Tegoroczne 10-lecie Rajdu Koguta jest symboliczne, ale ta historia zaczyna się dużo, dużo wcześniej. Można powiedzieć, że Rajd Koguta od zawsze jest związany z Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie, choć przecież muzeum nie istnieje tak długo. A jednak... Kolekcja Tomka Jurczaka - zwanego w sieci jako Tom Wena - będąca zalążkiem tego muzeum, rodziła się wiele lat i pomysł na jej prezentację ewoluował od starej hali, gdzie 15 lat temu było parę aut, udostępnianych tylko znajomym, poprzez wielki zlot pojazdów zabytkowych w Oławie, po najnowocześniejsze i największe muzeum motoryzacji w tej części Europy.
- To moja pasja - mówił mi Jurczak w 2012 roku. - Kolekcjonowaniem starych aut można próbować zatrzymać czas. Można sprawić, by historia motoryzacji nie zaginęła. Ile to cennych samochodów ląduje na złomie! To boli. Ludzie potrafią wyrzucić nawet auta w dobrym stanie, a szkoda. Więc zbieranie ma sens, można wiele uratować, bo to jest nasza historia. Chciałbym kiedyś stworzyć w Oławie muzeum motoryzacji. Mam już stworzony projekt, ale nie chcę zapeszać, więc na razie bez szczegółów. W każdym razie gdy zbiorę ze 30 starych pojazdów, muzeum będzie możliwe...
I stało się możliwe. Jest.
Od zawsze lubił robić coś, co odnosi sukces i podoba się innym. Lubił też pomagać, bo tego wymagała jego wrażliwość. Lubił lokalność, bo tu się dobrze czuje. Lubił i kolekcjonował zabytkowe pojazdy - z tego wszystkiego musiał powstać oławski zlot - impreza łącząca pomaganie potrzebującym z niesieniem radości sobie oraz wszystkim motoryzacyjnym szaleńcom, dla których zapach benzyny piękniejszy jest od aromatu kwiatów.
- Mam w sobie potrzebę pomagania, ale chcę to łączyć z czymś, co może dawać radość i satysfakcję, wtedy są najlepsze efekty, inni chcą się włączyć - zdradził mi Jurczak w 2013 roku.
Impreza przerosła oczekiwania. Przez lata na rosnącą do paru tysięcy liczbę starych aut prezentowanych w ramach zlotu zabrakło w Oławie miejsca. Po prostu. Pojawiła się więc nowa idea.
- Na bazie powodzenia zlotu chcielibyśmy zrobić coś, co nie byłoby tylko biernym oglądaniem, stąd pomysł Rajdu Koguta - mówił w 2019 roku Henryk Gulka vel Hen Wena. - Taki szybkościowy nie miałby sensu, więc wymyśliliśmy formułę, że będzie to rajd rodzinny, krajoznawczy, charytatywny, aby wszyscy mogli wziąć w nim udział, aby nasz Dolny Śląsk i okoliczne województwa odkryły przed nami nieodkryte dotąd tajemnice, bo - jak to mówią - cudze chwalicie, a swego nie znacie.
Te okoliczne województwa przez kolejne rajdowe edycje rozszerzyły się na całą Polskę, ale główny cel pozostał ten sam - Rajd Koguta pomaga, głównie dzieciom, stowarzyszeniom, fundacjom czy Szpitalowi Powiatowemu w Oławie, ale nie tylko. W tym roku na przykład Zamość - gdzie jest meta rajdu - otrzyma auto do przewozu osób niepełnosprawnych.
Oczywiście każda złotówka się liczy i każda jest liczona - w tym roku już zebrali ponad 5 mln zł i zbierają nadal! - ale... nie tylko o pieniądze tu chodzi, choć one w sposób oczywisty, realny i policzalny czynią dobro. Do tego jednak wystarczyłyby zwykłe bezosobowe przelewy. Rajd Koguta to coś znacznie więcej, czego liczne dowody znajdziecie historiach rajdowych załóg, które w znakomitej większości przyznają, że oprócz pomagania liczą się zawarte podczas jazdy znajomości, solidarność rajdowa, chęć wspierania się i wspólnego przeżywania podróży, przygody, a także prawdziwe przyjaźnie, które już trwają parę lat, a mają szansę rozwijać się z każdą kolejną edycją Rajdu Koguta.
*
Od dzisiaj przez tydzień zaprezentujemy parę załóg startujących w jubileuszowym Rajdzie Koguta. Żeby Was zachęci do przyjścia na miejsca startu, do spotkania się z nimi, bo naprawdę warto...
OŁAWA, biurowiec Weny przy ul. ks. Kutrowskiego, g.8.00-13.00
JELCZ-LASKOWICE, parking przy pierwszym stawie, naprzeciw stacji ORLEN, g.10.00-13.30.
*
A tak było na starcie parę lat temu:




Napisz komentarz
Komentarze