Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 02:27
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Od pamięci świadków do pamięci miejsc. Miłoszyce i AL Fünfteichen po 81 latach

W końcu stycznia 1945 roku niemiecki obóz pracy AL Fünfteichen w Miłoszycach, największa filia KL Gross Rosen, przestał istnieć. Jego likwidacja – brutalna ewakuacja więźniów w obliczu zbliżającego się frontu – była ostatnim aktem historii miejsca, które przez kilkanaście miesięcy funkcjonowało jako element systemu niewolniczej pracy przymusowej III Rzeszy a wobec którego niemieckie społeczeństwo okolicznych miejscowości pozostawało co najmniej bierne lub obojętne. Byli to konkretni ludzie – więźniowie różnych narodowości, przymusowo włączeni w lokalny system pracy i przemocy – których obecność była traktowana jako oczywisty element lokalnej rzeczywistości, co sprzyjało jej normalizacji i wyparciu refleksji nad przemocą. Dziś, 81 lat później, wracamy do tej historii w zupełnie innych warunkach pamięci.
Od pamięci świadków do pamięci miejsc. Miłoszyce i AL Fünfteichen po 81 latach
Jest potrzeba myślenia o konkretnym miejscu, które mogłoby stać się punktem skupiającym działania na polu pamięci o byłym obozie w Miłoszycach. Taką rolę mógłby w przyszłości pełnić niszczejący od lat budynek dawnej stacji kolejowej

Autor: Krzysztof Ruchniewicz

Podziel się
Oceń

Nie ma już świadków. Ci, którzy przeżyli obóz, odeszli. Nie żyją także niemieccy mieszkańcy okolicy, którzy mogli pamiętać jego funkcjonowanie w czasie wojny. Dzisiejsza wiedza lokalna opiera się przede wszystkim na powojennych relacjach pierwszych polskich osadników, którzy zetknęli się z pozostałościami po obozie i z opowieściami krążącymi już po 1945 roku. Zatem mamy do dyspozycji pojedyncze utrwalone powojenne wspomnienia, strzępy niedokładnej i nieraz mylące przekazy o terenie, który przez długie lata był "niczyj": porośnięty, zapomniany, omijany.

Dziś znajdujemy się w okresie przejściowym: pamięć komunikacyjna o wydarzeniach lat 40. XX w., oparta na bezpośrednim doświadczeniu i przekazie międzypokoleniowym, ostatecznie przechodzi w pamięć kulturową – zapośredniczoną przez dokumenty, miejsca, artefakty i świadomie podejmowane praktyki upamiętniania. Krajobraz, który nie jest opowiedziany, szybko przestaje być czytany – a miejsca przemocy łatwo stapiają się wówczas z codziennością i podlegają przekształceniom zgodnie z jej potrzebami.

 
Co wiemy – i skąd?

 

Nasza wiedza o byłym obozie w Miłoszycach nie jest kompletna, ale nie jest też przypadkowa. Od lat składa się na nią praca archiwalna, badawcza i oddolne inicjatywy upamiętniające. 

Miejsce upamiętnienia - stworzone przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii

 

Informacje o AL Fünfteichen znajdują się m.in. w izbie pamięci zakładów jelczańskich w Jelczu-Laskowicach. Jest to znaczące: pokazuje ścisły związek miejsca represji z historią lokalnego przemysłu i zaplecza produkcyjnego III Rzeszy. Obóz nie był więc "oderwanym" epizodem wojny, lecz elementem szerszego systemu gospodarczego, istotnego także w okresie "Polski Ludowej".

Swoje archiwum - mniej formalne, ale nie mniej istotne - tworzy Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii. Zbierane są relacje, przedmioty związane z tym miejscem. Ślady materialne i dokumenty budują lokalny zasób wiedzy, którego nie da się zastąpić opracowaniami książkowymi. Marsze pamięci, spacery historyczne, dyskusje i spotkania nie są tu dodatkiem, lecz podstawową formą pracy z przeszłością -próbą nadania sensu temu, co już nie mówi samo za siebie.

 
Spacer pamięci – praktyka zamiast pomnika

 

Zaproszenie Stowarzyszenia na tegoroczny "Spacer Pamięci", zorganizowany w 81. rocznicę tragicznej ewakuacji obozu, trafnie diagnozuje obecną sytuację: "nikt z nich nie opowie nam dziś, co tam przeżył" - pisał w zaproszeniu prezes stowarzyszenia Piotr Kutela. To zdanie - nawet jeśli zapisane językiem emocjonalnym - dotyka sedna problemu. Skoro nie ma już świadków, odpowiedzialność za pamięć przechodzi na tych, którzy potrafią czytać i przywoływać inne nośniki pamięci miejsca.

Spacer nie jest rekonstrukcją ani inscenizacją. Jest praktyką obecności: przejściem przez przestrzeń, w której historia wydarzyła się naprawdę. Chwila milczenia przy pomniku, zapalenie zniczy w lesie, gdzie pochowano tych, którzy zmarli przed ewakuacją. To gesty skromne, ale znaczące - bo nie próbują zastępować historii narracją, lecz pozwalają jej wybrzmieć poprzez doświadczenie miejsca.

 

Od działań rozproszonych do miejsca pamięci

 

Od lat w Jelczu-Laskowicach, Miłoszycach i Ratowicach podejmowane są różne działania o charakterze komemoratywnym - badawcze, edukacyjne i społeczne. Ich znaczenie i wartość są bezdyskusyjne, podobnie jak zaangażowanie osób, które poświęcają im swój prywatny czas, energię i często własne zasoby. Nie chodzi tu o konkurencję pomiędzy instytucjami, stowarzyszeniami czy aktywistami, lecz o ważne pytanie, jak ten wielokrotnie imponujący entuzjazm i wysiłek najlepiej wykorzystać.

Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że wiele inicjatyw funkcjonuje dziś w rozproszeniu - bez stałej koordynacji, systematycznej wymiany wiedzy i długofalowej refleksji nad tym, jak lokalna pamięć ma być organizowana i przekazywana w kolejnych dekadach.

Pozostałości po murowanych obozowych barakach, bo te drewniane nie przetrwały

 

W tym kontekście coraz wyraźniej rysuje się potrzeba myślenia o konkretnym miejscu, które mogłoby stać się punktem skupiającym działania na polu pamięci o byłym obozie w Miłoszycach. Taką rolę mógłby w przyszłości pełnić niszczejący od lat budynek dawnej stacji kolejowej. Po odpowiednim remoncie mógłby on stać się przestrzenią opowieści o dziejach wsi i jej mieszkańców, także o trudnych, często wypieranych lub zapomnianych wątkach lokalnej historii, w tym o funkcjonowaniu niemieckiego obozu pracy AL Fünfteichen. Bliskość szkoły podstawowej dodatkowo wzmacniałaby edukacyjny potencjał takiej placówki i sprzyjała trwałemu zakorzenieniu działań w pamięci lokalnej wspólnoty.

 

Wsparcie instytucjonalne?

 

Tego rodzaju przedsięwzięcie wymagałoby jednak nie tylko zaplecza materialnego, lecz także koordynacji działań i środowisk. Ważną rolę mają tu do odegrania władze nasze gminy. Obecny burmistrz Jelcza-Laskowic Piotr Stajszczyk od lat wspiera różne inicjatywy historyczne i upamiętniające. Jego zaangażowanie jako przedstawiciela lokalnych władz nie musiałoby oznaczać centralizacji narracji, lecz stworzenie dogodnych ram współpracy i wsparcie dialogu różnych aktorów.

Powołanie - choćby w formule doradczej - rady ds. pamięci mogłoby ułatwić wymianę informacji, lepsze wykorzystanie zgromadzonych zasobów oraz bardziej świadome planowanie kolejnych przedsięwzięć. Nie ulega wątpliwości, że historia, zwłaszcza ta najnowsza, budzi i budzić będzie duże zainteresowanie społeczne. Potrzeba prowadzenia polityki wobec pamięci, merytorycznej, wyważonej, wydaje się oczywista, również na płaszczyźnie lokalnej.

Jest potrzeba myślenia o konkretnym miejscu, które mogłoby stać się punktem skupiającym działania na polu pamięci o byłym obozie w Miłoszycach. Taką rolę mógłby w przyszłości pełnić niszczejący od lat budynek dawnej stacji kolejowej

 

W momencie, gdy pamięć o byłym obozie w Miłoszycach przechodzi całkowicie do pamięci kulturowej, pytanie nie brzmi już, czy upamiętniać, lecz jak i gdzie to robić.

Spacer pamięci, organizowany przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii, jest jedną z ważnych propozycji. Kolejną mogłoby być stworzenie trwałego miejsca, które porządkowałoby wiedzę, nadawało jej formę i pozwalało myśleć o tym rozdziale przeszłości w perspektywie doświadczenia historycznego ważnego dla tutejszej społeczności, choć nie wyłącznie polskiego.

 

tekst i fot.: Krzysztof Ruchniewicz

Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama