- Nikt już nie liczy tu lampek, bo nie chce się. Zresztą cały czas dokładamy - mówi główny autor tej dekoracji w Wójcicach Paweł Kawałko, któremu pomagali mama, brat, czasami drugi brat. - Wspólnymi siłami zrobiliśmy. Samemu się nie da.
W każdym razie na pewno tu punkty świetlne liczy się już nie w setkach, a w tysiącach.
- Rachunki wzrosły?
- Nie, panele na dachu wystarczą - odpowiada ze śmiechem pan Paweł.
To nie jest jednoroczna inicjatywa, bo rodzina dekoruje dom już co najmniej od 10 lat. I co roku coś dokłada.
- Jak się zbliżają święta, to od razu ludzie mówią, że tu to znowu coś nowego będzie, czasem mówią, że to takie nasze "Las Vegas" - opowiada mama pana Pawła, pani Bożena, właścicielka posesji.
Mieszkańcy przychodzą oglądać, kręcą filmiki, robią zdjęcia. I trudno się dziwić, bo dekoracje robią wrażenie. To już nie tylko lampki na budynku, ale cała instalacja przydomowa plus ogrodzenie i plus papugi, które wieczorem słuchać po sąsiedzku, bo tak reagują na lampki. Czasem ktoś jedzie i zatrzyma się zaciekawiony. To chyba obecnie najczęściej odwiedzany dom w Wójcicach.
- Sąsiedzi próbują nas dogonić, ale chyba trochę za małe mają podwórku - mówi ze śmiechem pani Bożena.
- Ślicznie, pięknie, jeszcze tego tu nie było - mówi pan Adam, sąsiad, który właśnie wpadł zobaczyć te słynne już dekoracje. - Podejrzewam, że nikt w Wójcicach ani w okolicy nie ma piękniej...
Instalacja w Wójcicach u państwa Kawałków na pewno będzie działać do ferii, a może nawet i dłużej. Wszystko zależy od pogody.
To jednak nie koniec, bo pan Paweł za rok zapowiada prawdziwą niespodziankę. Już czekamy!





















Napisz komentarz
Komentarze