Nie ma już świadków. Ci, którzy przeżyli obóz, odeszli. Nie żyją także niemieccy mieszkańcy okolicy, którzy mogli pamiętać jego funkcjonowanie w czasie wojny. Dzisiejsza wiedza lokalna opiera się przede wszystkim na powojennych relacjach pierwszych polskich osadników, którzy zetknęli się z pozostałościami po obozie i z opowieściami krążącymi już po 1945 roku. Zatem mamy do dyspozycji pojedyncze utrwalone powojenne wspomnienia, strzępy niedokładnej i nieraz mylące przekazy o terenie, który przez długie lata był "niczyj": porośnięty, zapomniany, omijany.
Dziś znajdujemy się w okresie przejściowym: pamięć komunikacyjna o wydarzeniach lat 40. XX w., oparta na bezpośrednim doświadczeniu i przekazie międzypokoleniowym, ostatecznie przechodzi w pamięć kulturową – zapośredniczoną przez dokumenty, miejsca, artefakty i świadomie podejmowane praktyki upamiętniania. Krajobraz, który nie jest opowiedziany, szybko przestaje być czytany – a miejsca przemocy łatwo stapiają się wówczas z codziennością i podlegają przekształceniom zgodnie z jej potrzebami.
Co wiemy – i skąd?
Nasza wiedza o byłym obozie w Miłoszycach nie jest kompletna, ale nie jest też przypadkowa. Od lat składa się na nią praca archiwalna, badawcza i oddolne inicjatywy upamiętniające.

Miejsce upamiętnienia - stworzone przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii
Informacje o AL Fünfteichen znajdują się m.in. w izbie pamięci zakładów jelczańskich w Jelczu-Laskowicach. Jest to znaczące: pokazuje ścisły związek miejsca represji z historią lokalnego przemysłu i zaplecza produkcyjnego III Rzeszy. Obóz nie był więc "oderwanym" epizodem wojny, lecz elementem szerszego systemu gospodarczego, istotnego także w okresie "Polski Ludowej".
Swoje archiwum - mniej formalne, ale nie mniej istotne - tworzy Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii. Zbierane są relacje, przedmioty związane z tym miejscem. Ślady materialne i dokumenty budują lokalny zasób wiedzy, którego nie da się zastąpić opracowaniami książkowymi. Marsze pamięci, spacery historyczne, dyskusje i spotkania nie są tu dodatkiem, lecz podstawową formą pracy z przeszłością -próbą nadania sensu temu, co już nie mówi samo za siebie.
Spacer pamięci – praktyka zamiast pomnika
Zaproszenie Stowarzyszenia na tegoroczny "Spacer Pamięci", zorganizowany w 81. rocznicę tragicznej ewakuacji obozu, trafnie diagnozuje obecną sytuację: "nikt z nich nie opowie nam dziś, co tam przeżył" - pisał w zaproszeniu prezes stowarzyszenia Piotr Kutela. To zdanie - nawet jeśli zapisane językiem emocjonalnym - dotyka sedna problemu. Skoro nie ma już świadków, odpowiedzialność za pamięć przechodzi na tych, którzy potrafią czytać i przywoływać inne nośniki pamięci miejsca.
Spacer nie jest rekonstrukcją ani inscenizacją. Jest praktyką obecności: przejściem przez przestrzeń, w której historia wydarzyła się naprawdę. Chwila milczenia przy pomniku, zapalenie zniczy w lesie, gdzie pochowano tych, którzy zmarli przed ewakuacją. To gesty skromne, ale znaczące - bo nie próbują zastępować historii narracją, lecz pozwalają jej wybrzmieć poprzez doświadczenie miejsca.
Od działań rozproszonych do miejsca pamięci
Od lat w Jelczu-Laskowicach, Miłoszycach i Ratowicach podejmowane są różne działania o charakterze komemoratywnym - badawcze, edukacyjne i społeczne. Ich znaczenie i wartość są bezdyskusyjne, podobnie jak zaangażowanie osób, które poświęcają im swój prywatny czas, energię i często własne zasoby. Nie chodzi tu o konkurencję pomiędzy instytucjami, stowarzyszeniami czy aktywistami, lecz o ważne pytanie, jak ten wielokrotnie imponujący entuzjazm i wysiłek najlepiej wykorzystać.
Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że wiele inicjatyw funkcjonuje dziś w rozproszeniu - bez stałej koordynacji, systematycznej wymiany wiedzy i długofalowej refleksji nad tym, jak lokalna pamięć ma być organizowana i przekazywana w kolejnych dekadach.

Pozostałości po murowanych obozowych barakach, bo te drewniane nie przetrwały
W tym kontekście coraz wyraźniej rysuje się potrzeba myślenia o konkretnym miejscu, które mogłoby stać się punktem skupiającym działania na polu pamięci o byłym obozie w Miłoszycach. Taką rolę mógłby w przyszłości pełnić niszczejący od lat budynek dawnej stacji kolejowej. Po odpowiednim remoncie mógłby on stać się przestrzenią opowieści o dziejach wsi i jej mieszkańców, także o trudnych, często wypieranych lub zapomnianych wątkach lokalnej historii, w tym o funkcjonowaniu niemieckiego obozu pracy AL Fünfteichen. Bliskość szkoły podstawowej dodatkowo wzmacniałaby edukacyjny potencjał takiej placówki i sprzyjała trwałemu zakorzenieniu działań w pamięci lokalnej wspólnoty.
Wsparcie instytucjonalne?
Tego rodzaju przedsięwzięcie wymagałoby jednak nie tylko zaplecza materialnego, lecz także koordynacji działań i środowisk. Ważną rolę mają tu do odegrania władze nasze gminy. Obecny burmistrz Jelcza-Laskowic Piotr Stajszczyk od lat wspiera różne inicjatywy historyczne i upamiętniające. Jego zaangażowanie jako przedstawiciela lokalnych władz nie musiałoby oznaczać centralizacji narracji, lecz stworzenie dogodnych ram współpracy i wsparcie dialogu różnych aktorów.
Powołanie - choćby w formule doradczej - rady ds. pamięci mogłoby ułatwić wymianę informacji, lepsze wykorzystanie zgromadzonych zasobów oraz bardziej świadome planowanie kolejnych przedsięwzięć. Nie ulega wątpliwości, że historia, zwłaszcza ta najnowsza, budzi i budzić będzie duże zainteresowanie społeczne. Potrzeba prowadzenia polityki wobec pamięci, merytorycznej, wyważonej, wydaje się oczywista, również na płaszczyźnie lokalnej.

Jest potrzeba myślenia o konkretnym miejscu, które mogłoby stać się punktem skupiającym działania na polu pamięci o byłym obozie w Miłoszycach. Taką rolę mógłby w przyszłości pełnić niszczejący od lat budynek dawnej stacji kolejowej
W momencie, gdy pamięć o byłym obozie w Miłoszycach przechodzi całkowicie do pamięci kulturowej, pytanie nie brzmi już, czy upamiętniać, lecz jak i gdzie to robić.
Spacer pamięci, organizowany przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Zwiadowców Historii, jest jedną z ważnych propozycji. Kolejną mogłoby być stworzenie trwałego miejsca, które porządkowałoby wiedzę, nadawało jej formę i pozwalało myśleć o tym rozdziale przeszłości w perspektywie doświadczenia historycznego ważnego dla tutejszej społeczności, choć nie wyłącznie polskiego.







Napisz komentarz
Komentarze