Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 06:32
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Piekielna Ania

Gdy odpadła z programu, tysiące widzów przed telewizorami odetchnęły z ulgą. Jest najmniej lubianą uczestniczką wtorkowego reality show w Polsacie. Jednak nadal prowadzi kulinarnego bloga i nie przejmuje się opinią innych na swój temat. Z Anną Błaszkiewicz - byłą mieszkanką podoławskiej Bystrzycy i uczestniczką "Hell`s Kitchen" ("Piekielnej Kuchni") - rozmawia Anna Karpińska
Podziel się
Oceń

Powiat/Warszawa 

- Jak się zaczęła pani przygoda w "Hell`s Kitchen"? Skąd taki pomysł, żeby zgłosić się do programu? 

- Ze mną było inaczej niż z innymi uczestnikami. Nie poszłam na casting po to, aby dostać się do programu. Zrobiłam to, by zobaczyć, jak program wygląda od drugiej strony - czyli od tej produkcyjnej. Także po to, żeby walczyć sama ze sobą, Zawsze miałam problem z autoprezentacją. Lubię rozmawiać z ludźmi o nich, a mniej o sobie. Wiedziałam, że pierwszy etap castingu, który się odbył we Wrocławiu, będzie polegał na tym, że trzeba powiedzieć coś o sobie: co robię, czym się zajmuję, co lubię. To był mój cel, dla którego zdecydowałam się, że tam pójdę. Wahałam się długo. Pamiętam, że jechałam tramwajem na casting na plac Dominikański, ale w połowie drogi... wysiadłam, walczyłam ze sobą.  Jak wyszłam z castingu, byłam z siebie zadowolona, że nie stchórzyłam. To była walka z samą sobą. Największy sukces, jaki odniosłam. Fot. Maciej Piórko 

- Skąd dowiedziała się pani o tym castingu? 

- Nie mam telewizji, więc nie oglądałam tego programu. Znam amerykańską wersję z Gordonem Ramsay`em. Mniej więcej wiedziałam, na czym polega formuła. Nie miałam nawet polubionego fanpage`a "Hell`s Kitchen" na Facebooku. Mam za to dużo stron dotyczących gotowania, blogów kulinarnych. Po prostu wyskoczyła mi reklama sponsorowana. Kliknęłam na nią, żeby zobaczyć, o co w tym chodzi. I z ciekawości ściągnęłam ankietę. Nigdy wcześniej nie byłam na żadnym castingu. 

- Spotkała pani na castingu jakieś znajome osoby? Czy był ktoś jeszcze z okolic Oławy? 

- Nikogo znajomego nie spotkałam. Natomiast z osobami, które poznałam na pierwszym castingu we Wrocławiu, i na drugim - w Warszawie, do dzisiaj utrzymuję kontakty. 

- Co kierowało innymi osobami, które zgłosiły się do programu i wzięły udział w castingu? Tak jak pani prowadziły bloga i lubiły gotować, czy były profesjonalnymi kucharzami? 

- Większość z nich to byli kucharze, którzy gdzieś już gotowali, albo pomoce kuchenne. Mieli dużo wspólnego z gotowaniem, poza mną i kilkoma innymi osobami, które były totalnie "zielone". Nigdy nie pracowałam w żadnej kuchni. Po prostu gotowałam w domu. Nie byłam w żadnej profesjonalnej kuchni, nie wiedziałam, jak się poprawnie kroi. Trybowanie kurczaka to była dla mnie abstrakcja. 

- Czy dużo osób z Oławy i okolic kojarzy panią po tym programie?

Odpowiedź na to i wiele innych pytań w najnowszym wydaniu "Powiatowej". Już w sprzedaży. Dostępna również wersja na tablety i komputery. Czytaj rozmowę w całości - SPRAWDŹ TUTAJ!


Piekielna Ania

Piekielna Ania

Piekielna Ania

Piekielna Ania


Napisz komentarz

Komentarze

23.10.2015 15:07
tak, pracowała w ewa-med, bardzo miła dziewczyna :)

gość 22.10.2015 21:17
Pracowała chyba w oławskiej przychodni

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama