Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 marca 2026 18:22
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Miłoszyce obawiają się wielkiego przemysłu. Co ustalono na wiejskim zebraniu?

- Takie zebranie to właśnie element demokracji bezpośredniej i bardzo mi się podoba możliwość rozmowy z mieszkańcami, by dowiedzieć się, co myślą - mówił Kazimierz Putyra, większościowy współwłaściciel spółki Rekord Hale Namiotowe, która planuje w Miłoszycach utworzenie zakładu...
Miłoszyce obawiają się wielkiego przemysłu. Co ustalono na wiejskim zebraniu?
Miłoszyce obawiają się wielkiego przemysłu. Co ustalono na wiejskim zebraniu?

Autor: Jerzy Kamiński

Podziel się
Oceń

Na zebranie wiejskie 9 stycznia zaprosili mieszkańców - sołtys Mirosław Przybylski, Rada Sołecka Miłoszyc oraz radny Robert Jadczak. Przyszło około 100 osób. Nie podoba im się wiele zapisów w proponowanej uchwale zmieniającej miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) dla tej części Miłoszyc. Ich zdaniem - miałyby one zły wpływ na jakość życia w tej miejscowości. O co chodzi?

Przy drodze do Dziupliny, na jednej z prywatnych działek w Miłoszycach, oznaczonych w dotychczasowym planie jako tereny przemysłowe (plan powstawał jeszcze za burmistrza Bogdana Szczęśniaka), inwestor chce postawić hale produkcyjno-magazynowe, z przewagą magazynowych (80%). Tym inwestorem jest Spółka Rekord Hale Namiotowe.  

- Jesteśmy w 6 miejscach w Jelczu-Laskowicach - tłumaczył na spotkaniu Kazimierz Putyra, większościowy udziałowiec spółki Rekord Hale Namiotowe, były burmistrz J-L. - Chcemy to scalić i wybudować jeden zakład w Miłoszycach. 

Inwestor ma już pozwolenie na budowę hali o wysokości ok. 12 m na jednej działce, i jest to zgodne z dotychczasowym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Mieszkańcy podkreślali, że nie chodzi im o tego konkretnego inwestora, bo nic nie mają do pana Putyry i jego firmy, którą jako lokalne przedsiębiorstwo cenią, ale boją się tego, co będzie, gdyby ten inwestor był zmuszony sprzedać działkę, a tam powstałby wielki i uciążliwy zakład przemysłowy, na który nikt tu na miejscu nie miałby wpływu. 

Burmistrz Piotr Stajszczyk tłumaczył, że gmina proponuje i chce wprowadzić zmiany w dotychczasowym MPZP właśnie to, by unormować sytuację. Według obecnego planu - jak tłumaczył - każdy kolejny inwestor będzie mógł wybudować w tym miejscu niemal cokolwiek, bo nie ma odpowiednich zabezpieczeń prawnych. Zgodził się, że można w proponowanych zmianach planu poczynić jeszcze większe obostrzenia, aby zapewnić mieszkańcom spokojniejszą przyszłość.

- Obecny plan jest tak ogólny, że dzisiaj można by wybudować na tej działce przemysłowej hale o wysokości nawet 20-30 m - mówił burmistrz. - Proponowane zmiany w planie normują pewne sprawy, określają konkretne parametry, np. wysokość budynków, powierzchnię zabudowy itp. Po to jest to spotkanie, by jeszcze pewne uwagi tu wprowadzić, bo dotychczasowy plan nie określał żadnej wysokości, ale - jedna ważna rzecz - pozwolenie na halę o wysokości 12,25 m na tej działce już jest i o tym trzeba pamiętać. Druga rzecz - w dotychczasowym planie są na tej działce drogi, co znaczy, że gmina będzie musiała je odkupić od właściciela, a to są duże pieniądze. Ja bym nie chciał, aby gmina ponosiła takie koszty, bo to jest inwestycja tylko dla tego inwestora, a nie dla wszystkich. Niech właściciel sam sobie buduje drogi, jeśli zechce. Jestem zdania, że gmina powinna budować drogi tylko tam, gdzie one są potrzebne mieszkańcom, a nie - jak w tym przypadku - budować dla przedsiębiorcy.  

O tej drodze wewnątrz działki (o dł. około 300 m) dyskusja toczyła się długo, bo niektórzy mieszkańcy jednak chcieliby, aby gmina ją zrobiła, a oni by z niej korzystali, a przede wszystkim - jak dowodzili - taka droga przez działkę przemysłową uniemożliwiłaby inwestorowi postawienie tam jednej wielkiej hali, molocha, czego się obawiają. 

- To nie jest pana prywatny folwark! - mówił do inwestora jeden z mieszkańców. - Skoro planista dał tam drogę, to powinna ona być, bo drogi i chodniki są dla nas.  

Kazimierz Putura przyjął to do wiadomości, ale tłumaczył, że droga faktycznie niczego nie zmienia, bo można postawić biurowiec na mniejszej działce, a na większej ogromną halę: - I tą drogą między przemysłowymi halami o wysokości 12 m i między rusztowaniami chcielibyście spacerować? Na dodatek ta droga prowadzi donikąd. Normalnie uznałbym, że skoro to gmina na swój koszt miałaby na naszej działce wybudować drogę, to może i byłoby lepiej. Dzisiaj mówię, że wolałbym mieć halę na swojej działce niż drogę. 

Burmistrz tłumaczył, że jeżeli nie będą wprowadzone zmiany w obecnym planie, to w przypadku gdyby spółka Rekord Hale Namiotowe sprzedała działkę komukolwiek, nowy inwestor mógłby tam wybudować jeszcze wyższą halę i nic nie można by z tym zrobić. Ponieważ mieszkańcy sugerowali, aby w ogóle zmienić przeznaczenie tego terenu, by można było tam stawiać np. domy, burmistrz tłumaczył, że to skończyłoby się olbrzymim, wielomilionowym odszkodowaniem dla inwestora, który kupił już działkę przeznaczoną pod przemysł.

Kazimierz Putura przyznał, że gdyby ktoś teraz utrudnił mu prowadzanie działalności gospodarczej zgodnie z prawem, a do tego sprowadzały się żądania niektórych mieszkańców obecnych na spotkaniu, to oczywiście natychmiast wystąpiłby o odszkodowanie, bo działka została kupiona pod konkretny pomysł biznesowy: - A niektórzy tu chcieliby w czasie gry zmieniać prawo! Tak się nie robi. Konsultacje społeczne, które się tu dzisiaj odbywają, są także z naszego wniosku i dotyczy to jedynie tej drogi. Natomiast wszystkie inne zmiany to nie jest wniosek spółki Rekord Hale Namiotowe. Powiem szczerze, że nawet lepiej byłoby, gdyby został stary plan, bo wtedy - jak pan burmistrz powiedział - można by tu praktycznie wszystko postawić poza przemysłem uciążliwym jak huta, tłocznia aluminium, rafineria, itp. Natomiast cała produkcja, jaka się odbywa w Jelczu-Laskowicach na strefie, nie jest w kategorii przemysłu szczególnie uciążliwego dla środowiska. 

 

-  Wiadomo było od początku, że tam jest teren przemysłowy, więc ludzie wiedzieli, gdzie stawiają domy - przyznał jeden z mieszkańców. - Ludzie się jednak teraz obawiają, że tam powstanie kiedyś wielka strefa przemysłowa, bo przecież nie wiadomo, kto to kiedyś kupi, a co gorsze, będą tam może jeździć wielkie ciężarówki, w dużych ilościach. My się tego boimy. Do firmy Rekord Hale Namiotowe nic nie mamy. Wiadomo, lokalny przedsiębiorca, miejsca pracy, ale my się boimy nie tego, że pan chce tam postawić hale i firma nieuciążliwa dla nas się rozwija, ale widząc nowe propozycje w planie ludzie się boją, że tam powstaną kiedyś nie wiadomo jakie budowle. 

Najdobitniej głos wielu mieszkańców wyraził Bogdan Stelczyk, miejscowy przedsiębiorca, który po wystąpieniu zebrał gromkie oklaski: - Dużo się mówi o odpowiedzialności społecznej. To jest chyba najistotniejsze. Widzę tu wielu nowych mieszkańców, którzy - tak chyba można powiedzieć - zostali nabici w butelkę. Oni przyjechali tu, wybudowali się czy kupili domy dla spokoju, dla innego życia. Mam wyobraźnię i mogę sobie wyobrazić teraz, że ta rozmowa nie dotyczy firmy Rekord, ani pana Kazimierza, tylko chodzi o plan zagospodarowania terenu. Bo mówimy o terenie. W związku z tym mogę sobie wyobrazić, że pan burmistrz zostanie posłem i pojedzie do Warszawy, pan Kazimierz się zmęczy i sprzeda działkę, a mieszkańcy zostaną z problemem. I to jest najistotniejsze. Zastanówmy się, jak ten problem rozwiązać. Zmiana planu może spowodować, że to nie będzie katastrofa tylko dla Miłoszyc, ale i dla Dziupliny, a rykoszetem dostanie też Grędzina, bo zamiast przejezdnych dróg możemy mieć potem jeden wielki korek. Wyobraźmy sobie, jak mówią mieszkańcy, że kiedyś przychodzi tu takie LG czy jakieś inne centrum logistyczne, a teraz załadunek tira trwa 15 minut. To nie dotyczy pana Kazimierza, tylko mówię o możliwym scenariuszu. Bo to jest plan miejscowy terenu, nie działki pana Kazimierza. On ma dobre intencje, nikogo nie skrzywdził - to się zgadza. Ale czy tak będzie? Co będzie, jak tego pana burmistrza nie będzie ani pana Kazimierza, a ludzie zostaną? (...) Z jednej strony wybudują nam wielki zakład Jelcza, z drugiej strony nie wiadomo co powstanie, i jeszcze ma być szybka kolej. Jak żyć będziemy w środku tego wszystkiego? Gdzie tu jest odpowiedzialność społeczna? Nikt tu nie chce krzywdy ani gminy, ani inwestora, ale jak rozwiązać ten problem? Południowa część naszej gminy, czyli Chwałowice, Dziuplina czy Dębina, to powinny być płuca naszej gminy. Bo przemysł już mamy.

Podczas spotkania Kazimierz Putyra udowadniał, że gra w otwarte karty, pokazał wszystkie przygotowane plany i wizualizacje - uwzględniały one jednak nie to, na co na razie ma pozwolenie, ale sytuację, gdy drogi przez działkę nie ma i powstaje jeden obiekt łączący w sobie halę magazynowo-produkcyjną z biurowcem.

 

 

 

- Przeanalizowałem wszystkie posty w internecie na temat tej naszej inwestycji i żaden się nie zgadza z rzeczywistością, jest ogromny chaos, tymczasem prawda jest w tych papierach i projektach - mówił Putyra. Zadeklarował, że obecnie nie myśli o sprzedaży tej działki, a o wybudowaniu na niej hali, ale niczego obiecywać nie może, bo w biznesie wszystko może się potoczyć nie tak, jak się planowało. W miłoszyckiej hali ma się odbywać produkcja metalowa, czyli to, co firma Rekord Hale Namiotowe robi od lat. 80% hali to mają być powierzchnie magazynowe, co - zdaniem Putyry - w ogóle ma nie być uciążliwe. Maksymalnie - jak zapewniał  - zatrudnienie znajdzie tu do 100 osób - łącznie przy produkcji, w magazynach i w biurach. Jeżeli chodzi o duże transporty, to inwestor deklarował, że maksymalnie byłoby to 10 tirów dziennie, choć w normalne dni 3-4 tiry dziennie. 

Takie były zapewnienia Kazimiera Putyry na spotkaniu, ale w pozwoleniu, które już otrzymał w starostwie, liczby są generalnie większe, bo mowa jest o pracy na 3 zmiany i docelowo o ponad 300 pracownikach.

- Zmiany w planie przy okazji mojego wniosku uściślają parametry planu dotyczące zabudowy tej działki - uspokajał inwestor mieszkańców. - Nowe zapisy byłyby korzystniejsze dla mieszkańców, bo bardziej ograniczają możliwości inwestowania. Jeżeli wniosek o zmiany w planie nie przejdzie, to i tak zostaje stary plan, ten bardziej ogólny, a moim zdaniem gorszy dla mieszkańców. 

Burmistrz przypomniał, że nic jeszcze nie jest ostatecznie ustalone, a jeżeli chodzi o wielkość zabudowy, o oddziaływanie na środowisko, intensywność ruchu samochodowego czy wielkość terenów zielonych to tu można dyskutować i pewne wskaźniki zmieniać.  Zaproponował więc utworzenie zespołu złożonego z bardziej aktywnych mieszkańców Miłoszyc, aby wypracować jakieś propozycje zmian w projekcie MPZP. 

