Jak wiemy, potrzebna na leczenie kwota jest ogromna, a czas ucieka, dlatego rodzice dwuletniego Stasia Borunia - Aleksandra i Marek, a także starsza siostra Tosia nie próżnują i szukają najróżniejszych sposobów, by jak najszybciej zebrać pieniądze na bardzo kosztowną terapię genową, która jest jedyną szansą na to, by uchronić chłopca przed śmiertelną chorobą.
Od dziś pukają do drzwi oławskich i okolicznych firm, by ustawiły u siebie puszkę na zbiórkę wraz z plakatem informacyjnym. - To nic nie kosztuje, a może uratować życie naszego synka - mówi Marek.
Kilka firm już się zgodziło, a im więcej, tym lepiej, bo w grupie siła, więc każdy, kto chciałby pomóc oraz dołączyć do rosnącego grona przyjaciół rodziny i ustawić puszkę na zbiórkę w swojej firmie, proszony jest o kontakt poprzez komentarz pod tym postem. Rodzice cały czas śledzą informacje i będą się do Was zgłaszać.
- Przez ten miesiąc od diagnozy wydarzyło się coś niesamowitego - ruszyła ogromna fala dobra dla Stasia - mówią jego rodzice zaskoczeni tym, że w tak trudnym dla nich momencie znaleźli aż tylu przyjaciół. Nie zawiedźmy ich!

Napisz komentarz
Komentarze