W ten sposób w najmniejszej wrocławskiej zajezdni Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego rozpoczął się strajk solidarnościowy z robotnikami Wybrzeża. Tej fali nikt nie mógł już zatrzymać. Wysłano delegatów do pozostałych zajezdni, komunikacja miejska stanęła w całym mieście, a mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska poczuli, że coś zaczyna się dziać.
Protest w MPK oznaczał, że na ulice Wrocławia nie wyjechały autobusy i tramwaje. Pomimo tej niedogodności Wrocławianie tłumnie wspierali strajkujących – przed zajezdnią nr VII codziennie przebywało setki jeśli nie tysiące osób, które przynosiły jedzenie, picie czy koce.
Na czele strajku, a później Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) stanął Jerzy Piórkowski, kierowca z „siódemki”, cieszący się dużym autorytetem wśród załogi na Grabiszyńskiej. Jedną z najważniejszych decyzji wrocławskiego MKS-u było ogłoszenie poparcia dla 21 postulatów z Gdańska, co jednoznacznie wskazywało na solidarnościowy charakter strajku. Wkrótce w MKS-ie byli reprezentowani pracownicy ze 176 zakładów pracy z całego Dolnego Śląska.
Jedną z najciekawszych form wsparcia strajkujących w zajezdni stał się koncert utworów patriotycznych w wykonaniu artystów z Opery Wrocławskiej pod batutą Roberta Satanowskigo. Jego obecność była sporym zaskoczeniem, ponieważ był to człowiek mocno związany z ówczesną komunistyczną władzą.
Sami strajkujący podkreślają, że przyszli na strajk jako tłum, a wyszli jako Wrocławianie. Tak rodziło się społeczeństwo obywatelskie Wrocławia. A dziś w tej słynnej zajezdni nr VII działa Centrum Historii Zajezdnia, nowoczesne i interaktywne muzeum, które z pomocą mieszkańców miasta od 10 lat pokazuje, jak tworzył się współczesny Wrocław.




(tekst i fot. Centrum Historii Zajezdnia / Ośrodek „Pamięć i Przyszłość)

Napisz komentarz
Komentarze