- To teren przemysłowy był i jest, z tym nic nie zrobimy - mówił. - Ale interes społeczności możemy w tym nowym planie zabezpieczyć i tym samym ograniczyć ewentualne przyszłe problemy. Jestem tu po to, aby wysłuchać państwa opinii, ale chciałbym, abyście wy jako mieszkańcy zaproponowali zmiany i żebyśmy je razem wprowadzili do planu.

Radny Robert Jadczak poparł tę propozycję: - To mogłaby być grupa 10-12 osób. Ja też chętnie wezmę udział w pracach takiego zespołu, zapewne podobnie jak sołtys i rada sołecka. Umówimy się wtedy na spotkanie, na którym będzie architekt i wtedy będzie można rozmawiać, bo przecież jeszcze nic nie jest przesądzone. 

- Zapewniam, że do tej pory, zanim zespół nie wypracuje jakiegoś stanowiska, żaden projekt nie będzie przedstawiony Radzie Miejskiej do procedowania - zadeklarował burmistrz Piotr Stajszczyk. Przypomnijmy, że formalnie konsultacje społeczne dotyczące tego planu były prowadzone od 6 października do 3 listopada 2025 i zgłosiły się na nie jedynie... 3 osoby! 

Sołtys Miłoszyc Mirosław Przybylski podchwycił pomysł powołania zespołu i od razu zaproponował, aby chętni, którzy mogą się zaangażować, zgłaszali się u niego po zebraniu. 

Mieszkańcy jednogłośnie (przy jednym wstrzymującym się) podjęli uchwałę o powołaniu zespołu, złożonego z mieszkańców, który będzie pracował nad propozycjami zmian w planie.

 

Tydzień po tym spotkanie mieszkańcy wciąż protestują przeciwko budowie jednej wielkiej hali w Miłoszycach: 

 

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Pytam 18.01.2026 15:38
A Instytut Mechaniki wam nie przeszkadza jeszcze bliżej domów czy swoich się nie rusza?

Ruch Gaśnicowy 18.01.2026 12:21
Odkąd karierowicz i jego gromadka rządzi gminą dzieją się dziwne rzeczy które źle pachną. Najpierw za gigantyczne pieniądze park z górką na sanki w centrum potem chęć obsiania wszystkich pól w gminie fotowoltaiką od dziwnych inwestorów brak hali Jelcz a teraz promowanie hali przy terenach mieszkaniowych w Miłoszycach. Tylko naiwny będzie sądził że taka inwestycja nie będzie uciążliwa w kraju są setki przykładów. Tą sprawę powinny zbadać służby a nie sołtys czy radny koledzy burmistrza .Jak na dłoni widać tu lokalne interesy biznesowo/ gminne / towarzyskie ja bym również sprawdził kto w tym roku dostanie od gminy umorzenia podatkowe to może być ciekawy temat do analizy faktów.

PrawdaCieWyzwoli 18.01.2026 00:04
Ciekawe że tartak jest na ul. Inżynierskiej a to jest jako uciążliwe burmistrzu gdzie jesteś co to też twoje ziomki czy kampanię ci robili ?!

Tomek 17.01.2026 22:21
Duet Stajszczyk z Putyrą ponownie w natarciu. Już raz chcieli uatrakcyjnić teren po wieżowcu Jelcza. Jak się skończyło, wszyscy dobrze wiecie :)

Basi 18.01.2026 09:58
No właśnie nie wszyscy wiemy, więc mógłbyś rozwinąć.

Gość 17.01.2026 17:43
Uważajcie ten gość wybudował chłopu blok 10 m od domu.

&& 17.01.2026 12:36
Oławie przydałby się miejsca pracy.

Janusz 17.01.2026 21:09
A czy ten chłop znał MPZP zanim wybudował sobie dom? Tamte tereny były przeznaczone na zabudowę wielorodzinną czyli bloki.

Z wioski 18.01.2026 07:56
Mieszkania po 9.5 tys m2 z widokiem na dach sąsiada ? Już taniej we Wrocławiu.

Z wioski 17.01.2026 10:01
Żadnej hali nie będzie skończył się układ z PIS skończyły się kontrakty na namioty. Widać to po hali E w Jelczu. Ponadto jak Tramp zablokuje import z UE za "Grenlandię" to dopiero będzie kaplica.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama