Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 11 stycznia 2026 08:23
ZOBACZ:
Reklama

Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa Łusia

Z Mariuszem Pałuckim - prezesem stowarzyszenia kibiców "Moto-Jelcza" Oława - rozmawia Jacek Polasz
Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa Łusia
Z Mariuszem Pałuckim - prezesem stowarzyszenia kibiców "Moto-Jelcza" Oława - rozmawia Jacek Polasz
Podziel się
Oceń

- W przestrzeni publicznej kibica piłkarskiego często utożsamia się z pseudokibicem, chuliganem, kibolem, który tylko czeka na kolejną "ustawkę". Ile jest w tym prawdy?

- Nie ma w tym ani krzty prawdy. Wywodzę się ze środowiska kibicowskiego i nie ukrywam, że w przeszłości uczestniczyłem w czymś takim. Nie ma się czym chwalić, ale też nie ma się czego wstydzić. Każdy ma jakieś doświadczenia życiowe. Moje były takie, a nie inne. Od 2012 roku - gdy podjąłem pracę w klubie jako członek zarządu wówczas MKS Oława - zmieniły się moje priorytety i postrzeganie sportu. Zobaczyłem, że są inne możliwości bycia kibicem, w których zacząłem się odnajdywać i sprawdzać. Myślę, że wyszło mi to na dobre.

- Czy po wyborze Karola Nawrockiego - który nie ukrywa swojej przeszłości kibica "Lechii" Gdańsk - na prezydenta Polski, zmieni się ten wizerunek?

- Myślę że jest taka szansa, ale nie przeceniałbym tego, zwłaszcza że w ostatnio łapanych jest sporo grup kibicowskich za różne przewinienia.

- Kibice czołowych polskich klubów prześcigają się w oprawach meczów, które są dostrzegane i komentowane w Europie...

- Powiem, że polscy kibice są jedną z lepszych grup "ultras" na świecie. Doceniają nas nawet Anglicy. Jak przypomnimy sobie mecz "Legii" z "Chelsea", to długo później komentowano nie to, co się działo w Londynie na boisku, ale na trybunach Stamford Bridge.

- Między niektórymi klubami są animozje, a między innymi przyjaźń. Czy mógłby pan przedstawić historię tych relacji "Moto-Jelcza" z innymi klubami?

- Ta historia jest długa. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy "Moto-Jelcz" miał "zgodę" z "Chrobrym" Głogów i "Kotwicą" Kołobrzeg, a dzisiaj nie utrzymuje z nimi dobrych relacji. Obecnie mamy "zgodę: ze "Śląskiem" Wrocław, bo jesteśmy częścią fan clubu "Śląska". Dobre relacje utrzymujemy z okolicznymi klubami: "Bielawianką" Bielawa, "Rokitą" Brzeg Dolny, a także z "Chojniczanką" Chojnice oraz ... węgierskim "Ferencvarosem".

- Grono kibicowskie jest dość hermetyczne i niechętne do kontaktów z mediami. Co pana skłoniło do rozmowy z naszą redakcją?

- Od kilku lat byłem blisko związany z oławskim klubem, a jeszcze pół roku temu pełniłem funkcję koordynatora drużyny seniorów. Stąd też nie mogę się pogodzić z kłamstwami, o których przeczytałem w wywiadzie z prezesem Bartoszem Łusiem. Przy wielu omawianych rzeczach, które prezes przedstawił kolorowo, byłem obecny i mogę zaświadczyć, że to jest nieprawda.

- Wcześniej oławscy kibice angażowali się w organizację meczów oraz wspomagali zarząd. Jak teraz wygląda wasza współpraca?

- Nie ma jej wcale. Odeszły osoby, które najbardziej pomagały. Poza mną odszedł m.in. Marcin Surdel, który był kierownikiem drużyny seniorów. Fundusze ze sprzedaży gadżetów klubowych oraz "cegiełek" przeznaczaliśmy na organizacje meczów. Odkąd prezesem został Bartosz Łuś, nasza współpraca coraz bardziej słabła, aż w końcu pół roku temu całkowicie zanikła. Nie zamierzamy się podpisywać pod tym, co obecnie wyrabia zarząd klubu.

- Co konkretnie zarzuca pan obecnemu prezesowi "Moto-Jelcza"?

- Najbardziej to mówienie nieprawdy na łamach gazety i wprowadzanie czytelników w błąd. Są osoby, które znają prawdę o powodach odejścia kilku sponsorów, o rezygnacji firmy Marco Polo z dalszych rozmów o sponsoringu. Sam pan Łuś ma tam niewiele do powiedzenia, a ich stowarzyszenie to jest taki krąg wzajemnej adoracji. Brakuje tam otwartości, przejrzystości i transparentności. To ich stowarzyszenie nie odpowiada kryteriom zwykłego normalnego stowarzyszenia.

- Wspomniał pan o sponsorach. Co było nieprawdą w wypowiedzi prezesa Łusia?

- Nieprawdą jest, że prezes kilkukrotnie próbował kontaktować się z panem Robertem Jaśnikowskim. Wieloletni sponsor "Moto-Jelcza" poprosił prezesa Łusia o rozliczenie finansowe z pieniędzy, które przekazuje klubowi. Pan Łuś dostarczył mu rozliczenie napisane długopisem, bez żadnych dokumentów, potwierdzeń i faktur. Znalazły się tam bzdury dotyczące np. zawodników, którzy już od wielu miesięcy nie byli w naszym klubie, a podani zostali w rozliczeniach. To było głównym powodem tego, dlaczego Robert Jaśnikowski zrezygnował z dalszego wspierania klubu. Prowadzenie klubu w IV lidze to jakby prowadzenie firmy. Trzeba dbać o każdy aspekt: o rodziców, sponsorów, przedsiębiorców, partnerów medialnych i umieć z każdym współpracować. Prezes Łuś zapraszał na mecze i gościł jednych, a innych sponsorów pomijał. To sprawiło, że w podobnym okresie odeszło kilku drobniejszych sponsorów: "Sapol", "Eco taxi" oraz "Mad-bud". Przy tym ostatnim sponsorze warto byłoby zapytać pana Damiana Madeja - wiceprezesa "Sokoła" Marcinkowice - jak został potraktowany przez prezesa Łusia.

- Zapytam o firmę Marco Polo, bo prezes Łuś wspomniał, że było jedno spotkanie, a zaplanowane drugie zostało odwołane i do dzisiaj już nikt się z klubem nie kontaktował w tej sprawie.

- Wydaje mi się, że prezes Łuś raczej nie doczeka się kolejnego spotkania z firmą Marco Polo. Uczestniczyłem w pierwszym, gdy zostało wyraźnie powiedziane, na jakich zasadach mogą podjąć się sponsorowania klubu "Moto-Jelcza". W tym przedstawionym przez nich projekcie pana Łusia miało nie być jako prezesa. Nie miało go być w ogóle! Firma Marco Polo wraz z trzema innymi podmiotami miała przejąć prowadzenie klubu, ale prezesem miał zostać ktoś inny. Zapytano prezesa Łusia o liczbę członków stowarzyszenia, bo chciano to zrobić zgodnie z przepisami. Miały być złożone wnioski i propozycje przyjęcia nowych członków stowarzyszenia oraz wybrane nowe władze i zarząd. Klub miał w przeciągu dwóch tygodni przekazać informację o liczbie obecnych członków stowarzyszenia MGKS "Moto-Jelcz" Oława i ustalić termin spotkania. Do spotkania wówczas nie doszło, bo prezes Łuś  - o ile dobrze pamiętam - pojechał na wakacje. W końcu ustalono nowy termin spotkania, do którego w końcu nie doszło.

- Ale prezes Łuś wspomniał, że to drugie spotkanie zostało odwołane przez Marco Polo na godzinę przed wyznaczonym terminem...

- Tak. Właściciel Marco Polo był rozczarowany przeciągającymi się rozmowami i jego entuzjazm opadł.

- Władze klubu twierdzą, że kibice nie chcą z nimi rozmawiać i im pomagać, a głównie skupiają się na hejtowaniu...

- Władze klubu w ogóle teraz z nami nie rozmawiają. Nie słuchają nas, a nawet rodziców, a robią to, co jest im wygodne. Opowiadanie, że my tylko hejtujemy, jest totalną bzdurą. Początkowo byliśmy otwarci na współpracę z nimi, bo wiedzieliśmy, że pan Łuś nigdy wcześniej nie prowadził klubu sportowego. Próbowaliśmy naświetlić mu sprawy kibicowskie i piłkarskie. Było kilka spotkań, podczas których prezes twierdził, że rozumie sytuację, ale zaraz i tak robił po swojemu. Piłka nożna jest dla kibiców, a zarząd podejmuje czasem nagle decyzje o zamknięciu stadionu, bo przyjeżdża np. "Lechia" Dzierżoniów. U nas sprowadza się organizację meczów trudnych do rangi "wybuchu wojny". We Wrocławiu gra "Śląsk" z "Zagłębiem" Lubin. Przyjeżdżają kibice obu klubów, mecz się odbywa i wszyscy wracają do domów. A w Oławie gdy ma przyjechać "Lechia" Dzierżoniów albo "Górnik" Wałbrzych, to najlepszym rozwiązaniem jest zamknąć stadion. Albo w naszym mieście mamy najgroźniejszych kibiców w Polsce, albo ktoś sobie nie umie z tym poradzić.

- Był pan koordynatorem drużyny seniorów. Czy mógłby pan uchylić rąbka tajemnicy, co było przyczyną nagłej rezygnacji trenera Zbigniewa Smółki?

- W tym czasie byłem na Grenlandii, ale z tego, co mi wiadomo, to konflikt między trenerem a władzami klubu ciągle narastał. Nie chcę tego oceniać, bo mi też nie podobało się to rozstanie trenera Smółki z klubem.

- A jak jest z kontraktami u zawodników? Prezes Łuś powiedział, że każdy zawodnik ma podpisany na różny okres.

- To jest absolutna nieprawda. U nas od 2013 roku żaden piłkarz nie miał kontraktów. Chłopcy dostają umowy, które obowiązują na rundę i dlatego w przerwach zimowych i letnich następują zawirowania kadrowe w klubie. Zawodnicy po zakończeniu rundy nie mają pewności, czy zostają w klubie, czy mają sobie szukać innego zajęcia. Często czekają do ostatniej chwili, czy będzie podpisana nowa umowa. Tak było za byłego prezesa Jarosława Fliśnika i tak jest obecnie. Gdyby były u nas kontrakty/umowy roczne lub dwuletnie, to trenerom łatwiej byłoby ustalać kadrę. Jeśli prezes Łuś mówi, że wszyscy zawodnicy mają umowy, to proszę niech przedstawi taki dokument z Krzysztofem Gancarczykiem. Przez ostatnie pół roku grał w naszym zespole bez żadnej umowy. Oczywiście, klub w przerwie zimowej może odmówić transferu jakiegoś zawodnika do innego klubu, ale z naszej strony nigdy tego nie robiliśmy, bo ci zawodnicy właściwie robili nam przysługę grając na takich warunkach. Byłoby nie fair na siłę ich zatrzymywać w klubie, gdy otrzymywali lepsze warunki finansowe.

- Czyli popiera pan prezesa Łusia w tym, że nie robił problemów ubiegłej zimy z przejściem naszych zawodników do "Stali" Brzeg?

- Prezes nie miał tu zbyt wiele do powiedzenia. To, że oni odeszli z klubu, bo otrzymali lepszą ofertę finansową, nie jest do końca prawdą. Rozmawiałem z nimi i oni czekali do samego końca z podjęciem ostatecznej decyzji, bo liczyli na pewne zmiany w klubie. Jednak przeciąganie przez prezesa podpisania nowych umów spowodowało, że wybrali klub, gdzie mają pewność kontraktu i zapewnione lepsze warunki finansowe. Wówczas niepewna była też sytuacja z trenerem Pożaryckim, czy będzie dalej trenował. Ja też miałem przestać być koordynatorem drużyny seniorów. To wszystko sprawiło, że zawodnicy podjęli taką decyzję.

- Czy kibice mają krytyczne uwagi tylko do prezesa Łusia czy też do całego zarządu?

- Oczywiście krytycznie oceniamy cały zarząd klubu. O prezesie Łusiu już dzisiaj wiele mówiłem, ale przypomnę to, co powiedziałem kolegom, gdy się dowiedziałem o wyborze jego na prezesa, że "będziemy tego żałować".

Jacek Imianowski ma dwa oblicza. Według mnie jest bardzo dobrym trenerem, jednym z najlepszych na Dolnym Śląsku. Jednak brakuje mu pozytywnych relacji z ludźmi. Znam wiele osób, które wcześniej współpracowały z klubem i odeszły z powodu Imianowskiego.

O panu Solarskim nie chciałbym zbyt dużo się wypowiadać, bo uważam, że jego osoba jest nieporozumieniem w klubie. Pamiętam, jak spotykał się z kibicami i "wyrzucał" z klubu Pawła Nabiałczyka, a potem stał za nim murem. Tam, gdzie wiatr mu zawieje, tam on jest.

Podam jeszcze jeden przykład niekompetencji zarządu klubu. Z naszej inicjatywy, aby uczcić pamięć Andrzeja Gancarczyka, zastrzeżono numer 14 na koszulkach zawodników "Moto-Jelcza". Ale pewnego razu, kiedy nie było mnie na meczu, otrzymałem wiadomość od jednego z kibiców, że nasz zawodnik na ławce rezerwowych ma numer 14 na koszulce. Wówczas wykonałem telefon do pana Solarskiego, a oni dopiero wtedy się zorientowali, że w kadrze meczowej jest zawodnik z tym numerem.

Skandalem też było niedopatrzenie, czy wręcz prawdziwa nieudolność i pokazanie skali niekompetencji całego zarządu, a mówię tu o meczu w okręgowym Pucharze Polski, gdzie drużyna naszych juniorów grała z seniorami "Moto-Jelcza". To, do czego dopuściły się władze klubu i opiekunowie drużyny juniorów, oraz odebranie tym młodym chłopcom zwycięstwa w tak prestiżowym dla nich spotkaniu, to po prostu skandal!

- A jak to było ze strojami zawodników?

- Robert Jaśnikowski kupił stroje piłkarzom, ale w momencie, gdy przestał być sponsorem, to je zabrał i rozdał wśród kibiców oraz zawodników. Chciałbym się jeszcze odnieść do wyjazdowego meczu "Moto-Jelcza" w Głogowie, gdzie zawodnicy byli bez kurtek przy zerowej temperaturze. Otóż kurtek do tej pory w klubie nigdy nie było. Ubiegłej zimy otrzymaliśmy ponad 20 tysięcy złotych od "Stali" Brzeg za naszych kilku zawodników. Z tych pieniędzy za niespełna 17 tysięcy kupiliśmy sprzęt dla wszystkich piłkarzy, którzy byli w kadrze. Obecnie połowy tego sprzętu już nie ma, bo wielu zawodników odeszło z klubu, ale nie zwrócili strojów. Mnie nie ma już w klubie, a to ja mam dokumenty podpisane przez piłkarzy o pobranym sprzęcie. Nikt z zarządu klubu nie zwrócił się do mnie o te dokumenty, a można byłoby podzwonić do zawodników i domagać się zwrotu sprzętu (torby, ortaliony, trzy pary koszulek, getry, spodenki, dresy). I to jest główny powód, dlaczego brakuje dzisiaj dresów dla części piłkarzy.

- Co wy jako kibice możecie zaoferować klubowi?

- Nie chciałbym wypowiadać się za wszystkich kibiców, ale my, którzy zaangażowaliśmy się wcześniej w działalność klubu, możemy do tego wrócić. Dbaliśmy o przekąski, żeby były dla piłkarzy przed meczem. Współorganizowaliśmy z klubem mecze i nie było wówczas żadnych awantur. Kibice stali przy wejściu na stadion, sprzedawane były "cegiełki" i gadżety klubowe. Robiliśmy też grilla na stadionie. Czasem w meczach wyjazdowych okazywało się, że któryś z zawodników zapomniał stroju, to wówczas kilka telefonów i ktoś dostarczał przesyłkę. Do takiej formy pomocy jesteśmy gotowi powrócić, ale chcemy współpracy, ale na pewno nie będzie to możliwe z obecnym zarządem.

Zarzuca mi się w klubie taką łatkę "kibic-kibol" - gdy nie jestem potrzebny, ale kiedy trzeba było podpisać ugody z zawodnikami, gdy klub miał długi, to Mariusz był "cacy" i chciano mnie wziąć do zarządu. Wielu z tych piłkarzy - dzięki mnie - zrzekło się roszczeń wobec klubu. Jak trzeba było pozyskać sponsora lub zorganizować sparingi i transport, to wtedy nie byłem kibolem.

Tu jeszcze chciałbym poruszyć temat wyjazdów na sparingi w ubiegłym sezonie. Do dzisiaj nie zostały rozliczone koszty wyjazdów. Mam listę u siebie i cały czas czekamy - i ja, i chłopcy - na zwrot kosztów. Opłacone były sparingi oraz sędziowie. Jeździliśmy prywatnymi autami. Kupiliśmy duży termos, w którym robiliśmy herbatę.

Mamy takiego kibica, który przed każdym wyjazdowym meczem przynosił zawodnikom do szatni przekąski - owoce. Odkąd nas nie ma w klubie, to zarząd sam się tym zajmuje. Przypomnę, że w kadrze meczowej jest 18 zawodników, a pan Solarski przynosi np. 11 bananów i kiść winogron.

- Dziękuję za rozmowę i życzę panu oraz wszystkim, którym dobro klubu "Moto-Jelcza" jest cenne, abyście próbowali dojść do porozumienia z obecnym zarządem.

- Na tę chwilę nie widzę takiej możliwości, ale może Nowy Rok przyniesie jakieś pozytywne zmiany.


Napisz komentarz

Komentarze

z 10.01.2026 21:57
i Witkowski największy szkodnik sportu w Oławie! dzierży posadkę na stadionie od 25lat! tytułuje się dyrektor, człowiek orkiestra, manipulator ekstraklasa, tz.beton!

z Sobieskiego 10.01.2026 21:44
Zapytam tak, skąd się wziął na stanowisku prezesa nauczyciel WF? jakim cudem tego człowieka wybrano? Klub jest stowarzyszeniem to musiało się odbyć głosowanie? Odkąd chodzę na mecze nigdy Łusia nie widziałem by się angażował w klubie ani na meczach klubu! Śmierdzi przekrętem w wyborze na prezesa.

ABC 10.01.2026 19:49
W klubie potrzebna jest natychmiastowa kontrola finansowa. Dokładne rozliczenie wydatków i pensji zarządu oraz wpłat rodziców. Niech się prezes rozliczy!

Nata 10.01.2026 14:42
A Kasia Watral wzięła się Pana zdaniem z powietrza, co??!!!

Zorientowany 10.01.2026 16:45
Kasia Watral to co dotychczas osiągnęła w piłce zawdzięcza swojemu talentowi, ciężkiej pracy i mądrym rodzicom. Napewno nie dzięki prezesowi Łusiowi...

Zorientowany 10.01.2026 17:27
Kasia Watral to, co dotychczas osiągnęła w piłce zawdzięcza swojemu talentowi, ciężkiej pracy i mądrym rodzicom. Na pewno nie dzięki prezesowi Łusiowi...

Fan MJO 10.01.2026 14:37
Dajcie spokój z tym Marco Polo i bankrutem Robercikiem. Robercik co ma postępowanie restrukturyzacyjne i Marco Polo co ma 300 tys dochodu za 24 rok. Spektakularni sponsorzy. Pewnie skończyłoby się jak z Jurkiem W. Najlepsze, że przychodzą goście bez pieniędzy i będą ustawiać kto ma być w zarządzie a kto nie, a udzielający wywiadu w to naiwnie brnie jak 5 latek. A co do strojów co Robercik zabrał to ciekawe komu rozdał, bo wszyscy widzieli zdjęcia jak jego pracownicy w nich biegali w turnieju stalfoxa.

... 10.01.2026 19:25
Szkoda, że nikt w rozmowie nie poruszył tematu "kto, jak, kiedy" doprowadził MJO do bankructwa. Kibice mieli swój klub, MGKS miał swoje zadania. Kto chciał łączyć a teraz narzeka? Oława to nie Wrocław, na tle sąsiednich Wrocławowi miast/powiatów radzi sobie i tak bardzo dobrze, gdzie jest Oleśnica, Środa Śląska, Trzebnica, Strzelin? Dzięki "kibicom" były prezes trenuje w Siechnicach, co dalej?

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: zTreść komentarza: i Witkowski największy szkodnik sportu w Oławie! dzierży posadkę na stadionie od 25lat! tytułuje się dyrektor, człowiek orkiestra, manipulator ekstraklasa, tz.beton!Data dodania komentarza: 10.01.2026, 21:57Źródło komentarza: Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa ŁusiaAutor komentarza: PytamTreść komentarza: Jest to do wybronienia. Jedną z najskuteczniejszych dróg obrony jest wykazanie, że brak jest bezpośredniego związku przyczynowego między działaniem kierowcy a skutkiem wypadku. Innymi słowy, obrońca stara się udowodnić, że do wypadku i tak by doszło, nawet gdyby oskarżony prowadził pojazd prawidłowo. Zakładamy możliwość; Auto wpadło kierowcy w poślizg i nic nie mógł zrobić.Data dodania komentarza: 10.01.2026, 21:49Źródło komentarza: To wypadek - nie kolizja. Poszkodowaną odwieziono do szpitalaAutor komentarza: z SobieskiegoTreść komentarza: Zapytam tak, skąd się wziął na stanowisku prezesa nauczyciel WF? jakim cudem tego człowieka wybrano? Klub jest stowarzyszeniem to musiało się odbyć głosowanie? Odkąd chodzę na mecze nigdy Łusia nie widziałem by się angażował w klubie ani na meczach klubu! Śmierdzi przekrętem w wyborze na prezesa.Data dodania komentarza: 10.01.2026, 21:44Źródło komentarza: Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa ŁusiaAutor komentarza: NataTreść komentarza: NIE dla zakładów przemysłowych w Miloszycach!!!!!!!!!!!!!!Data dodania komentarza: 10.01.2026, 21:27Źródło komentarza: Burzliwe zebranie w Miłoszycach. Boją się tu wielkich zakładówAutor komentarza: ABCTreść komentarza: W klubie potrzebna jest natychmiastowa kontrola finansowa. Dokładne rozliczenie wydatków i pensji zarządu oraz wpłat rodziców. Niech się prezes rozliczy!Data dodania komentarza: 10.01.2026, 19:49Źródło komentarza: Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa ŁusiaAutor komentarza: ...Treść komentarza: Szkoda, że nikt w rozmowie nie poruszył tematu "kto, jak, kiedy" doprowadził MJO do bankructwa. Kibice mieli swój klub, MGKS miał swoje zadania. Kto chciał łączyć a teraz narzeka? Oława to nie Wrocław, na tle sąsiednich Wrocławowi miast/powiatów radzi sobie i tak bardzo dobrze, gdzie jest Oleśnica, Środa Śląska, Trzebnica, Strzelin? Dzięki "kibicom" były prezes trenuje w Siechnicach, co dalej?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 19:25Źródło komentarza: Pałucki: - Nie mogę się pogodzić z kłamstwami prezesa Łusia
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama