0:1 - Dawid Poniewierski (w 9 min.)
1:1 - Mateusz Mossoń (51)
Oława - 17 października 2026. Stadion im.Zbigniewa Isela. Widzów około 150.
Sędziowali: Marcin Nawracaj - arbiter główny, a wspomagali go asystenci - Paweł Borowski i Sławomir Stokłosa (wszyscy KS Legnica).
Żółte kartki: Wiktor Zawadka (w 25 min.), Bartosz Łukawiecki (42), Damian Draczyński (43), Oleksandr Kavinskyj (67), Maksim Huk (72), Jarosz Drzewosz (78), Michał Kaliszczak (84) oraz Grzegorz Błaszczyk (90+2).
MGKS "Moto-Jelcz" Oława
Lubecki - Opatowski, Urysz (10 Kaliszczak), Zawadka, Huk - W.Gancarczyk (60 Błaszczyk), D.Kowalski (80 Vilcans), Maścianica, Wandel (80 Szymczak) - Mossoń (60 Burkiewicz), Leja (60 Faliński).
LKS "Błyskawica" Gać
Firek - Peniuk, Łuczak, Hawryło, Orzechowski - Poniewierski (80 Szydziak), Łukawiecki (65 Kavinskyj), Boczar, Draczyński (50 Walczak) - Widziak (46 Babiarz), Bogdanik (65 Drzewosz).
Oławianie przystąpili do meczu derbowego bez swojego kontuzjowanego kapitana i stopera - Radosława Krzyśkowa. Wcześniej działacze "Moto-Jelcza" podziękowali za grę Maksimowi Roubutowi. Dlatego oławska defensywa wystąpiła w dość eksperymentalnym ustawieniu. Dodatkowo już w 10 minucie kontuzjowanego Kacpra Urysza musiał zmienić Michał Kaliszczak. U gości zza miedzy zabrakło trenera Marcina Nowackiego, który pauzował za kartki. Zastępował go drugi trener "Błyskawicy" - Amin Stitou.
Odmłodzony oławski zespół od pierwszego gwizdka zaatakował bramkę rywali. Pierwszy ale niecelny strzał z woleja oddał Kacper Leja. Po chwili inicjatywę przejęli goście i mieli dwie świetne okazje. Najpierw Damian Draczyński przedarł się lewą stroną i podał do Szymona Widziaka, którego strzał obronił nogami Bartosz Lubecki. W 9 minucie Damian Draczyński odebrał piłkę Kacprowi Uryszowi i wyłożył ją Dawidowi Poniewierskiemu, który z bliska wpakował ją do siatki. W tej sytuacji obrońca "Moto-Jelcza" doznał kontuzji i nie mógł kontynuować gry.
Oławianie próbowali szybko odrobić stratę, ale brakowało im skuteczności. Świetnie interweniował Aleksander Firek, wybijając piłkę na róg po uderzeniach Kacpra Leji i Kacpra Opatowskiego oraz broniąc silny strzał Wojciecha Gancarczyka z 8 metrów. W 25 minucie Wiktor Zawadka sfaulował Damiana Draczyńskiego na polu karnym i sędzia odgwizdał rzut karny. Jednak Bartosz Lubecki obronił strzał Michała Hawryło z "jedenastki". Goście przycisnęli i wykonywali pięć rzutów rożnych pod rząd, ale nie przyniosły one efektu bramkowego. W 33 minucie Mateusz Mossoń i Wojciech Gancarczyk przeprowadzili akcję, zakończoną strzałem tego pierwszego, lecz Aleksander Firek nie dał się zaskoczyć.
Wkrótce po rozpoczęciu drugiej połowy Mateusz Mossoń wbiegł w pole karne i z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce. Obie drużyny dążyły do zdobycia zwycięskiego gola, ale więcej było walki w środku boiska, czego konsekwencją była duża liczba żółtych kartek. W 71 minucie Wiktor Zawadka sfaulował Dawida Poniewierskiego na polu karnym, a sędzia wskazał na wapno. Bartosz Lubecki po raz drugi obronił strzał Michała Hawryło z rzutu karnego. Po chwili Aleksander Boczar dośrodkował z rzutu rożnego, a Łukasz Orzechowski główkował w poprzeczkę. Do końca trwała walka zakończona podziałem punktów.
*
Powiedzieli po meczu:
Marcin Dymkowski (trener "Moto-Jelcza"): - Wydaje mi się, że z przebiegu gry byliśmy lepszą drużyną, która potrafiła operować piłką. Stworzyliśmy do przerwy z siedem sytuacji podbramkowych, których nie wykorzystaliśmy. Przeciwnik skupił się na kontrach i kopaniu piłki w przód i wygrywaniu pojedynków jednym napastnikiem.
Każdy wybiera swoją drogę rozwoju. My chcemy rozwijać tych chłopców piłkarsko i taktycznie. Uważam, że w pełni zasłużyliśmy dzisiaj na zwycięstwo.
Straciliśmy bramkę po faulu, którego nie zauważył sędzia, a nasz zawodnik z kontuzją musiał zejść z boiska. Nie mam wątpliwości co do drugiego rzutu karnego, ale pierwszy był problematyczny. Nie chcę się tym wybielać, ale szacunek dla Bartka i drużyny, gdy jeden drugiemu pomaga w trudnych momentach. Poznaje się liderów w trudnych sytuacjach.
Amin Stitou (trener "Błyskawicy" Gać): - Wiedzieliśmy, że mecz tak będzie wyglądał, ponieważ drużyna z Oławy prezentuje taki styl od początku sezonu. Na pewno derby wywołują emocje, ale ten mecz był po pierwsze dobrze sędziowany, a po drugie - emocje dało się okiełznąć, bo była sportowa rywalizacja. Z naszej perspektywy uważam, że uciekły nam punkty, bo mając dwa niewykorzystane rzuty karne trudno wygrać mecz.
Gratulacje dla drużyny z Oławy, bo ma młody zespół z dobrą jakością, a my musimy dalej pracować, bo te dwa stracone punkty mogą nam w przyszłości zabraknąć.

Napisz komentarz
Komentarze