Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 października 2026 17:54
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Piotr Turek: - Historia, którą tworzę, która siedzi mi w głowie, zaczęła w pewnym momencie dominować

Rozmowa z Piotrem Turkiem, autorem debiutanckiej powieści "A gwiazdy wciąż są takie same". Na spotkanie autorskie zapraszamy już w najbliższy piątek, 24 października
Piotr Turek: - Historia, którą tworzę, która siedzi mi w głowie, zaczęła w pewnym momencie dominować
Rozmowa z Piotrem Turkiem, autorem debiutanckiej powieści "A gwiazdy wciąż są takie same". Na spotkanie autorskie zapraszamy już w najbliższy piątek, 24 października
Podziel się
Oceń

- Skąd pomysł na powieść?

- Piszę od zawsze, a od niemal dwóch dekad moje nazwisko pojawia się w różnych miejscach. Pierwsza była nasza gazeta, później też inne, a także czasopisma, portale internetowe, a nawet zdarzyły się artykuły w kilku książkach. To idzie w świat, ale tworzę i tworzyłem też inne rzeczy, które lądują w szufladzie lub czasem udostępniam wąskiemu gronu. Przede wszystkim krótkie formy: opowiadania, dzienniki, wiersze, piosenki, satyry. Bawię się słowami. Powieść była chyba naturalną konsekwencją mojej pracy i hobby z tekstem. Na początku tę dłuższą formę pisałem w wolnych chwilach, gdy inne nie zaprzątały mi głowy. I tak strona po stronie powstawało coś większego. Aż w końcu zrozumiałem, że historia, którą tworzę, która siedzi mi w głowie zaczęła w pewnym momencie dominować. I to ją wolałem kontynuować niż zajmować się innymi tekstami. Niedługo potem wyznaczyłem sobie deadline, że do pewnego konkretnego dnia muszę skończyć swoją pierwszą książkę.

- Co to był za dzień?

- Uznałem, że fajnie byłoby skończyć moją pierwszą powieść - bo podczas jej pisania zrozumiałem, że będą też kolejne - przed trzydziestką. No i tak, jak zaplanowałem, tak się stało. Przy czym to nie było tak, że w okolicy wyznaczonego terminu goniłem i specjalnie chciałem to skończyć. Po prostu narzuciłem sobie odpowiednie tempo i trzymałem się planu. Kilka ostatnich tygodni to były już szlify. Słowo "koniec" zapisałem dokładnie dzień przed swoimi trzydziestymi urodzinami.

- Chyba masz nieco więcej niż trzydzieści lat...

- Tak, książkę skończyłem ponad siedem lat temu. Gdy tekst był gotowy, stworzyłem też okładkę, kilka ilustracji, zająłem się amatorskim składem i wydrukowałem w domu kilka egzemplarzy, które podarowałem wybranym osobom. Pierwsze były żona Kasia i babcia - Bernardyna Turek-Plajzer. Ta druga - nauczycielka, polonistka, po przeczytaniu pytała, kiedy to wydam. Ale ja nie chciałem jej słuchać. Nie planowałem, nie myślałem o tym. Wystarczyła mi satysfakcja, że coś stworzyłem. Poza tym, żeby pokazać książkę światu, musiałem chyba dojrzeć. Nabrać dystansu.

- Ale jednak zdecydowałeś się spróbować, dlaczego?

- W zeszłym roku zmieniłem pracę i zatrudniono mnie w bibliotece. Niedługo potem zmarła moja kochana babcia, która ciągle, co jakiś czas, nalegała na to, abym coś wydał. Te dwa ważne w moim życiu wydarzenia skłoniły mnie do swojego rodzaju coming outu. Stwierdziłem, że może warto spróbować...

- I co dalej?

- Wybrałem kilka wydawnictw i wysłałem książkę. Na początku założyłem, że nie będę próbował wydawać sam, czy też na zasadzie współfinansowania. Chciałem, żeby to było tradycyjne wydawnictwo. To miał być też taki test - jeśli ktoś obcy uzna, że moja powieść nadaje się do czegokolwiek, to skorzystam, a jeśli nie - to trudno. Wiadomo, najbliżsi zawsze chwalili to, co napisałem, ale oni są nieobiektywni. Potrzebowałem oceny kogoś z zewnątrz. No i miałem szczęście. A później zaczęła się fajna przygoda.

- O czym jest twoja książka?

- Trudno ją zaszufladkować. Myślę, że najlepiej określić jako obyczajową, przygodową powieść drogi z elementami literatury pięknej. Fabularnie mamy dwójkę młodych, kochających się ludzi, którzy postanawiają zwiedzać świat. Na kolejnych stronach czytelnik śledzi, jak doświadczenia życiowe, ludzie, miejsca, wydarzenia, wpływają na bohaterów, jak właściwie cały czas czegoś się uczą. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale w tej opowieści dzieje się bardzo dużo. Jak to w życiu. Książka nie jest na pewno kryminałem ani thrillerem czy horrorem, ale nie jest też typowym romansem, co sugeruje okładka. Dużo w niej podróży tych geograficznych, jak również filozoficznych refleksji nad ludzką naturą. Są zawarte w niej proste, czasem naiwne myśli, oraz te nieco bardziej skomplikowane. Bywa, że prostymi słowami opisywane są rzeczy wielkie. Bardzo wiele jest ukrytych znaczeń i sporo pola do własnych interpretacji, jak to w przypadku literatury pięknej. Książka jest specyficzna i z założenia miała taka być. Dlatego trochę miałem obawy, jaki będzie jej odbiór, ale po docierających do mnie bardzo dobrych opiniach, okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie się przejmowałem.

- Wspomniałeś o innych książkach.

- "W szufladzie" są już skończone trzy zupełnie inne. Tak wiele pozytywnych opinii o tej pierwszej przekonuje mnie, aby iść za ciosem. Jednak jeszcze nie podjąłem decyzji.

- Oprócz tych już gotowych planujesz napisać coś jeszcze?

- Tak, chyba zawsze będę pisał. Mam sporo gotowych pomysłów na bardzo różne książki. Niedawno zacząłem tworzyć piątą...

*

 - Więcej być może dowiemy się podczas spotkania autorskiego z Piotrem w najbliższy piątek.

 

 

Opis książki z okładki: 

Oskara i Lenę łączy romantyczna i piękna miłość, a ich związek na przestrzeni lat rozkwita. Dziewczynę od zawsze zachwyca tajemnicze nocne niebo, przede wszystkim gwiazdy i Księżyc. Po traumatycznym wydarzeniu para decyduje się korzystać z życia i wyrusza w podróż pełną przygód, aby poznać i podziwiać świat.

Powieść jest zapisem wędrówki i krętej drogi, nie tylko przez kontynenty, ale również przez życie. Poszukiwaniem tego, co najważniejsze, nieznanego celu i sensu dążenia do niego podczas zmieniających się kolei losu. To historia o ludziach, ich życiu, troskach, wierzeniach, miłości, marzeniach oraz nadziei. To opowieść o bólu, lękach, słabościach, niesprawiedliwości i złu.

O pięknie, a także okropności otaczającego nas świata.

Jedno jest pewne – świat się zmienia, choć nie zmieni się nic. Tak samo, jak one, bo kiedy piękną nocą wyjdziecie przed dom i spojrzycie w górę, zobaczycie to samo, co ja. Obraz narysowany wieki temu, który będzie zachwycać kolejne pokolenia. Cokolwiek się tu wydarzy, on będzie trwał niezależnie od nas.

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: I bardzo dobrze, że ten projekt przepadł! Dwukadencyjność to jedyny bat na lokalne układy i „wiecznych” burmistrzów czy wójtów, którzy po 20 latach na stołku zaczynają mylić gminne z prywatnym. 10 lat (dwie kadencje) to aż nadto, żeby się wykazać. Jak ktoś przez dekadę nie zrealizował swoich obietnic, to kolejnych 5 czy 10 lat nic nie zmieni. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 17:16 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: "Maria Kucab - nauczycielka, harcerska, mieszkanka Osieku.." Chyba harcerka jeżeli już... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 17:14 Źródło komentarza: Pierwsza jednostka OSP ma już patronkę Autor komentarza: Obywatel Treść komentarza: Michał Milowicz to super aktor Data dodania komentarza: 26.10.2026, 16:31 Źródło komentarza: Elvis żyje! Przynajmniej w Jelczu-Laskowicach Autor komentarza: Referendum Treść komentarza: Tego burmistrza za niszczenie Oławy i zadłużanie miasta i mieszkańców to trzeba jak najszybciej odwołać w referendum. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 16:11 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Taka jest konsekwencja dziwnego trendu na dotowanie inwestycji powiatowych przez gminy. Skoro gmina deklaruje możliwość dofinansowania w remoncie drogi w wysokości 50%.. to właściwie czemu nie zwiększyć zakresu prac? Czemu przy takiej okazji nie zrealizować drogi w standardzie większym, lepszym pełniejszym.. chodniki, ścieki, oświetlenie, kanalizacja...Fakt drożej le skoro połowę dorzuci gmina.. W praktyce to oznacza że dorzuci po prostu więcej i więcej... Na tym polega pułapka tego typu dofinansowań. Gmina w ogóle nie powinna w tym uczestniczyć. Skoro droga jest powiatowa, to inwestycje realizuje powiat. Gmina powinna zrealizować przede wszystkim inwestycje na tych drogach które należą do niej, a nie dorzucać do innym. Natomiast jeżeli burmistrz chce być tak dobry i wyręcza powiat (co samo w sobie jest błędem..), to nie w ten sposób. Niech najpierw uzyska zakres planowanych prac, niech pozna budżet inwestycji i jej całkowity koszt. Dopiero potem nieć określa poziom dofinansowania - kwotowo (np. damy 50% procent, ale nie więcej niż 1 mln - bierzecie czy nie?). Tak żeby nie było sytuacji że koszt inwestycji rosną i rosną.. (nawet po podpisaniu umowy.. bo aneksy, bo coś..), a potem rośnie tylko wielkość dofinansowania i to w sposób niekontrolowany. Przy tej drodze to poziom i zakres prac zawsze będzie rósł - po to by był powód, żeby mówić że tylu pieniędzy to powiat nie ma. Choć i tak w tym wszystkim najlepsza jest rola lokalnej "gazety", sprowadzająca się do publikowania "śmiesznych" (według jej mniemania) grafik z ai o niczym... Poziom godny prasy lokalnej... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 15:34 Źródło komentarza: Mieszkańcy Przylesia wciąż walczą o drogę. Nawet chcą się do niej dołożyć Autor komentarza: ZOławy Treść komentarza: Demokracja? Tak? To: 1. Zmieńcie system partyjny. 2. Zmieńcie partyjny system wodzowski i tworzeni list wyborczych. 3. Zmieniasz ugrupowanie do której wszedłeś do parlamentu, rady miejskiej? Oddajesz mandat. 4. Zakaz łączenie funkcji władzy wykonawczej z ustawodawczą, czyli jak poseł, to nie minister. 5. Wprowadźcie realne zmiany w konstytucji, które jasno określą kompetencje i relacje między poszczególnymi organami. 6. Zlikwidujcie TV w Likwidacji. I jeszcze pare innych demokratycznych zmian.... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 15:15 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama