Oława Z sesji RM
Z końcem czerwca miasto po raz trzeci ogłosiło przetarg, który ma wyłonić wykonawcę długo planowanej modernizacji boiska przy ul. Bażantowej. Otwarcie ofert ma się odbyć w najbliższy piątek tj.10 lipca. Czy tym razem uda się wyłonić wykonawcę?
Do tej pory to się nie udało, bo oferowane stawki były wyższe niż kwota, jaką miasto chciało wydać na realizację tego zadania, dlatego też już raz ją zwiększano. Teraz burmistrz zaproponował kolejne zwiększenie limitu wydatków do 2,5 mln zł w roku 2027. Zadanie ma być bowiem wykonywane w tym oraz przyszłym roku.
Na razie jednak wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądać ostateczna oferta na boisko, dlatego też limity na to zadanie zwiększono i w tym, i w przyszłym roku, a dopiero na podstawie harmonogramu prac można będzie dokładnie ustalić kwoty i podpisać umowę, a prawdopodobnie na wrześniowej sesji RM te sprawy musiałyby być skorygowane - tłumaczył na sesji Tomasz Frischmann i dodał, że wartość kosztorysowa robót jest określona na około 4 mln zł. Miasto otrzymało już 400 tys. zł dofinansowania na ten cel i stara się o kolejne w wysokości 800 tys. zł.
Przypomnijmy, że początkowo miasto zamierzało przeznaczyć na modernizację boiska przy ul. Bażantowej 1,2 mln zł. Ogłaszając kolejny przetarg kwotę zwiększono do 2,1 mln zł. Teraz okazuje się, że koszt może być znacznie wyższy, więc wśród radnych pojawiły się wątpliwości, czy w ogóle warto wydawać tyle pieniędzy na to zadanie. Pierwszym, który zgłosił uwagi na sesji, był radny Albert Zieliński z "Wszystko dla Oławy".
- Decyzja w sprawie tego boiska już zapadła, zbierane są środki, ale... pomimo że wywodzę się ze świata sportu, chociaż nie wiem, czy świat sportu o tym wie, to mam wątpliwości, czy w mieście, w którym mamy obecnie pięć pełnowymiarowych boisk piłkarskich, około 66 mln zł długu w postaci kredytów plus 30 mln zł długu w postaci zobowiązania wobec jednej ze spółek, wydawanie ponad 4 mln zł na remont boiska na terenie zalewowym jest konieczne? - pytał.
Wątpliwość zgłosił też radny Bartosz Gawlas, bo - jak powiedział - kwota jest prawie pięciokrotnie wyższa od pierwotnie zakładanej, dlatego chciałby, aby burmistrz opowiedział, co zmieniło się w projekcie od jego pierwotnej wersji.
Tomasz Frischmann wyjaśnił, że realizacja boiska od początku miała kosztować około 3,5 mln zł. Początkowo w budżecie wpisano mniej, tj.1,2 mln, by sprawdzić "jak zareaguje rynek". Oferty okazały się rażąco wysokie, więc przetarg unieważniono, a wartość oferty podwyższono, ale przetarg też trzeba było unieważnić. W tzw. międzyczasie pojawiła się możliwość pozyskania środków zewnętrznych w wysokości 800 tys. zł na zaplecze sanitarne, ale projekt trzeba było nieco przeprojektować. To spowodowało, że teraz wartość kosztorysowa robót wynosi 4,1 mln zł. Prace są zaplanowane na dwa lata - 2026-27, w związku z tym zwiększono limit na to zadanie zarówno w roku obecnym, jak i przyszłym, ponieważ nie wiadomo, jak będzie wyglądała oferta realizacji prac, czy wykonawca większość pieniędzy będzie chciał w tym roku czy w przyszłym. W związku z tym jest zwiększenie limitu do około 5 mln zł, ale...
- Nikt nie ma zamiaru takich pieniędzy wydawać na ten cel, ponieważ wartość kosztorysowa zadania jest jasno określona i w tych granicach będziemy się poruszać - wyjaśnił burmistrz i dodał, że miasto "zajmuje się" obecnie boiskami sportowymi, gdyż jest na to zewnętrzne dofinansowanie. Gdyby tego nie było, miasto "robiłoby takie zajęcia sportowe, które byłyby dofinansowywane", więc gdy pojawią się dofinansowania dotyczące innych dyscyplin sportu, miasto też będzie z tego korzystać.
Taki argument spowodował wypowiedź o braku planów i pomysłu na miasto, ale też pytania o możliwości i potrzebę inwestowania w inne boiska, np. przy ul. Polnej, które zdaniem radnej Elżbiety Brezdeń cieszy się sporym zainteresowaniem.
Padła też propozycja podjęcia odważnej decyzji i rezygnacji z tak kosztownej inwestycji jak modernizacja boiska przy ul. Bażantowej na rzecz innych obiektów sportowych, np. pumptracka, bo za 4 mln zł można wykonać więcej obiektów, które - jak wynikało z wypowiedzi kilku radnych - byłyby bardziej przydatne.
- Po covidzie stawia się na sporty kilkuosobowe, a nie grupowe - argumentował radny Grzegorz Mierzwiak i dodał, że jak na coś jest dotacja, to nie znaczy, że trzeba ją brać, czego przykładem jest słynna ławeczka za 120 tys. zł.
To wywołało kolejną dyskusję m.in. o podejmowanych decyzjach, możliwości wycofywania się z nich oraz o braku komunikacji między radnymi a urzędem, co często generuje problemy i niepotrzebne dyskusje.
W głosowaniu za wprowadzeniem zmian w budżecie wzięło udział 17 radnych.
6 wstrzymało się od głosu: Albert Zieliński i Bartosz Gawlas z WdO, Magdalena Ziółkowska, Grzegorz Mierzwiak, Krzysztof Rydzoń z KO oraz Agnieszka Mikołajek z Nowej Lewicy. 11 było "za" - Elżbieta Brezdeń, Krzysztof Mazurek, Ewa Polanowska i Józef Urbańczyk z PiS, Kazimiera Jasińska, Jan Gogola, Michał Prus i Jacek Żydło z BBS oraz Karolina Kaczor, Piotr Soroczyński i Joanna Kruk- Gręziak.

Napisz komentarz
Komentarze