Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 06:00
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Taka nieczynna

Jelczańskie Herstorie. Niezwykłe kobiety. Oto pierwsza z cyklu - jej opowieści - czyli historii o kobietach, widzianych i spisanych z perspektywy kobiet. Niezwykłych mieszkankach miasta i gminy Jelcz-Laskowice, które z przyjemnością prezentujemy na łamach naszej gazety. Zaczynamy od Heleny Cieśli
Taka nieczynna
Helena Cieśla przed pięćdziesiątką zaczęła wychylać się ze swojej lepianki, zlepionej ze strachu, smutku i alienacji...

Autor: Izabela Moczarna-Pasiek

Podziel się
Oceń

Ja mam życia trzy. Jedno to takie, które trwało od pierwszego urodzenia, do wieku lat szesnastu. Drugie to takie, które kończy się z wiekiem moich 55 lat. Trzecim żyję teraz. To najlepsze z moich żyć. Kocham je bardzo i chciałabym nim żyć jeszcze długo, a przynajmniej tyle, by czuć się dla siebie satysfakcjonująco "czynna". Bo ja taka "nieczynna" byłam. Choroba zabrała mi "czynność" siebie na długie lata i chociaż wiem, że epilepsja jest częścią mojej tożsamości, cieszę się ogromnie, że zdecydowała się pozostać głównie przeszłością, zwracając mi na teraz moją "czynność" z powrotem.

Moje pierwsze życie toczyło się torem zwyczajności, ale w rodzinie o tajemnicy. Moi rodzice bardzo się kochali. Cała ich miłość natomiast wiła się wokoło tajemnicy, którą jako dzieci wszyscy we trójkę czuliśmy i której konsekwencje naznaczyły każde z nas na swój sposób. Moi rodzice mianowicie kochali się na przekór światu, ponieważ sami byli blisko ze sobą spokrewnieni. Całe życie nieśli ze sobą ciężar tej tajemnicy oraz implikacje swojej decyzji. Z trójki dzieci, które mieli, dwoje miało epilepsję, a trzecia przekazała pełną manifestację choroby swojemu dziecku. To ogromnie trudne doświadczenie i jedno z naszej trójki go nie udźwignęło. Rodzice również zapłacili swoją cenę za tę miłość, bo żyli z tabu, a wyparcie mamy było czasem tak duże, że potrafiła mi powiedzieć: - Jak wymyśliłaś sobie chorobę to teraz sobie z nią radź! Wiem, że nas kochała i wierzyła na swój naiwny sposób, że jak zamknie oczy to "tego" nie będzie. Było. Choroba została u mnie zdiagnozowana, gdy miałam 16 lat i od samego początku stygmatyzowała mnie na każdym kroku. Byłam młoda, chciałam być częścią społeczności, chodzić na tańce, mieć chłopaka, żyć życiem nastolatki - takim, jakim żyły inne dziewczyny koło mnie. Nie było to możliwe! Z jednej strony społecznie mnie wykluczano ze względu na chorobę, z drugiej strony ja sama wykluczałam siebie, bo nie chciałam "narażać" innych na obcowanie z chorobą. Ta podwójna stygmatyzacja powodowała, że zapadałam się głębiej i głębiej w moje drugie życie... Historię Heleny Cieśli przeczytasz w całości w e-wydaniu gazety: DOSTĘPNE TUTAJ

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama