowski i Patryk Domagalski. Oni mają szansę w krótkim czasie znaleźć się w kadrze pierwszego zespołu. W młodszej grupie wiekowej świetną pracę szkoleniową wykonuje Roman Płachta i należy mu się miejsce w pierwszej trójce na zakończenie sezonu. Przynoszą efekty organizowane przez niego obozy letnie w Lubiatowie, a teraz ma też być obóz zimowy w Głuchołazach. W drużynie Romka jest kilku wartościowych graczy - Dawid Moćkun, Dominik Bajsarowicz, waleczny Marcin Musiał i Paweł Kohut. Mamy teraz w klubie doświadczony sztab trenerski - od Sebastiana Sobczaka, przez Józefa Szczepaniaka, Romana Płachtę, Mieczysława Haśkiewicza - po najmłodszych: Piotra Kluzka i Jakuba Kalinowskiego. Wszyscy posiadają dużą wiedzę merytoryczną, doświadczenie i dobry warsztat trenerski.

- Czyli jest pan spokojny o przyszłość oławskiej piłki nożnej?

- Tak, jestem spokojny, że ci trenerzy zagwarantują naszemu klubowi utrzymanie się w swoich klasach rozgrywkowych.

- Czy pana wnukowie poszli w ślady dziadka?

- Żaden nie wybrał piłki nożnej, ale wszyscy uprawiają sport wyczynowo lub rekreacyjnie. Najstarszy Jakub trenuje lekkoatletykę w Śląsku Wrocław i specjalizuje się w skoku w dal. Jego brat Kamil trenuje siatkówkę w juniorach Młodzika Bystrzyca. Najwyższy z moich wnuków - dwumetrowy Bartek - jest uczniem siatkarskiej klasy sportowej w Częstochowie i gra w drugoligowym Delic-Polu Częstochowa. Najmłodszy Tomek mieszka w Słupsku i uprawia sport rekreacyjnie.

- Co by pan zmienił w swojej karierze sportowej, gdyby miał taką możliwość?

- Gdybym stanął jeszcze raz przed wyborem swojej drogi życiowej, to bym ją idealnie skopiował. Niczego nie żałuję w swoim życiu sportowym.

- Dziękuję za rozmowę i za czas poświęcony dla rozwoju oławskiego sportu oraz życzę panu obcowania ze sportem, ale już bez stresu.

- Pozdrawiam wszystkich czytelników "GP-WO", a szczególnie miłośników sportu...


Napisz komentarz

Komentarze

Roman 31.10.2025 22:31
Bez komentarza, po prostu mam oczy zalane łzami. Odszedł ktoś wyjątkowy, wspaniały człowiek.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Wyborca Treść komentarza: Radny z KO zadowolony że Prezydent Krakowa z KO odwołany? Data dodania komentarza: 7.06.2026, 19:55 Źródło komentarza: Czy w Oławie będzie referendum? Radny ostrzega burmistrza Autor komentarza: symetrysta Treść komentarza: Trafnie ocenił? Serio? Mieszkańcy dzielą się swoimi problemami, oczekują od rady aby zajęła się ich problemami, rozwiać ewentualne wątpliwości - i co się dzieje, jako pierwsze wystąpienie, pierwsze słowa jakie padają to, że pani jest "nawiedzona". Pycha kroczy tuż przed upadkiem. I jak bardzo PiS i BBS nie rozumie, nie słucha mieszkańców - są tylko wykonawcami poleceń (nawet najgłupszych) burmistrza. Data dodania komentarza: 7.06.2026, 19:53 Źródło komentarza: Urbańczyk obraża - Urbańczyk przeprasza Autor komentarza: symetrysta Treść komentarza: I to jest do zrobienia - ale przede wszystkim odwołanie burmistrza i rady. Trzeba zmienić absolutnie wszystko, aby zacząć od nowa i postawić miasto na nogi. Podziękować cichym wspólnikom burmistrza, podziękować przyklaskiwaczom, podziękować milczącym radnym. To jest do zrobienia... naprawdę Data dodania komentarza: 7.06.2026, 19:48 Źródło komentarza: Czy w Oławie będzie referendum? Radny ostrzega burmistrza Autor komentarza: on Treść komentarza: Do referendum !!!!!!!! Zbierać podpisy !!!!!!!! Odcinać r.. od koryta !!!!! Data dodania komentarza: 7.06.2026, 19:19 Źródło komentarza: Czy w Oławie będzie referendum? Radny ostrzega burmistrza Autor komentarza: * Treść komentarza: Szanowny panie radny. Piękne i inspirujące są pana wypowiedzi i troska. Proszę jednak wytłumaczyć mi, po co społeczeństwo wybiera swoich przedstawicieli do sejmu, senatu, rady miasta? Czy nie po, zeby to oni przedstawiali głos mieszkańców tzw. władzy? Może źle pojmuje demokrację, więc proszę mi to wytłumaczyć. Popieram pana stwierdzenie o referendum, ale błagam, mniej czczego gadania, a więcej działania. Niech pan nikogo nie straszy możliwością przeprowadzenia referendum, tylko niech się pan za to weźmie i przeprowadzi referendum. Aż tyle i tylko tyle. Zyska pan na wiarygodności. Data dodania komentarza: 7.06.2026, 18:49 Źródło komentarza: Czy w Oławie będzie referendum? Radny ostrzega burmistrza Autor komentarza: * Treść komentarza: Co jest obraźliwego w stwierdzeniu, że ktoś kto pisze komentarze w stylu” osiągnąłeś szczyt głupoty”, to jest cacy, a ktoś kto tej osobie zwraca uwagę, że może doczytać w encyklopedii, to go obraża? Nie rozumiem droga redakcji. Ktoś może mnie bezkarnie obrażać, i mu przyklaskujecie, a miła moja odpowiedź kasujecie, dlaczego? Czy obraźliwe jest stwierdzenie, że jak ktoś chce poznać szczyt głupoty, to może spojrzeć w lustro? Takie samo stwierdzenie drogą redakcjo, jakim mnie ktoś obdarzył. Jakieś inne standardy drogą redakcjo stosujecie? A może to wasze są komentarze i dlatego ich nie kasujecie? Data dodania komentarza: 7.06.2026, 18:43 Źródło komentarza: Urbańczyk obraża - Urbańczyk przeprasza
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama