Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 05:04
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

OŁAWA Nie tak miało być

Po powodzi. I znów wszystko trzeba remontować. To już czwarty raz. Pani Teresa ma dość. Pan Zdzisław też, ale na samą myśl o mieszkaniu w bloku w oku kręci mu się łza i łamie głos, bo... - To nie tak miało być - mówi
OŁAWA Nie tak miało być
Po powodzi. I znów wszystko trzeba remontować. To już czwarty raz. Pani Teresa ma dość. Pan Zdzisław też, ale na samą myśl o mieszkaniu w bloku w oku kręci mu się łza i łamie głos, bo... - To nie tak miało być - mówi

Autor: Wioletta Kamińska

Podziel się
Oceń

Od niedzieli układali worki wokół domu na Zwierzyńcu Dużym i zabezpieczali nimi wszystko, co się dało.  

- Razem z synami, sąsiadami i znajomymi obłożyliśmy nimi calutki dom - mówi pan Zdzisław. - W nocy zmienialiśmy się z synem i pilnowaliśmy, żeby ewentualnie zatkać powstały przeciek. Ale się nie udało. We wtorek rano usłyszałem krzyk żony.       

- Otworzyłam drzwi do pokoju, a tam... pełno wody - wtrąca pani Teresa. - Chwilę później była już wszędzie i stała przez pięć dni. Nie mamy piętra, więc niczego nie można było wynieść na górę. Co się dało, wcześniej ustawiliśmy wyżej, ale niewiele to dało. 

- Początkowo, gdy woda zbliżała się do domu, nie było piasku, więc załatwiłem go na własną rękę - dodaje Kamil, starszy syn Teresy i Zdzisława. Mieszka z nimi wraz ze swoją rodziną trzyletnią córką i narzeczoną w siódmym miesiącu ciąży. - Później, gdy był piasek, zabrakło worków, i tak w kółko. W końcu dostałem kontakt do pani Kasi z urzędu miasta, która pomogła to ogarnąć. W sumie do ochrony domu wykorzystaliśmy 2 tys. worków. Dzięki pani Kasi dostaliśmy też gumowe buty. Odebrałem je z ratusza. Przy tej okazji napisałem pismo do burmistrza, w którym przedstawiłem naszą sytuację. Już na drugi dzień od tej samej pani Kasi otrzymaliśmy informację, że zarezerwowany jest dla nas hotel  gdzie będziemy mogli przeczekać czas oczekiwana na mieszkanie.  

Ostatnio włożyli w dom mnóstwo pieniędzy. Zrobili m.in. dach i właśnie mieli go ocieplać, bo pan Kamil chciał zaadaptować poddasze. Do tej pory zajmował z rodziną tylko pokój i kuchnię, a to mało, zwłaszcza gdy urodzi się drugie dziecko. Kupili już nawet potrzebne do wykonania ocieplenia materiały, ale nie zdążyli zrobić nic, bo przyszła woda i wszystko zalała. Zalała też piec centralnego ogrzewania, węgiel, drewno na opał. Wokół domu była ułożona nowa kostka, ale teraz też jest do wymiany. A w domu? - Wszystko jest do remontu - mówi pani Teresa. - Trzeba skuć całą łazienkę. Chłopaki już zerwali panele we wszystkich pomieszczeniach. Zbili też część tynków ze ścian, ale jeszcze nie wszystkie. Syn, dzięki kontaktowi, który również otrzymali od pracownicy urzędu miejskiego, załatwił osuszacze. Pożyczyli mu je jacyś dobrzy ludzie spod Warszawy. Podarowali też wyprawkę dla nienarodzonego dziecka i jesteśmy im wszystkim bardzo wdzięczni. Pomocy doraźnej więc nie brakuje. Pomaga miasto, znajomi synów i sąsiedzi.

 Szczególnie jedna sąsiadka, która udostępniła pokój pani Teresie i Zdzisławowi. U niej więc śpią. W dzień wracają do domu i próbują jakoś w nim żyć, ale  - jak mówi pani Teresa - to bardzo trudne: - Pod nogami biegają myszy. Cały czas pracuje kilka osuszaczy, skuwają tynk, więc się kurzy, maszyny hałasują i nie wiadomo, jak to dalej będzie. Martwią się bo idzie zima, święta, a dom nie nadaje się do zamieszkania.       

To ich czwarta powódź w tym miejscu. Dom jest bardzo stary. Pani Teresa go odziedziczyła. Mieszkają tu prawie 40 lat. Pan Zdzisław właśnie przeszedł na emeryturę. Pani Teresa od lat choruje, ma m.in. zaawansowaną cukrzycę, ale nie pobiera żadnego zasiłku, bo - jak twierdzi - powiedzieli jej, że mąż ma za wysoką emeryturę, a to 3 tys. zł. Pan Zdzisław musi więc dorabiać, ale od trzech tygodni nie chodzi do pracy. Najpierw napełniał worki paskiem, by ochronić dom przed powodzią, teraz od kilku dni sprząta i wyrzuca z domu wszystko, co zalała i zniszczyła woda. W końcu musi jednak wrócić do pracy. Synowie też, bo z czegoś trzeba żyć. Tymczasem w domu jest tyle do zrobienia. Potrzeba pieniędzy, ale i rąk do pracy. 



Napisz komentarz

Komentarze

teofil 07.10.2024 09:20
Powodzie na naturalnych terenach zalewowych mogą być każdego roku. Mam wątpliwości co do celowości wyrzucania publicznych pieniedzy w błoto. Natomiast zalewanie domów i wiosek w celu ochrony miast powinno się odbywać na koszt tych chronionych a nie powodzian.

Redaktor 06.10.2024 22:53
Ciekawy dwugłos pani Teresy i pana Zdzisława - wzajemnie nieco sprzeczny i wykluczający się, zarówno co do oceny miejsca zamieszkania i przyszłości jaka widzą w tym gdzie i jak chcieliby mieszkać. Ciekawy.

xxx 06.10.2024 18:44
tereny zalewowe i koniec tematow.

Tam dalej 06.10.2024 17:45
Są dwa wyjscia - budowa 5m wału (który może puścić) wokół zwierzyńca lub wysiedlenie wszystkich na koszt państwa i wieczny spokój. Czego oczekiwali mieszkańcy budując się lub kupując domy na wyspie?

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Pracownik szpitalaTreść komentarza: Patrzę na ciebie i widzę, że proces myślowy wciąż trwa, ale połączenie najwyraźniej zostało przerwane. Masz w sobie tyle charyzmy, co pusta lodówka, a twoja elokwencja jest wręcz ogłuszająca. Nie wysilaj się już – szkoda czasu na tę 'fascynującą' wymianę zdań, skoro i tak nie masz nic do powiedzenia. Daj znać, jak ci się mózg połączy z internetem, bo na razie tylko marnujesz mi tlenData dodania komentarza: 27.04.2026, 20:05Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: KJoutTreść komentarza: Fachowiec nie sprostał, juniorzy za silni.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:47Źródło komentarza: Finał był bardzo bliskoAutor komentarza: RademenesTreść komentarza: Ktoś się nieźle obłowił na tej „charytatywnej" zbiórce. Naiwniacy..Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:25Źródło komentarza: Maja: - Tak się cieszę, że dałam innym siłę do walki z rakiemAutor komentarza: ^Treść komentarza: Wystarczy, że ktoś mądrze napisze regulamin korzystania z tego terenu, i żadna Konstytucja tu nie pomoże.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 19:17Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?Autor komentarza: TYLETreść komentarza: Już po strajku nierobie?Data dodania komentarza: 27.04.2026, 18:27Źródło komentarza: Do końca streama jeszcze dwie godziny. Zaczęło się od Mai z Oławy!Autor komentarza: OliwkaTreść komentarza: Nawet na myśl mi nie przyszło , że ktoś może zrobić z tego burzę. Absolutny zakaz wprowadzania piesków na teren boiska szkolnego i terenów przynależnych szkole. Pieski sikają, zebranie kupki nie zawsze daje się wyczyścić. No i dzieci niech tam się bawią, piłka się toczy, kocyk można rozłożyć, dzieci mogą siedzieć na trawie. Uważam , że rodzice uczniów winni odpowiedzieć jasnym stanowiskiem, boisko to nie wybieg. Zarówno rada sołecka podjęła dobrą decyzję jak i dyrektor szkoły. Słowo zakaz jest zrozumiałe dla mnie, bo apele to już niejeden był. Żeby aż z prawnikiem konsultować to już nawet nie jest śmieszne, dla mnie przerażające. Mam pieska, kocham go i w życiu nie poszłabym z nim na boisko, plac zabaw itp. A tak na marginesie nie ma w Domaniowie innych miejsc na spacer z pieskiem. Rodzice brońcie bezpiecznych miejsc na zabawy Waszych dzieci.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 17:38Źródło komentarza: Zakaz to zakaz. Tylko na jakiej podstawie?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama