Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 13 marca 2026 23:12
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Szturmem na ciuchy

Co poniedziałek przed Centrum Taniej Odzieży na ulicy Chrobrego rozgrywa się podobna scena. Kilkunastoosobowa grupa klientów czeka na nową dostawę z Anglii. O 9 rano drzwi ustępują, a panie zaczynają gorączkowo przeglądać wieszaki z ubraniami, ustawiają się do przebieralni, ważą przy kasie swoje zdobycze
Podziel się
Oceń

Oława
Zakupy w lumpeksach

Lumpeksy, czyli sklepy z używaną odzieżą, pojawiły się zaraz po zmianie ustrojowej i nie budziły na początku najlepszych skojarzeń. Nagromadzenie starych, zniszczonych rzeczy, przykry zapaszek zaraz po przekroczeniu progu, obciachowe bawarskie żakiety - to wszystko nie zachęcało do odwiedzin. Z czasem jednak jakość sprzedawanych ubrań polepszyła się, a właściciele zadbali o nadanie sklepom indywidualnego charakteru. Wiele osób, dbających o własny styl, zaczęło ubierać się w second hand shopach. Tam mogli dostać oryginalne rzeczy dobrej jakości i sami skomponować swój ubiór.
Trudno nie dostrzec różnicy między dawnymi a nowoczesnymi lumpeksami w Oławie. Już na pierwszy rzut oka można odróżnić zapyziałe sklepiki z kilogramami nieinteresujących nikogo ciuchów, od miejsc uczęszczanych przez klientów, skąd wychodzi się z markowym ubraniem za 10 zł.

Bez zdjęć, bo jeszcze szefowa zobaczy

Po pół godzinie od otwarcia CTO na małej powierzchni sklepu tłoczy się ok. 40 osób. Klientki z całą kolekcją ciuchów pod ramieniem wędrują w stronę przebieralni, inne wciąż jeszcze nerwowo przerzucają asortyment w poszukiwaniu odpowiednich kreacji.
Nie wszyscy wytrzymują to tempo, starsza pani w czapce z włóczki i w grubych okularach wchodzi do sklepu, przegląda niepewnie kilka wieszaków, po czym szybko rezygnuje. - Zwariować można - mruczy pod nosem, uciekając. - Niech pan mi nie robi zdjęcia! - krzyczy pulchna blondynka po trzydziestce, która jeszcze przed chwilą prezentowała koleżance połyskliwą tunikę. - Jak szefowa zobaczy, co robię w godzinach pracy, to będę miała problemy...
O tym, że poniedziałkowa dostawa skutecznie wypiera obowiązki zawodowe, świadczy obecność robotnika w kombinezonie z firmowym logo. Dwaj inni mężczyźni zrobili już zakupy i rozmawiają przed sklepem o wczorajszych rozgrywkach piłkarskich i sprawdzonych hydraulikach.

Umundurowana, jak cała reszta?

- Jak dobrze, że są takie sklepy - wzdycha Krystyna, elegancka pięćdziesięciolatka w kostiumie typu boucle z futrzanym kołnierzem. - Na placu nigdy bym ubrania nie kupiła. Raz, że dziadostwo, przepierze się i już szmata, a dwa, to czy ja mam chodzić po mieście tak samo umundurowana jak wszyscy?
W rodzinie pani Krystyny tylko ona jest miłośniczką lumpeksów. Córka pracuje w banku, więc obowiązuje ją ściśle określony oficjalny strój, a syn z mężem wolą robić zakupy na wrocławskim targowisku, na Dworcu Świebodzkim. - Kupili tam kiedyś kurtki skórzane, źle uszyte i z kiepskiej skóry - opowiada Krystyna. - A tu, proszę, jakie cacka można dostać - po czym prezentuje elegancką skórzaną torbę, komponującą się z jej turkusowym kostiumem.
Krystyna nie chce podać swojego nazwiska i nie zgadza się na zrobienie zdjęcia. - Chociaż w okolicy, gdzie mieszkam, pewnie wiedzą, że robię tu zakupy... Przecież niemożliwe jest, żeby chodzić do kościoła zawsze w innym, eleganckim ubraniu. A ja co tydzień mam nową rzecz i zakładam ją tylko raz do roku!

Adidasem w konkurentkę

- Na brak klientów nie możemy narzekać - przyznaje z uśmiechem Marzena Kilnar, ekspedientka w CTO. - Przeciwnie, przez te tłumy miałam już złamaną wagę, rurka była urwana, szkło pobite, a raz to nawet pogotowie wezwałam, bo jedna pani na drugą nadepnęła i była tragedia.
Kłócą się o towar? - pytam. - Jeszcze jak! Miałam kiedyś taką sytuację, że dwie klientki sięgnęły po adidasy, jedna po prawy but, druga po lewy. Przekrzykują się, która jest pierwsza. W końcu jedna pani rzuciła adidasem w drugą, ta zrobiła unik i wyszła. Słowo daję, rano rozgrywają się tu podobne historie jak za czasów komunistycznych, gdy stało się za wędliną na kartki...
Pytam panią Marzenę, ubraną gustownie w rzeczy tylko z lumpeksu, co jej zdaniem jest przyczyną sukcesu tego sklepu. Wymienia kilka punktów: - Po pierwsze są to rzeczy markowe najbardziej ekskluzywnych firm: Mexx, Pierre Cardin, Versace. Po drugie tu się kupuje ubrania na wagę. Bluzka u mnie kosztuje 3 zł, a w innych sklepach 17. Klient, podchodząc do wagi, nie wie, co ile kosztuje i ja zawsze mam możliwość obniżenia ceny. W innych sklepach ktoś przeczyta, że cena marynarki wynosi 25 zł i rezygnuje. Najważniejsze, że tylko tu jest w Oławie całkowita wymiana towaru. Wszystko, co zostaje w piątek, wyjeżdża, i do pustego sklepu przychodzi nowy towar.
Cykl tygodniowy wygląda tak: w piątek pojawia się nowa dostawa z Anglii, tzw. „niesort”. Pracownice segregują ubrania w sobotę i wywieszają je w witrynie. Klientki mogą w niedzielę obejrzeć, co jest do kupienia. W poniedziałek rano sklep przeżywa oblężenie. Ruch słabnie z każdym następnym dniem. Pod koniec tygodnia cena schodzi do minimum. Do centrum zaglądają klienci ze wsi, kupują za dwa złote ubranie do warsztatu, na działkę, budowę, na ryby, do lasu. W miejsce rzeczy, które nie znalazły swoich nabywców, dostawcy przywożą nowe.

Nie mają do kogo ust otworzyć

- Niektóre klientki, przede wszystkim emerytki, odwiedzają nas codziennie - ciągnie Marzena Kilnar. - Przychodzą, żeby „podpisać listę obecności”. Zależy im nie tylko na zakupach, ale także na rozmowie. Miałam tak uzależnioną klientkę, że nie mogła spokojnie spędzić urlopu nad morzem. Przyszedł poniedziałek, a ona na plaży rozmyślała o nowej dostawie. Inne potajemnie przynoszą do domów całe worki. Kiedy męża nie ma, piorą te rzeczy i gdzieś upychają.
Oprócz typu „zakupoholiczek” pani Marzena potrafi wymienić jeszcze kilka klas: - Klientki zamożne przychodzą tylko w poniedziałki i biorą tylko markowe ciuchy. Klientki, które szukają rzeczy unikatowych, wpadających w oko, jakich nikt nie ma. Młodzież zagląda przed przebieranymi imprezami, mamy kupują dla swoich dzieci buty, koszulki, zabawki. Wędkarze mogą znaleźć strój do wędkowania, narciarze na narty - przekrój jest bardzo duży.
Po wizycie w CTO odwiedzam „Unicat”, również na ul. Chrobrego. W tym przestronnym sklepie spostrzegam kącik do zabawy dla dzieci. - Obserwowałyśmy klientów - tłumaczy ekspedientka Beata Głogusz. - Widziałyśmy, że dzieci nie miały czym się zająć, stąd ten pomysł. Teraz mogą sobie tu usiąść, pobawić się, pomalować... Ostatnio żartowałyśmy z szefową, że będzie trzeba ustawić drugi stolik, z kawą, dla tych klientek, które odbywają u nas minispotkania towarzyskie. A naprawdę często dochodzi do takich sytuacji. Spotykają się panie po wielu latach, stają w kącie i rozmawiają sobie. „Jak tam, co słychać? Jak twoje dzieci?”.
Na koniec zaglądam do „Kramu” na ul. Karola Miarki. Pośród stert ubrań siedzi starsza kobieta. To Maria Kramarz - jej sklep z używaną odzieżą był jednym z pierwszych w Oławie. - Prowadziliśmy z mężem ten interes przez 15 lat. Ale teraz tak czynsze podnieśli, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć - mówi.
Nie widać tu ruchu. Ubrania nie schodzą najlepiej. Pytam, czy przychodzą stałe klientki, żeby porozmawiać. - Oj, tak - potwierdza. - Ludzie teraz nie mają się do kogo odezwać. Własne dzieci z nimi nie rozmawiają. Więc przychodzą tutaj, żeby sobie ulżyć, ale już niedługo, w połowie lipca zamykamy...

tekst i fot.: Xawery Piśniak
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama