Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 22 lutego 2026 19:46
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama
Reklama BMM
KOMENTARZ

Nie o ratowanie psa chodziło w tym wyroku

Sąd nie zajmował się tym, czy pies potrzebował ratunku, tylko tym, czy ratując go działaczka prozwierzęca złamała praw
Nie o ratowanie psa chodziło w tym wyroku
Sąd nie zajmował się tym, czy pies potrzebował ratunku, tylko tym, czy ratując go działaczka prozwierzęca nie złamała prawa
Podziel się
Oceń

Głośno się ostatnio zrobiło (kolejny raz) o Karolinie P. z Jelcza-Laskowic, bo dwa tygodnie temu sąd skazał ją nieprawomocnie na karę 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu, a nadto otrzymała zakaz pełnienia funkcji w organizacjach prozwierzęcych, co dotąd było jej znakiem rozpoznawczym - mało kto w Polsce był prezeską tak wielu tworzonych przez siebie organizacji jak Karolina P. Cóż, być może teraz przyjdzie jej działać jako "prezeska w podziemiu". Nie to jest jednak w tym wszystkim najciekawsze, czy raczej najsmutniejsze, tylko poziom wiedzy ludzi o tym, co się wokół nich dzieje. Poziom zrozumienia tego, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Bo wcale nie o psa, a może raczej nie głównie o psa. Karolina P. zresztą nie ułatwia, bo na profilu jej organizacji w dniu wydania wyroku napisano tylko, że "sąd uznał, że ten pies nie potrzebował ratunku", więc "walczymy dalej", co delikatnie mówiąc było dosyć oszczędnym operowaniem prawdą. Ani słowa o skazaniu Karoliny P. Ani słowa o tym, za co. Wystarczyło to jednak, by na sędzię wydającą wyrok wylały się wiadra internetowych pomyj. 

Tymczasem sąd nie zajmował się tym, czy pies potrzebował ratunku (bo potrzebował, co sędzia w uzasadnieniu wyroku podkreślała), tylko tym, czy ratując go działaczka prozwierzęca złamała prawo. Sąd uznał, że złamała. Bo wdarła się na czyjąś posesję odkręcając śrubę w ogrodzeniu i zabrała psa, o którym do dzisiaj słuch zaginął. Wiadomo tylko, że był wożony autem tam i z powrotem, aby zmylić stróżów prawa, którzy chcieli odzyskać zwierzę. 

Właśnie - pojawia się słowo "prawo", co powinno być tu jedynym prawidłowym odniesieniem. Od wymierzania kary w normalnym kraju jest odpowiedni system (być może, a nawet na pewno niewydajny czy ułomny itp.), co do którego jednak wszyscy mieszkańcy umówili się, że obowiązuje, abyśmy nie zginęli w gąszczu samosądów i chaosie oskarżeń. Karolina P. jednak wydaje się ponad to i obawiam się, że nie jest to skutek studiów prawniczych, które ukończyła (była doktorantką!). To ona bowiem (a nie np. weterynarz) chce uznawać, kiedy psa trzeba ratować (czytaj: odbierać właścicielom), jak to zrobić (np. włamać się na posesję), i komu oddać (czytaj: najlepiej tak, by zniknął). W państwie prawa to nie powinno być dopuszczalne - co uznał sąd - na razie nieprawomocnie. 

Idąc drogą Karoliny P. zabrniemy w ślepy zaułek. Jaki? Ano taki, gdzie to mój sąsiad w kamizelce z napisem "samozwańczy inspektor do spraw aut" będzie oceniał, czy w odpowiednim stanie utrzymuję swoje auto, a gdy uzna, że np. hamulce nie są dość sprawne, to mi to auto po prostu ukradnie i na przykład wywiezie na wschód. Gdzie przypadkowy przechodzień w kamizelce z napisem "samozwańczy inspektor do spraw dzieci" będzie kontrolował, czy dobrze zajmuję się np. synem, a gdy uzna, że nie, to mi dziecko odbierze. Gdzie to współobywatel w kamizelce z napisem "samozwańczy inspektor do spraw Polski" będzie oceniał mój patriotyzm, a gdy uzna, że nie dość często oglądam jego ulubioną telewizję, to bezkarnie będzie mógł wejść mi do domu i wyrzucić telewizor przez okno. Absurdalne? A niby jak wyglądała rzeczywista sytuacja z Ratowic w oczach właściciela psa? Przychodzi do domu, widzi odkręcone przęsło ogrodzenia, bo dwie młode panie w kamizelkach z napisem "inspekcja do spraw zwierząt" postanowiły ratować faktycznie źle przetrzymywanego psa, ale bez udziału weterynarza, policjanta czy przedstawiciela gminy... Ratowały tak skutecznie, że do dziś nikt nie wie, gdzie pies się podziewa i czy w ogóle żyje. 


Napisz komentarz

Komentarze

Mieszkaniec Oławy 22.02.2026 10:14
Bardzo dobry artykuł Panie Jurku.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama